All posts tagged: Wielkanoc

stół Wielkanocny

STÓŁ WIELKANOCNY

Nie wiem czy można nazwać to śniadaniem Wielkanocnym. Cały czas szukam idealnego sposobu na zaadoptowanie świąt tradycyjne religijnych na potrzeby ludzi z religią niemających nic wspólnego. Czy przestać obchodzić je zupełnie? Jednak w świętach jest także aspekt socjalny i jeśli porzucimy celebrowanie zupełnie to on także zniknie. Nie będzie już okazji do spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Zniknie także okazja do tego by w naszych zaganianych życiach na chwilę zagościło piękno w postaci kwiatów, starannie przygotowanych potraw czy udekorowanego stołu. Tego bym bardzo nie chciała, bo ciągłe życie w pośpiechu między jednym spotkaniem a drugim sprawia, że redukujesz się do robota tylko zaspokajającego swoje konsumpcyjne popędy. Święta, pozbawione już wymiaru religijnego, stały się po prostu czasem wolnym który powinniśmy przeznaczyć na robienie rzeczy przyjemnych. Jeśli nie jest dla mnie przyjemne wykonywanie czynności tradycyjnie przypisanych na ten czas (patrz: pieczenie ciast, gotowanie żurku, parzenie kiełbasy, mycie okien czy bieganie z koszyczkiem) to po prostu wykonywać ich nie będę. Nie można być niewolnikiem tradycji, bo one też się dezaktualizują i stają bezsensowne. Z tych właśnie powodów śniadanie …

wielkanocne dekoracje

WIELKANOCNE DEKORACJE

Nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu dla świąt Wielkanocnych. Jako dzieciak bardzo je lubiłam ale to chyba dlatego, że kojarzyły mi się z wiosną, wyjazdem do babci i wolnym od szkoły. Lubiłam malowanie jajek i cały rytułał szykowania koszyczka. Wszystko było trochę takie jak dla lalek: mała kiełbaska, mały chrzanik, mały kawałek chleba, kolorowe jajka… Do moich zadań należało  też chodzenie z tym koszyczkiem do kościoła. Zawsze chodziłam razem z Pawłem, moim najlepszym kolegą. Spotykaliśmy się pod blokiem  i szliśmy  gadając, śmiejąc się i machając tymi śmiesznymi koszyczkami. Nigdy nie wchodziliśmy jednak do kościoła. Podbiegaliśmy tylko jak ksiądz machał kropidłem żeby się załapać na ten “święty deszcz” i wracaliśmy na ławkę czy murek by powyjadać najlepsze smakołyki z naszych koszyczkowych wałówek. Potem, gdy zabrakło tych porannych eskapad, święta straciły prawie cały urok. Teraz nie obchodzę Wielkanocy już zupełnie. Religijne rytuały zawsze mi bardziej przeszkadzały niż bawiły. Brałam w nich udział trochę tak z rozpędu, bo wszyscy tak robili, i trochę dla świętego spokoju, żeby uniknąć głupich pytań. Z wiekiem człowiek jednak mądrzeje i teraz przestałam …