All posts tagged: urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: BOTANICAL ZOOM

Marcowa edycja Urban Jungle Bloggers bierze pod lupę rośliny i to dosłownie. Botanical Zoom to tekstura liści, meszek na łodygach, malutkie przebarwienia i… kocia sierść. Tak, tak, kotek Frost postanowił, że przyszedł czas zgubić zimowe odzienie i teraz WSZĘDZIE w domu jest biała sierść. Nie pomaga czesanie, odkurzanie i trzepanie. Postanowiłam przeczekać. Ale nie przypuszczałam, że okłaczy nawet moje rośliny! Zobaczyłam dopiero gdy zrobiłam te zdjęcia i wrzuciłam na duży ekran. A tydzień temu wszystkie domowe krzaki brały prysznic… Jak widzicie nic już nie pomaga. Na szczęście kot zrobił się o połowę mniejszy, więc chyba koniec kłaczenia bliski. Jak się mają moje rośliny? Szczerze mówiąc  to bardzo różnie. Udało mi się zamordować ich całkiem sporo tej zimy. Współpracy odmówiły: paprotka, dwie palmy, coś takiego z poskręcaną łodygą, kaktus i jeden wiekowy storczyk. Widoczny na zdjęciach Sedum morganianum oraz to małe szare coś też kiepsko wyglądają. Sedum traci te swoje listki-koraliki, tak się zapadają i wyglądają jak rodzynki. Co robię źle? Podlewam tylko raz w miesiącu, więc to chyba nie przelanie? To szare też jakby usycha. Ale …

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT COLOUR POP

Już miałam nie brać udziału w Lipcowym Urban Jungle Bloggers, już sobie odpuściłam. Powód? Tematem w tym miesiącu jest ‘rośliny i kolor’, a u mnie koloru w domu zdecydowanie brak. Zaraz, biały i czarny to przecież też kolory! No ale chyba nie o to chodziło w tym zadaniu, prawda? Kupiłam jednak kolorowy papiery do zapakowania prezentu i jak już je rozłożyłam na stole to wpadłam na pomysł, że jednak coś tam sfotografuje. Akurat też przytargałam ze sklepu nowego krzaka – to takie z poskręcaną łodygą. Oczywiście już nie pamiętam jak to się nazywa. Roboczo u mnie występuje to pod nazwą palma… Pod definicje palmy można podciągnąć dużo, bo palm jest wiele i każda inna. Może uda mi się go nie zamordować zbyt szybko. Wątpliwa to jednak sprawa. Moje zdolności ogrodnicze są raczej znikome i udało mi się uśmiercić nawet kilka kaktusów. Taki mam talent! Moja babcia mogła wsadzić byle badyl w ziemię i coś pięknego  z niego wyrastało. Widać ten zielony gen u mnie nie występuje. A szkoda to wielka, bo bardzo lubię mieć rośliny w doniczkach.

urban jungle bloggers Show your Plant Gang

URBAN JUNGLE BLOGGERS: MY PLANT GANG

Roślin jakoś u mnie ostatnio przybywa. Nie wiem, czy rosną, czy po prostu ciągle kupuję nowe…. fakt jest taki, że nigdy jeszcze nie miałam tyle roślin w domu. Niektóre stoją samotnie, inne tworzą zielone szajki. Na jakiej zasadzie się grupują? Tego też nie wiem. Nie jest bowiem tak, że trzymają się razem ze względu na kształt, wysokość i kolor. Na pewno też nie chodzi tu o jakąś solidarność gatunkową. Do głowy przychodzi mi tylko jeden wyznacznik – zasięg kociego pyszczka. W miejscach łatwo dostępnych uchowały się rośliny niesmaczne. Wszelkie smakowite kąski ustawiły się na półkach, wysokich regałach, czy też zawisły pod sufitem. Te roślinne gangi  cieszą me oko i czasem nawet kupię im jakiś nowy domek. Tutaj szklany klosz z H&M Home i torebka z UASHMAMA. Uwielbiam też doniczki INGEFÄRA z IKEA, mam już kilka i planuję jeszcze dokupić. Zastanawiam się czy nie przemalować ich na jakiś kolor? Biały albo czarny? Wpis ten jest też częścią cyklu Urban Jungle Bloggers, który trochę ostatnio zaniedbałam. Postaram się teraz trzymać się rozkładu i publikować jeden  wpis z tego …

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY I HERBATA

Rośliny i Kawa – to styczniowy temat Urban Jungle Bloggers. Kawy nie pijam bo nie lubię. Pijam natomiast duże ilość zielonej herbaty i dlatego zamieniam temat na Rośliny i Herbata. Kiedyś piłam taką supermarketową ale potem odkryłam, ze herbata herbacie nie jest równa i piję tylko takie które wyglądają jak suche listki herbaty a nie jakiś pył z podłogi w papierowej torbie. Pył akceptuję tylko pod postacią japońskiej zmielonej herbaty. Siedzę zatem w domu bo dziś wieje, pada i generalnie piździ. Pije te herbaty na dzbanki i czytam książki. Teraz właśnie kończę The Secret History Donny Tartt. Czy mi się podoba? Nie wiem jeszcze. Pani Tartt na pewno jest erudytką i zgrabnie pisze. Ale jednak jej historie pozostawiają lekki niesmak. Co tu dużo mówić, są po prostu trochę głupie i naiwne. Dobrze że chociaż herbata dobra…

URBAN JUNGLE BLOGGERS: SHELFIE

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT SHELFIE

W tym miesiącu już chciałam się poddać i nie publikować wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Temat w październiku to półka z roślinami a ja za dużo półek w domu nie posiadam. Jedynie w kuchni ale nie byłam przekonana do pomysłu pokazywania moich talerzy i misek. Zapomniałam jednak o półce tak zwanej ‘herbacianej’ – trzymam tutaj dzbanki, kubki i moje ulubione herbaty. Stała tutaj już jednak roślina, zielistka czubiasta, postanowiłam więc dodać parę innych mieszkańców i…gotowe! Ta wisząca, string of hearts, chyba zostanie tutaj na stałe bo w aktualnie jest w trochę zbyt ciemnym miejscu. Katkusiki to ostatni nabytek w IKEA i też bardzo ładnie wyglądają na tej półce, chyba je tu zostawię. Ufff, chyba się udało. Jak wam się podoba moja herbacina półka ozdobiona roślinami?

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY W DOMOWYM BIURZE

Od wielu już lat rok nie zaczyna się dla mnie we wrześniu. Nie chodzę do szkoły, na wakacje jeżdżę kiedy chcę i raczej nie w sierpniu. Wrzesień zatem to kolejny zwykły miesiąc. Chyba właśnie dlatego nie mogłam się zabrać tak długo do napisania nowego wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Tematem tego miesiąca są rośliny w  miejscu pracy. Gdzie ja pracuję? Ano najczęściej leżąc z laptopem na sofie. Czasem jednak zasiadam do stołu, szczególnie rano gdy dom wypełniony jest słońcem. Najbardziej lubię siedzieć w jadalni bo słońce wpada tam przez duże okno i grzeje w plecy. Mogę też patrzeć na ogród przez kuchenne okno a na stole obok mnie rośnie sobie kolekcja roślin. Ostanio doszło kilka nowych nabytków a kilka innych dostało nowe doniczki. Przynoszę też do domu jesienne kolory. Czerwone listki winobluszczu, wypłowiałe hortensje. Lubię pisać maile, pracować otoczona roślinami. Mogę wtedy co kilka chwil oderwać wzrok od ekranu i popatrzeć na kojącą zieleń.

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PODLEWAMY ROŚLINY

Rośliny doniczkowe trzeba podlewać raz w tygodniu. Tak radzą mądre głowy, prawda? Próbowałam, zawsze kończyło się to katastrofą. Jak podlewam? Ano raz na dwa tygodnie albo i jeszcze rzadziej. Najczęściej nie kieruję się kalendarzem tylko stanem rośliny. A stan sprawdzam organoleptycznie: sucha ziemia, miękkie, oklapnięte liście? Czas podlać!Jak podlewam? Jak nie mam czasu to wodą ze szklanki. Jak mam czas to wodą z kranu. Rośliny wędrują do zlewu na sesję kranówkowego deszczu. Większe krzaki dostają deszcz prysznicowy w wannie. Nawadnia i czyści lisie za jednym razem. Trzeba tylko pamiętać żeby po takim deszczu rośliny trochę odstały. Jak się przełoży je za szybko do osłonek to potem woda zbiera się na dnie i mamy gotową katastrofę. Korzenie cały czas zanurzone w wodzie zaczną  gnić. To już lepsza susza niż gnicie. Dlatego właśnie jestem zdania, że lepiej przesuszyć niż przelać. A jak wy dbacie o swoich zielonych przyjaciół?