All posts tagged: święta

KOCHANY MIKOŁAJU…

Jeszcze trzy dni i będziemy mieli grudzień. Wszędzie widzę już choinki i świąteczne dekoracje. Wszyscy robią jakieś kalendarze, kręcą wianki i piszą listy do Mikołaja. Mnie jakoś to zupełnie nie obchodzi i zamiast cieszyć się tą świąteczną atmosferą, wzdycham do długich dni, do słońca i do beztroskich wakacji. Och, jak bardzo bym chciała móc co roku pod koniec listopada wyjeżdżać z Europy w jakieś cieplejsze zakątki świata… Jak bardzo bym chciała móc uciec i nie musieć patrzeć na te zakupowe szaleństwa i świąteczne dekoracje. W tym roku jest mi jakoś wyjątkowo ciężko i nie mogę od kilku tygodni znaleźć spokoju. Coś mnie męczy, coś doskwiera, coś uwiera i powoduje smutki i denerwującą melancholię. Czuję się jakby życie było gdzieś obok, a ja, zamknięta w szklanej klatce, mogę się mu tylko przyglądać.  Może po prostu brakuje mi słońca? Czytałam kiedyś, że w krajach gdzie długo jest ciemno, ludzie częściej cierpią na depresje i by temu zapobiec zaleca mi się doświetlania i inne medyczne hokus-pokus. Może powinnam iść na solarium? No ale przecież rak i zło. Dramat, po prostu …

święta w Londynie

GRUDZIEŃ I ŚWIĘTA W LONDYNIE

Grudzień w Londynie to specyficzny czas. Przygotowania do świąt zaczynają się już dużo wcześniej, ale tak naprawdę dopiero w grudniu zaczyna się prawdziwe szaleństwo. I nie myślę tutaj o zakupach czy szale sprzątani, gotowania i pieczenia. Z tym raczej zawsze kojarzą mi się polskie święta i czas przed świętami – pamiętam ten okres jako wypełniony zakupami, zapełnianiem lodówki i szafek zapasami oraz planowaniem co i kiedy się ugotuje. Pamiętam sprzątanie i rozmawianie o sprzątaniu. Mycie okien, trzepanie dywanów, wieszanie firan… Same święta spędzało się w rodzinnym gronie jedząc, pijąc, chodząc na spacery lub oglądając telewizję. Oczywiście to takie generalne wrażenie bo co dom, to obyczaje trochę inne. Pamiętam, że niezbyt dobrze było widziane wychodzenie ze znajomymi i przesiadywanie w knajpach; przynajmniej wśród moich znajomych, bo maja rodzina zawsze była bardziej liberalna (lewacka, tfu!). W Londynie grudzień i święta są raczej pod znakiem imprezowania i wychodzenia “na miasto”. Rodzinnie spędza się tylko jeden dzień, 25 grudzień czyli Christmas Day. Rankiem otwiera się prezenty a na stół wjeżdża tradycyjny indyk, pieczone ziemniaczki i brukselka.  Najczęściej biesiaduje się w domu, choć dużo …

ŚWIĘTA PRZY ŁADNIE ZASTAWIONYM STOLE

Już od października tłucze się konsumentom go głowy świąteczną papkę. Za trzy miesiące święta kupuj już zatem prezenty, kupuj ozdoby, światełka, świeczki, kokardki, gwiazdki, wieszaj kalendarze, rób zapasy jedzenia. Wydawaj kasę drogi konsumencie bo to najważniejsze święto w roku. Bierz kredyty, zarywaj noce i znoś do domu niepotrzebne rzeczy po to by te dwa dni w roku były MAGICZNE. Im bardziej tłucze się to nam do głowy, tym ja się gwałtowniej z tego szaleństwa wycofuję. Między innymi dlatego nie było nowych wpisów przez cały miesiąc – grudzień lubię spędzać inaczej niż na przygotowaniach do świąt, nie rajcuje mnie także obwieszanie domu sezonowymi dekoracjami. Prezenty kupiłam na początku grudnia przez internet, na choinkę zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, a jedzenie zrobiłam w jeden dzień. No, może za wyjątkiem barszczu za zakwasie, który wymagał trochę planowania i przygotowania. Oprócz barszczu na stole znalazły się pieczone pierogi, tarta z kasztanami, grzybami i żurawiną, tradycyjna kapusta z grzybami i sernik z żurawiną. W pierwszy dzień świąt upiekłam kurczaka z grzybowym nadzieniem a dodatkiem były różne pieczone warzywa. I tak …

święta

CZAS ŚWIĄTECZNY

Za chwilę zacznie się grudzień. Od wielu tygodni już jesteśmy atakowani bombkami, choinkami, prezentami i kolorowymi światełkami rozwieszonymi na ulicach, wystawach sklepowych i w każdej szanującej się knajpie. Większość z nas się temu poddaje. Bezrefleksyjnie podążamy szlakiem wyznaczonym przez panów od marketingu i reklamy. Kusimy na się na przedświąteczne wyprzedaże, robimy zapasy panettone, szynki, indyka, męczymy biedne karpie. Co roku nasza choinka i dekoracje musi być inna, podporządkowana aktualnym trendom. Poprzednie święta były pod znakiem złota i wszyscy wieszaliśmy złote bombki i inne gwiazdki. Dwa lata temu w każdym domu królowała araukaria. W tym roku stawiamy na bycie eko i naturalne dekoracje. Oznacza to jednak, że wyrzucimy wszystko zakupione w poprzednich latach po to by zakupić tak teraz modne eko ozdoby: drewniane gwiazdki, drewniane koraliki, porcelanowe domki na świeczki… Widzicie ironię? Chcemy być eko, kupować mniej, chcemy być konsumpcyjnymi minimalistami a po prostu poddajemy się kolejnej modzie. Na blogerach ta modowa presja odbija się chyba najbardziej. Musimy bowiem pokazać coś nowego, zainspirować czytelników. Zwykle zainspirować do zrobienia zakupów u sponsorów naszego bloga. Stąd właśnie te …

stół Wielkanocny

STÓŁ WIELKANOCNY

Nie wiem czy można nazwać to śniadaniem Wielkanocnym. Cały czas szukam idealnego sposobu na zaadoptowanie świąt tradycyjne religijnych na potrzeby ludzi z religią niemających nic wspólnego. Czy przestać obchodzić je zupełnie? Jednak w świętach jest także aspekt socjalny i jeśli porzucimy celebrowanie zupełnie to on także zniknie. Nie będzie już okazji do spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Zniknie także okazja do tego by w naszych zaganianych życiach na chwilę zagościło piękno w postaci kwiatów, starannie przygotowanych potraw czy udekorowanego stołu. Tego bym bardzo nie chciała, bo ciągłe życie w pośpiechu między jednym spotkaniem a drugim sprawia, że redukujesz się do robota tylko zaspokajającego swoje konsumpcyjne popędy. Święta, pozbawione już wymiaru religijnego, stały się po prostu czasem wolnym który powinniśmy przeznaczyć na robienie rzeczy przyjemnych. Jeśli nie jest dla mnie przyjemne wykonywanie czynności tradycyjnie przypisanych na ten czas (patrz: pieczenie ciast, gotowanie żurku, parzenie kiełbasy, mycie okien czy bieganie z koszyczkiem) to po prostu wykonywać ich nie będę. Nie można być niewolnikiem tradycji, bo one też się dezaktualizują i stają bezsensowne. Z tych właśnie powodów śniadanie …

wielkanocne dekoracje

WIELKANOCNE DEKORACJE

Nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu dla świąt Wielkanocnych. Jako dzieciak bardzo je lubiłam ale to chyba dlatego, że kojarzyły mi się z wiosną, wyjazdem do babci i wolnym od szkoły. Lubiłam malowanie jajek i cały rytułał szykowania koszyczka. Wszystko było trochę takie jak dla lalek: mała kiełbaska, mały chrzanik, mały kawałek chleba, kolorowe jajka… Do moich zadań należało  też chodzenie z tym koszyczkiem do kościoła. Zawsze chodziłam razem z Pawłem, moim najlepszym kolegą. Spotykaliśmy się pod blokiem  i szliśmy  gadając, śmiejąc się i machając tymi śmiesznymi koszyczkami. Nigdy nie wchodziliśmy jednak do kościoła. Podbiegaliśmy tylko jak ksiądz machał kropidłem żeby się załapać na ten “święty deszcz” i wracaliśmy na ławkę czy murek by powyjadać najlepsze smakołyki z naszych koszyczkowych wałówek. Potem, gdy zabrakło tych porannych eskapad, święta straciły prawie cały urok. Teraz nie obchodzę Wielkanocy już zupełnie. Religijne rytuały zawsze mi bardziej przeszkadzały niż bawiły. Brałam w nich udział trochę tak z rozpędu, bo wszyscy tak robili, i trochę dla świętego spokoju, żeby uniknąć głupich pytań. Z wiekiem człowiek jednak mądrzeje i teraz przestałam …

christmas

STÓŁ WIGILIJNY

Nakrywanie stołu dla tylko dwóch osób jest dużo trudniejsze niż dla większej gromady. Jak to zrobić by wyglądało elegancko ale nie pusto? Chciałabym żeby Wigilia jednak była trochę bardziej odświętna niż zwykła kolacja. Nie chciałam używać dużej ilości dekoracji i durnostojek, a już z całą pewnością nie chciałam na takie bzdety wydawać pieniędzy. Przetrząsnęłam więc wszystkie kąty w domu i oto co znalazłam i użyłam do dekoracji stołu na Wigilijną kolację: biały lniany obrus, czarny i złoty papier, świeczki, orzechy i zwykły biały papier do pakowania. Niby miało być prosto i szybko ale całą operację utrudniał kot, który postanowił bawić się wszystkim co tylko było na stole a potem uznał, że jest to idealne miejsce na szybką toaletę i gimnastykę. Zdjęcia można zobaczyć tutaj ale uprzedzam że są drastyczne i oglądacie je na własną odpowiedzialność! Na szczęście wszystko się udało i wczesnym wieczorem na stół wjechały przeróżne smakołyki. Najedzeni, napici, zabraliśmy się za rozpakowywanie prezentów. Okazało się że Mikołaj zna mnie bardzo dobrze i dostałam bardzo trafione prezenty. Jeden mnie jednak zaskoczył, dostałam mianowicie przewodnik …

KOT I WIENIEC

Niedziela była szara i ponura ale nie było mi z tego powodu smutno. Nareszcie miałam czas żeby trochę ogarnąć dom, popakować prezenty i nawet udało mi się zrobić wieniec na drzwi. Zajęło mi to 5 minut i kosztowało £1 – tyle właśnie zapłaciłam za trzy pęczki Chamelaucium w zeszłą niedzielę na Columbia Flower Market (było już późno i wszystko było przecenione). Reszta rekwizytów jest z mojego ogrodu. Kot wyszedł spod kanapy. Choinka też już ubrana a wczoraj mój H przytargał jeszcze te piękne czerwone kulki. Wszystko gotowe. Och chwila! Gdzie to ja postawiłam moje grzane wino….?

ALTERNATYWNE ŚWIĘTA

Ze świętami zaczęłam mieć problem od kiedy zamieszkałam w Anglii. Wcześniej ten czas zawsze był tak jakby dla mnie tworzony przez moją mamę, babcie i resztę rodziny. To dzięki nim święta zawsze były magiczne. Zmieniłam kraj, zmieniłam kulturę, zmieniłam się i ja. Święta stały się problemem bo już nikt mi ich nie tworzył i poczułam że muszę je stworzyć na nowo. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tej grudniowej szopki. Dlaczego bowiem mam celebrować Boże Narodzenie jeśli jestem niewierząca? Najbardziej oczywistą alternatywą dla świąt religijnych jest poddanie się mamonie i rzucenie się w wir zakupów. Można też spędzić cały grudzień produkując kolejne ozdoby i obwieszając nimi chatę. Jednak perspektywa biegania w pogoni za kolejnym zbędnym towarem czy spędzanie wieczorów układając i fotografując kolejne stroiki z gałęzi czy innych bibuł nie jest dla mnie kusząca. Kolejnym dylematem było pogodzenie tradycji Polskich i Angielskich. Czy smażyć karpia i dusić kapuchę, czy może piec indora i okraszać brukselkę bekonem? W tym roku po raz pierwszy nie mam żadnych dylematów i wątpliwość. Jak to się udało? Po prostu przestałam się …