All posts tagged: rośliny

URBAN JUNGLE BLOGGERS: BOTANICAL ZOOM

Marcowa edycja Urban Jungle Bloggers bierze pod lupę rośliny i to dosłownie. Botanical Zoom to tekstura liści, meszek na łodygach, malutkie przebarwienia i… kocia sierść. Tak, tak, kotek Frost postanowił, że przyszedł czas zgubić zimowe odzienie i teraz WSZĘDZIE w domu jest biała sierść. Nie pomaga czesanie, odkurzanie i trzepanie. Postanowiłam przeczekać. Ale nie przypuszczałam, że okłaczy nawet moje rośliny! Zobaczyłam dopiero gdy zrobiłam te zdjęcia i wrzuciłam na duży ekran. A tydzień temu wszystkie domowe krzaki brały prysznic… Jak widzicie nic już nie pomaga. Na szczęście kot zrobił się o połowę mniejszy, więc chyba koniec kłaczenia bliski. Jak się mają moje rośliny? Szczerze mówiąc  to bardzo różnie. Udało mi się zamordować ich całkiem sporo tej zimy. Współpracy odmówiły: paprotka, dwie palmy, coś takiego z poskręcaną łodygą, kaktus i jeden wiekowy storczyk. Widoczny na zdjęciach Sedum morganianum oraz to małe szare coś też kiepsko wyglądają. Sedum traci te swoje listki-koraliki, tak się zapadają i wyglądają jak rodzynki. Co robię źle? Podlewam tylko raz w miesiącu, więc to chyba nie przelanie? To szare też jakby usycha. Ale …

DONICZKI BY LASSEN

Nie wiem jak wy, ale ja mam problem z kupieniem ładnych doniczek. W centrach ogrodniczych są plastikowe, w kwiaciarniach jakieś różowe albo we wzory. Najładniejsze doniczki zawsze znajduje w IKEA i to właśnie ich mam najwięcej. Trudno było znaleźć doniczki w ofercie innych marek wnętrzarskich. Na szczęście moda na domową dżunglę zawitała na salony parę sezonów temu i nadal całkiem dobrze się trzyma. Spowodowało to, że większość firm produkujących dekoracje do domu wprowadziła doniczki do swojej oferty. W sezonie wiosna/lato 2016 nadszedł czas na duńską firmę by Lassen. Kolekcja Rimm to seria eleganckich doniczek i wazonów w trzech kolorach i kilku rozmiarach. Prawda że śliczne? Według mnie wygrywa biały; nie jestem wielką fanką koloru żółtego we wnętrzach, a ten trzeci kolor ‘camel’ trochę trudno ocenić na ekranie komputera. Marzy mi się ta największa, do postawienia na podłodze.

PLANTATION

W Londynie bardzo wcześnie rano na ulicach można spotkać tylko takie jeżdżące samochody-odkurzacze i duże ilość porzuconych szklanek. Pija się tutaj głównie na stojąco, a gdy ciepło to stoi się zwykle na zewnątrz lokalu. Po takich nocnych wystawaniach pozostaje potem na parapetach, chodnikach i murkach duża ilość barowego szkła. Projektantka Alicja Patanowska te szklanki zbierała i używała jako podstawki dla ręcznie robionej porcelany, takich pojemniczków bez dna. Jedno pięknie pasowało do drugiego i powstał z tego całkiem fajny projekt – Plantation. Pamiętacie zadanie w szkole na biologii aby wyhodować roślinę z ziarnka fasoli albo z małej cebulki? Brało się słoik lub szklankę, lało się do niego wody a na górę gumką recepturką mocowało się kawałek gazy. Na gazę kładło się ową fasolkę, tak aby jej dolna część była zamoczona w wodzie. Po kilku dniach z tej zamoczonej części wyrastały korzonki, a jeszcze za chwilę u góry pojawiał się mały pęd i listki. Dokładnie do tego służą porcelanowe cudeńka robione przez Alicję –  to tak piękna odmiana gazy. Wystarczy położyć na jakąkolwiek szklankę, nalać wody, wsadzić …

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT COLOUR POP

Już miałam nie brać udziału w Lipcowym Urban Jungle Bloggers, już sobie odpuściłam. Powód? Tematem w tym miesiącu jest ‘rośliny i kolor’, a u mnie koloru w domu zdecydowanie brak. Zaraz, biały i czarny to przecież też kolory! No ale chyba nie o to chodziło w tym zadaniu, prawda? Kupiłam jednak kolorowy papiery do zapakowania prezentu i jak już je rozłożyłam na stole to wpadłam na pomysł, że jednak coś tam sfotografuje. Akurat też przytargałam ze sklepu nowego krzaka – to takie z poskręcaną łodygą. Oczywiście już nie pamiętam jak to się nazywa. Roboczo u mnie występuje to pod nazwą palma… Pod definicje palmy można podciągnąć dużo, bo palm jest wiele i każda inna. Może uda mi się go nie zamordować zbyt szybko. Wątpliwa to jednak sprawa. Moje zdolności ogrodnicze są raczej znikome i udało mi się uśmiercić nawet kilka kaktusów. Taki mam talent! Moja babcia mogła wsadzić byle badyl w ziemię i coś pięknego  z niego wyrastało. Widać ten zielony gen u mnie nie występuje. A szkoda to wielka, bo bardzo lubię mieć rośliny w doniczkach.

urban jungle bloggers Show your Plant Gang

URBAN JUNGLE BLOGGERS: MY PLANT GANG

Roślin jakoś u mnie ostatnio przybywa. Nie wiem, czy rosną, czy po prostu ciągle kupuję nowe…. fakt jest taki, że nigdy jeszcze nie miałam tyle roślin w domu. Niektóre stoją samotnie, inne tworzą zielone szajki. Na jakiej zasadzie się grupują? Tego też nie wiem. Nie jest bowiem tak, że trzymają się razem ze względu na kształt, wysokość i kolor. Na pewno też nie chodzi tu o jakąś solidarność gatunkową. Do głowy przychodzi mi tylko jeden wyznacznik – zasięg kociego pyszczka. W miejscach łatwo dostępnych uchowały się rośliny niesmaczne. Wszelkie smakowite kąski ustawiły się na półkach, wysokich regałach, czy też zawisły pod sufitem. Te roślinne gangi  cieszą me oko i czasem nawet kupię im jakiś nowy domek. Tutaj szklany klosz z H&M Home i torebka z UASHMAMA. Uwielbiam też doniczki INGEFÄRA z IKEA, mam już kilka i planuję jeszcze dokupić. Zastanawiam się czy nie przemalować ich na jakiś kolor? Biały albo czarny? Wpis ten jest też częścią cyklu Urban Jungle Bloggers, który trochę ostatnio zaniedbałam. Postaram się teraz trzymać się rozkładu i publikować jeden  wpis z tego …

NaturalCHIC

KWIATY PRZEZ INTERNET? NATURALNIE!

Próbowaliście kiedyś kupić kwiaty przez internet? Ja tak i zawsze miałam duży problem. Są oczywiście różne kwiaciarnie, można zamówić kwiaty z dostawą do kogoś mieszkającego na drugim końcu świata, to nie jest żaden kłopot. Problemem jest wygląd tych kwiatów, bukietów raczej. Takie typowe kwiaciarniane szkarady w celofanie. Te droższe zwykle mają doczepione jeszcze jakieś kokardki  i inne maszkary.  Róże, gerbery, lilie… Nie lubię takich nadętych bukietów. Lubię jak jest naturalnie. Dlatego gdy natknęłam się na stronę NaturalCHIC, byłam mile zaskoczona. Tulipany, piwonie, ostki, lewkonie, prymulki. W szklanych buteleczkach, filcowych osłonkach czy tekturowych wazonach. Można też zamówić bukiet w zwykłym szarym papierze, ale ze spersonalizowanym napisem. Ładnie, naturalnie i prosto. Jeszcze milszym zaskoczeniem było, gdy pewnego ranka odebrałam dużą paczkę od NaturalCHIC! Kot natychmiast zawłaszczył sobie karton i przerobił go na koci fort – przystępował do ataku jak tylko ktoś próbował ten fort mu przejąć. Ja natomiast dużo zabawy miałam z zawartością, bo okazało się, że w środku dużego kartonu było kilka mniejszych paczuszek. NaturalCHIC stawia na naturalne materiały nawet takie z pozoru mało ekscytujące jak zwykły …

ceramic planter

NIETYPOWE CERAMICZNE DONICZKI

 /1/Atelier Stella /2/Seasons For You /3/Sort London /4/ Clay Opera Wszystkie doniczki mam z IKEA i nie jestem z tego dumna. To trochę takie pójście na łatwiznę – są dość ładne i łatwo dostępne. No i tanie. Chciałabym jednak mieć coś bardziej oryginalnego, szczególnie na moją kolekcję mini kaktusów. Pobuszowałam zatem na Etsy i oto przedstawiam wam te najlepsze. Moje absolutnie naj są doniczki Stelli Baggot, to te uśmiechnięte na nóżkach. Trochę jednak drogie więc jeszcze szukam innych rozwiązań. Może sama coś sobie zmaluję?A wy w czym trzymacie zielone w domu? /1/Waupecony River Studio /2/WaPa Studio /3/Dana Bechert /4/Pottery Lodge /1/Elizabeth Benotti /2/Minky Moo Ceramics /3/Melissa Maya Pottery /4/Elizabeth Benotti

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY I HERBATA

Rośliny i Kawa – to styczniowy temat Urban Jungle Bloggers. Kawy nie pijam bo nie lubię. Pijam natomiast duże ilość zielonej herbaty i dlatego zamieniam temat na Rośliny i Herbata. Kiedyś piłam taką supermarketową ale potem odkryłam, ze herbata herbacie nie jest równa i piję tylko takie które wyglądają jak suche listki herbaty a nie jakiś pył z podłogi w papierowej torbie. Pył akceptuję tylko pod postacią japońskiej zmielonej herbaty. Siedzę zatem w domu bo dziś wieje, pada i generalnie piździ. Pije te herbaty na dzbanki i czytam książki. Teraz właśnie kończę The Secret History Donny Tartt. Czy mi się podoba? Nie wiem jeszcze. Pani Tartt na pewno jest erudytką i zgrabnie pisze. Ale jednak jej historie pozostawiają lekki niesmak. Co tu dużo mówić, są po prostu trochę głupie i naiwne. Dobrze że chociaż herbata dobra…

white and green interior

MIESZKANIE PEŁNE ZIELENI

Pretty flat filled with plants. It feels very peaceful and cosy here and I am sure that’s thanks to all these plants and botanical prints on cushions and walls. Mieszkanie pełne roślin. Kompaktowe ale jasne i przestronne. I pełne mebli z IKEA. No i oczywiście roślin. Bardzo spodobała mi się tapeta w sypialni i póło-biurko String –  świetny sposób na domowe miejsce do pracy w niewielkim mieszkaniu. Jakoś tak tutaj przytulnie, prawda? Takich inspiracji właśnie teraz mi potrzeba, na tą ponurą aurę i ponury nastrój. Oj nie jestem stworem zimowym. Zdecydowanie nie. Chcę już zieleni za oknem i ciepłych promieni słońca na twarzy… a to jeszcze przynajmniej cztery miesiące tych ciemności przed nami. Znacie jakieś dobre sposoby na przetrwanie zimy? Photos from Bolaget

URBAN JUNGLE BLOGGERS: SHELFIE

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT SHELFIE

W tym miesiącu już chciałam się poddać i nie publikować wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Temat w październiku to półka z roślinami a ja za dużo półek w domu nie posiadam. Jedynie w kuchni ale nie byłam przekonana do pomysłu pokazywania moich talerzy i misek. Zapomniałam jednak o półce tak zwanej ‘herbacianej’ – trzymam tutaj dzbanki, kubki i moje ulubione herbaty. Stała tutaj już jednak roślina, zielistka czubiasta, postanowiłam więc dodać parę innych mieszkańców i…gotowe! Ta wisząca, string of hearts, chyba zostanie tutaj na stałe bo w aktualnie jest w trochę zbyt ciemnym miejscu. Katkusiki to ostatni nabytek w IKEA i też bardzo ładnie wyglądają na tej półce, chyba je tu zostawię. Ufff, chyba się udało. Jak wam się podoba moja herbacina półka ozdobiona roślinami?

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY W DOMOWYM BIURZE

Od wielu już lat rok nie zaczyna się dla mnie we wrześniu. Nie chodzę do szkoły, na wakacje jeżdżę kiedy chcę i raczej nie w sierpniu. Wrzesień zatem to kolejny zwykły miesiąc. Chyba właśnie dlatego nie mogłam się zabrać tak długo do napisania nowego wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Tematem tego miesiąca są rośliny w  miejscu pracy. Gdzie ja pracuję? Ano najczęściej leżąc z laptopem na sofie. Czasem jednak zasiadam do stołu, szczególnie rano gdy dom wypełniony jest słońcem. Najbardziej lubię siedzieć w jadalni bo słońce wpada tam przez duże okno i grzeje w plecy. Mogę też patrzeć na ogród przez kuchenne okno a na stole obok mnie rośnie sobie kolekcja roślin. Ostanio doszło kilka nowych nabytków a kilka innych dostało nowe doniczki. Przynoszę też do domu jesienne kolory. Czerwone listki winobluszczu, wypłowiałe hortensje. Lubię pisać maile, pracować otoczona roślinami. Mogę wtedy co kilka chwil oderwać wzrok od ekranu i popatrzeć na kojącą zieleń.

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PODLEWAMY ROŚLINY

Rośliny doniczkowe trzeba podlewać raz w tygodniu. Tak radzą mądre głowy, prawda? Próbowałam, zawsze kończyło się to katastrofą. Jak podlewam? Ano raz na dwa tygodnie albo i jeszcze rzadziej. Najczęściej nie kieruję się kalendarzem tylko stanem rośliny. A stan sprawdzam organoleptycznie: sucha ziemia, miękkie, oklapnięte liście? Czas podlać!Jak podlewam? Jak nie mam czasu to wodą ze szklanki. Jak mam czas to wodą z kranu. Rośliny wędrują do zlewu na sesję kranówkowego deszczu. Większe krzaki dostają deszcz prysznicowy w wannie. Nawadnia i czyści lisie za jednym razem. Trzeba tylko pamiętać żeby po takim deszczu rośliny trochę odstały. Jak się przełoży je za szybko do osłonek to potem woda zbiera się na dnie i mamy gotową katastrofę. Korzenie cały czas zanurzone w wodzie zaczną  gnić. To już lepsza susza niż gnicie. Dlatego właśnie jestem zdania, że lepiej przesuszyć niż przelać. A jak wy dbacie o swoich zielonych przyjaciół?