All posts tagged: lifestyle

jak często prać

JAK CZĘSTO PRAĆ?

Jak często zmieniasz pościel? Jak często pierzesz ręczniki? Nie musisz odpowiadać. Wiem, że robisz to źle. Za często albo za rzadko. Nie w ten dzień tygodnia albo nie o tej porze dnia i nocy. Na pewno też źle pierzesz, złego płynu do tkanin używasz i generalnie to zaraz dopadnie cię choroba. Albo śmierć w najlepszym wypadku. Ewentualnie ugryzie cię roztocze i wda się zakażenie. Albo bakterie. Niedajboże grzyby i pleśń! Co jakiś czas trafiam na internetowe dyskusje na temat ‘jak często prać’. Temat prania ręczników zdaje się zaprzątać umysły pań domu i rozgrzewać do czerwoności ich wewnętrzny kompas prawdy i prawilności. ‘Nie wyobrażam  sobie jak można nie zmienić ręczników po trzech wytarciach się! Toż to obrzydliwe!’ – bębnią w klawiatury. ‘Pościel trzeba zmieniać co tydzień bo inaczej to niehigieniczne i może się źle skończysz, szczególnie dla dziecka’ – wieszczą matki polki. Acha, zapomniałam jeszcze, że poduszki trzeba zmieniać co sześć miesięcy ponieważ inaczej stają się siedliskiem wszelkiego zła i pomału nas w nocy zabijają. Fakt numer 1: co roku upadek z łóżka jest przyczyną śmierci koło 450 ludzi …

jesień

INSTAGRAM I POCZĄTEK JESIENI

Czy na prawdę wrzesień już się skończył? Przecież dopiero mieliśmy sierpień! Nie wiem czemu ten miesiąc tak szybko mi zleciał. Wydaje mi się, że nie był jakiś szczególnie obfitujący w wydarzenia, życie po prostu toczył się swym normalnym torem. Czy aby na pewno Zajrzałam na swój Instagram i okazała się, że wcale tak mało się nie działo i wrzuciłam nawet całkiem sporo zdjęć. WAKACJE Na początku września jeździłam rowerem po lasach Drawnieńskiego Parku Narodowego. Była piękna pogoda, zaczynały kwitnąć wrzosy. Uwielbiam takie późne lato – znikają wakacyjne tłumy i można rozkoszować się samotnymi spacerami czy pustą plażą, a jest jeszcze na tyle ciepło, że można się kąpać. Ja oczywiście zaliczyłam moczenie się w jeziorze, sto razy lepiej niż w morzu! O nadchodzącej jesieni przypominały kwitnące już wrzosy, panie sprzedające grzyby przy drodze i czerwieniejący bluszcz na moim domu na wsi. Pięknie, najpiękniej. Niestety potem nastąpiła tak zwana zła passa, lub po prostu pech i do Anglii wracaliśmy z przygodami i trochę zestresowani. Czasem tak się w życiu dzieje i nie ma co się nad tym …

ABORCJA

Aborcja to temat, który elektryzuje chyba wszystkich. Jednak nie o aborcji chcę dziś pisać. Ta obecnie tocząca się debata w Polsce skłoniła mnie do refleksji na temat sposobu prowadzenia dyskursu oraz o relacjach między ludźmi w Polsce.Mieszkanie za granicami ojczystego kraju po pewnym czasie sprawia, że zaczynasz nabierać dystansu do rzeczy, które kiedyś były dla ciebie zupełnie normalne. Ba, nawet nigdy się nad nimi nie zastanawiałeś, nawet nie wiedziałeś że można się nad nimi zastanawiać. Ten dystans może być błogosławieństwiem, ponieważ np. pomaga wyzwolić ze schematów czy sposobów myślenia które nie przynosił nam szczęścia i nas ograniczały. Może jednak być też przekleństwem, bo wywraca uporządkowany świat do góry nogami i trzeba sobie na nowo wszystko zdefiniować i poukładać, a to już nie każdemu się udaje i nie każdy potrafi. Dla mnie ten dystans okazał się błogosławieństwem, a teraz pozwala mi patrzeć na odbywającą się debatę o aborcji z, jak na mnie, dość dużą dozą spokoju. Mieszkam w kraju, gdzie aborcja jest legalna już od lat i debata ‘za czy przeciw’ praktycznie nie istnieje. Tutaj to …

KOSMETYCZNE HITY I KITY OSTATNICH MIESIĘCY

Jeśli chodzi o kupowanie kosmetyków to kobiety dzielą się na trzy grupy: kupujące popularne marki w drogeryjnych sieciówkach, wielbicielki ekskluzywnych i powszechnie znanych marek, oraz maniaczki wyszukujące niszowych cudeniek. Ja należę do tej ostatniej grupy. Nie zawsze jednak tak było i kiedyś szczytem marzeń były dla mnie kremy Estée Lauder oraz maskary Chanel lub Dior. Potem odkryłam kosmetyki naturalne, znane jako organic po angielsku. Kilka lat temu nie były one jeszcze popularne i trzeba było się na prawdę natrudzić żeby je gdzieś kupić. Teraz są dostępne wszędzie i nawet popularne drogerie wypuszczają swoje ‘naturalne’ serie. Od jednej takiej kiedyś o mało nie wydrapałam sobie oczu, no ale pewno nie wszystkie są takie złe. Niemniej podczas tych poszukiwań doskonałego kosmetyku bez chemii i zwierzęcego cierpienia odkryłam cały nowy kosmetyczny świat – marek nie reklamowanych w kolorowych gazetach, niedostępnych w seforze czy daglasie. Kultowe produkty z cała rzeszą fanatycznych wielbicielek. A ja nigdy o nich nawet nie słyszałam! Od tamtej pory zmieniłam się w poszukiwaczkę takich perełek właśnie. Uwielbiam wyszukiwać nowe marki, odkrywać tajemne kosmetyki znane tylko wtajemniczonym, lokalne …

minimal styl daniel wellington and COS

MINIMALIZM: RZECZY, KTÓRYCH NIE KUPUJĘ

Na początku byli mama i tata. To oni kupowali dla mnie wszystko co uznali za potrzebne. Było mi z tym dobrze, a raczej wszystko mi było jedno, bo przecież dziecięciem będąc miałam inne sprawy na głowie niż kolor rajstopek czy kurtki. Potem nadeszła nastoletniość górna i durna a wraz z nią utrata zakupowej niewinności.  Sklep z miejsca ziejącego nuda stal się jaskinią pożądania. Wszystko w nim takie piękne, ale zarazem tak bardzo niedostępne. Mama i tata z kochających rodziców przeistoczyli się w piekielnych strażników bram do szczęścia, czytaj pieniędzy. Każda sklepowa zdobycz musiała zostać wystękana i wyjęczana u owych piekielników, a nieustępliwi oni zwykle byli w swoim uporze.  Często pomoc przychodziła pod postacią Babci,  jednak z biegiem czasu moje młodzieńcze apatyty rosły a koperty ratunkowe otrzymywane od  Babci pozostawały tej samej grubości. Kolejnym etapem w ewolucji mojego konsumenckiego ja był czas młodej dorosłości, czyli koniec liceum i studia. Portfel mamy i taty oraz koperty ratunkowe od babci nadal pozostawały moim głównym źrodłem utrzymania, jednak moje zakupowe priorytety przeniosły się do innej krainy – do krainy …

MINIMALIZM

Słowo minimalizm pojawia się ostatnio wszędzie i w dużej ilości. Wszyscy chcą się podczepić pod to jakże modne zjawisko. Nagle wszyscy stali się minimalistami. Tak, minimalizm to moda. Jednak tak jak każda inna moda minimalizm narodził się na obrzeżasz kultury, był domeną odmieńców, outsiderów i ludzi chcących żyć poza ogólnie przyjętymi normami. Był alternatywą dla konsumpcyjnej kultury jeszcze zanim została ona zdefiniowana jako konsumpcyjna właśnie. Nie chcę tutaj pisać historii minimalizmu a raczej chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Kiedy zatem pierwszy raz zaczęłam podejrzewać, że mniej znaczy lepiej? Ano, kiedy jako młoda nastolatka przeczytałam książkę ‘Wprowadzenie do buddyzmu Zen’ autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki. Byłam trochę zbyt młoda aby wszystko zrozumieć, ale lektura ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Idea życia bez gromadzenia i posiadania rzeczy wydawała mi jednocześnie absurdalna i niezmiernie pociągająca. Czy przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia? Czy zatem trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej? Parę lat później zaczytywałam się w pismach Sartre i wyniosłam z nich kolejne objawienie: człowiek jest wolny i tylko od niego zależy jak przeżyje swoje życie. Dla …