All posts filed under: podróże

dungeness

DUNGENESS: ARCHITEKTURA I POSTAPOKALIPTYCZNY KRAJOBRAZ

  Jest w Anglii pustynia z kamyczków na której można znaleźć domy prosto z modnych żurnali o architekturze. Pomiędzy łodziami rybackimi, rdzewiejącymi kontenerami i żelastwem niewiadomego pochodzenia stoją stylowe, czarne domy. Nad tym wszystkim góruje czarna latarnia morska i szara bryła elektrowni atomowej. To miejsce to południowo-wschodnii cypel wyspy zwany Dungeness.Jeśli jesteś graczem, to pomyśl ‘Fall Out’. Jeśli jesteś kinomaniakiem, to pomyśl ‘Mad Max’. Równina, która tak naprawdę jest największą w Europie plażą zrobioną z otoczaków. Miejsce objęte ochroną ze względu na unikatowość występującej tutaj fauny i flory. Fauna przylatuje i przypływa tutaj w większości dla ciepłej wody – woda morska wykorzystywana jest do chłodzenia reaktora i jak już spełni swoją funkcję to wraca do morza, tylko że dużo cieplejsza. Ryby lubią ciepła wodę i mnożą się tutaj na potęgę, co z kolei przyciąga całe hordy głodnych ptaków. No i rybaków. Na plaży zawsze znajdziemy wędkarzy. W specjalnych budkach na kamienistej wydmie tłoczą się z lornetkami i długimi obiektywami miłośnicy ptaków. Zwykli turyści w klapkach przyjeżdzają kolejką wąskotorową ciągniętą przez miniaturową lokomotywę na węgiel. Hipstery …

jak zorganizowac podróż

JAK ZORGANIZOWAĆ PODRÓŻ SAMODZIELNIE?

Właśnie skończyłam organizować nasze kolejne wakacje: bilety kupione, trasa opracowana, hotele zarezerwowane, wiza w kieszeni. Wszystko zrobiłam sama, przy pomocy internetu i maila. Lubię podróżować po swojemu, z dala od tłumów i od turystycznych atrakcji. Sama wybieram co chcę zobaczyć, w jakie miejsca pojechać, gdzie się zatrzymać. Często słyszę, że ludzie też by tak chcieli, ale nie wiedzą jak i boją się że będą mieli nieudane wakacje, zostaną oszukani, zabici, napadnięci, obrabowani i otruci. Dlatego dziś opowiem wam jak samodzielnie zorganizować podróż. Wybór kierunku Nadszedł nowy rok i czas zaplanować kolejne wakacje. Tylko gdzie by tutaj jechać? Część z nas poddaje się już na tym etapie i wybiera opcję znaną lub bezpieczną. Chorwacja, bo tam wszyscy jeżdżą i podobno jest niedrogo. Polskie morze – co może pójść źle? All inclusive w Hiszpanii – ciepło, dobre jedzenie, nie trzeba się o nic martwić, no i palma jakaś też się znajdzie. Te wszystkie wybory są OK, ale tylko pod warunkiem, że na prawdę chcemy tam pojechać i na prawdę będziemy zadowoleni. Te powyższe miejsca będą kiepskie jeśli zdecydujecie …

CZYM JEST SLOW TRAVEL?

Romantyczna idea slow travel to rzucenie pracy i ruszenie w drogę na wiele miesięcy i bez konkretnego planu. Nie każdy jednak może sobie na taki luksus pozwolić i zazwyczaj mamy do dyspozycji dwa, trzy tygodnie na jeden wyjazd. Czy można podróżować w rytmie slow gdy ma tak się mało czasu? Można, ponieważ w wolnym podróżowaniu nie chodzi o czas trwania podróży, ale o sposób w jaki podróżujemy. Wolne podróżowanie to odwaga by nie podążać za tłumem i zrozumienie, że nie ma czegoś takie jak atrakcje, które koniecznie trzeba zobaczyć. Największymi przekleństwami przy planowaniu wyjazdu są przewodnik turystyczne oraz przeklęte FOMO, czyli Fear Of Missing Out (strach przed tym, że ominie nas ważna informacja czy wydarzenie). Praktycznie każdy przewodnik czy strona internetowa o podróżach pokazuje nam jakieś top 5, top 10 – wylicza miejsca czy rzeczy które w danym kraju trzeba koniecznie zobaczyć. Syrenka w Kopenhadze, Pałac Buckingham w Londynie, Khao San Road w Bangkoku oraz Killing Fields w Phnom Penh. Współczesny turysta podąża szlakiem atrakcji reklamowanych przez biura podróży i przewodniki. Konsumuje kolejne miejsca, miasta, kraje jak punkty na mapie świata –  bez głębszej refleksji, …

24 GODZINY W HONG KONGU

Do Hong Kongu trafiłam przypadkiem, dzięki pokrętnej logice cenowej linii lotniczych. Okazało się, że najtańszy i najszybszy sposób dotarcia z Phnom Penh do Londynu jest właśnie przez Hong Kong. Zamiast więc siedzieć kilka godzin na lotnisku postanowiłam przełożyć lot do domu na kolejny dzień i spędzić 24 godziny zwiedzając miasto.Miałam ambitne plany zobaczenia jak najwięcej w tak krótkim czasie. Przerzuciłam internet, kupiłam przewodnik i zarezerwowałam hotel na lotnisku by nie tracić czasu na dojazdy – logistyczna perfekcja. Życie jednak jak zawsze miało swój pomysł i zamiast być wzorowo zorganizowaną grupą turystyczną, sprawnie odhaczającą kolejne punkty programu wycieczki, byliśmy spoconą i niewyspaną dwuosobową bandą snującą się bez ładu i skład ulicami i co chwile przysiadaliśmy na kawie albo jedzeniu. Po prostu po intensywnych dwóch tygodniach w Kambodży nie mieliśmy już ochoty na zwiedzanie. Z perspektywy czasu myślę nawet, że nasza dwuosobowa grupa to generalnie nie lubi zwiedzać. Jesteśmy raczej natural born slow travellers. Przemierzamy świat nieśpiesznie, z dala od turystycznych szlaków i zupełnie po swojemu. Dlatego też mój plan systematycznego podboju Hong Kongu w jeden dzień nigdy …

cornwall

MAGICZNA KORNWALIA

Jest taki zakątek Anglii do którego lubię wracać. Taki przedziwne miejsce gdzie drogi wyglądają jak wąskie tunele wśród wysokich żywopłotów, gdzie rosną tropikalne rośliny, morze ma lazurowy kolor a majestatyczne klify pełne są pirackich kryjówek. Kornwalia, bo o niej tutaj mowa, to trochę taki magiczny świat jak tajemniczy ogród w posiadłości Archibalda Craven. A może trochę jak Shire z Hobbita. Niewiele ludzi tutaj dociera, nie ma tłumów. Czas płynie pomału a ludzie żyją zgodnie z rytmem natury. Nie ma tutaj zbyt dużo do robienia. Owszem, jest kilka zamków, jest populary Eden Project, parę starych ogrodów. Jednak urok Kornwalii to małe rybackie miasteczka wciśnięte między skały, małe kamieniste zatoczki, puby zagubione wśród pagórków i pól, szerokie plaże z idealnymi do surfowania falami. Dzień spędza się tutaj leniwie, najlepiej brodząc w zimnej wodzie i wystawiając twarz do letniego słońca. Tutaj są pysze lody, najlepszy cider i słynne Cornish pasty. Tylko tutaj można raczy się do woli najlepszym w kraju cream tea – podwieczorek składający się z pysznych ciasteczek scones, dżemu, tłustej śmietany i dzbanka herbaty. To tutaj zjemy najlepszą rybę z …

WAKEHURST PLACE

Wiosną w Anglii atrakcją są… endymiony zwisłe. Co, co? No tak mi słownik przetłumaczył bluebells. To takie kwiatki, które wyglądają jak niebieskie dzwonki i kwitną w dużych ilościach wiosną w lasach tworząc niesamowite niebieskie łąki. Może umówimy się, że będę używałam po prostu nazwy dzwonki? Jakoś te endymiony zwisłe jakoś nie pasują do tego uroczego kwiatka. Zwykle jeździliśmy tutaj, ale w tym roku wybraliśmy się do Wakehurst Place. To posiadłość z dużym ogrodem w West Sussex. Wszystko jest zarządzane przez Royal Botanic Gardens, Kew, które ma na terenie ogrodu duży kompleks badawczy. A raczej kompleks magazynujący, ponieważ znajduje się tutaj bank nasion. Więcej do poczytania tu. Jednak moim celem był spacer po lesie i po wypiciu kawy w lokalnej kafejce udaliśmy się na spacer. Pogoda nie była najlepsza i z pochmurnego nieba co chwilę kropił deszcz. Było jednak dość ciepło i uzbrojeni w kurtki przeciwdeszczowe dzielnie przemierzaliśmy leśne ścieżki. W okolicach XIV posiadłości ogród jest bardzo uporządkowany, są rabaty, jest część Japońska, stawek – słowem taki ogród właściwy. Im dalej w las, tym bardziej dziko. Jest …

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: BOTANY BAY

W Kent nie ma wielu piaszczystych plaż i jest powód do narzekań wielu ludzi. Mi te kamieniste nie przeszkadzają i nawet bardzo lubię ich surowość. Zgodzę się jednak, że te piaszczyste są milsze w użytkowaniu. Po piasku po prostu przyjemniej się chodzi. Dlatego też te rzadko występujące w Anglii złote piaski są zwykle oblegane przez tłumy. Botany Bay nie jest pod tym względem wyjątkiem i w słoneczny weekend plaża jest zapełniona rodzinami z dziećmi, grupami młodzieży i różnej maści piknikowiczami. Podobno jest to jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Kent i mogę się nawet z tym zgodzić – te białe klify i skały są dość fotogeniczne. Szkoda tylko, że z bliska okazują się być całe pobazgrane i przyozdobione wątpliwej urody rysunkami, a w co bardziej schowanych zakątkach króluje kolega Śmieć z kolegą Smród Szczocha. Do tego podczas odpływu wyłaniają się na powierzchnię morskie wodorosty i …śmierdzą. Zachęciłam was, prawda? Nie jest jednak tak źle i Botany Bay to na prawdę fajne miejsce na plażowy wyjazd. Można odejść trochę dalej od głównej, strzeżonej plaży, i rozłożyć się …

copenhagen

KOPENHAGA

Pierwsza myśl po przylocie do Kopenhagi – tak wyglądałby Szczecin gdyby nie został zniszczony w czasie wojny. Druga myśl – o Jezu, ile tutaj rowerzystów! To był mój pierwszy raz w Skandynawii. No, prawie pierwszy bo jako dzieciak byłam kiedyś w Legolandzie. No dobra, to się nie liczy. Ten trzydniowy wypad do Kopenhagi był zatem moją pierwszą wizytą w kraju skandynawskim. Czego się spodziewałam? Oczywiście tego, że będzie stylowo. Nie bardzo jednak wiedziałam jak zdefiniować owo ‘stylowo”. Chyba po prostu wyobrażałam sobie, że będzie tam dużo sklepów “z dizajnem”. Spodziewałam się także zobaczyć dużo blondynów i wysokie ceny. Szczególnie ceny alkoholu są już legendarne. A jak było naprawdę? Pierwsze wrażenie to właśnie owo podobieństwo do polskich miast w tym do Szczecina. Tylko jakoś ładniej. Przez dłuższy czas nie potrafiłam określić na czym to “ładniej” polega. Olśniło mnie – to dlatego, że w Kopenhadze nie ma tandety i pstrokacizny. Kamienice są pomalowane na szaro, brązowo i inne stonowane, raczej ciemne kolory. W “naszej” nawet klatka schodowa była szara. Kamienice w Polsce odnawia się z przytupem – …

WARSZAWA

Mieliśmy jechać do Warszawy tylko na maraton, góra dwa dni i do domu. Jednak potem doszliśmy do wniosku, że może warto by było trochę tę naszą stolicę pozwiedzać. Skoro już i tak mamy lecieć to można przecież zrobić z tego takie mini wakacje. W rezultacie spędziliśmy więc sześć dni odkrywając sekrety miasta. Postanowiłam te sekrety upublicznić i tak właśnie powstał ten przewodnik po Warszawie. Nie była to moja pierwsza wizyta w Warszawie, przyjeżdżałam tu kiedyś na różne wystawy czy spektakle w teatrach. Wpadałam odwiedzić znajomych. Zawsze jednak tylko na chwilę i tak naprawdę nie miałam nigdy okazji zobaczyć tego miasta. Tym razem więc plan był ambitny, bo postanowiłam zwiedzić jak najwięcej. Internety pomogły mi zrobić listę rzeczy do zobaczenia i miejsc do odwiedzenia. Udało się odhaczyć z tej listy wszystko oprócz Muzeum Żydów Polskich – po prostu zabrakło już czasu. Oto co zobaczyliśmy, zjedliśmy, obejrzeliśmy. Pałac w Wilanowie – uroczy pałacyk z ogrodem, a może raczej parkiem. Część ogrodowa też jest, ale chyba jakoś niedawno nasadzona bo rozmiarem nie imponuje. Zastanowiło mnie tylko czy tak …

Alternatywne podróżowanie

ALTERNATYWNE PODRÓŻOWANIE

Uwielbiam podróżować. Uwielbiam być w drodze i uwielbiam poznawać nowe miejsca. Lubię to nawet pomimo mojego strachu przed lataniem. Nie wiem, czy podróżowałam mało czy dużo. Wydaje mi się, że raczej niedużo i mam z tego powodu pewne kompleksy. Zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że wyjeżdżałam tak niewiele i doszłam do wniosku, że wynikało to z mojej wybredności. Nie pociągały mnie nigdy wyjazdy zorganizowane. Takie grupowe obwożenie autokarem po mieście, zwiedzanie na czas i komendę przewodnika. Oczywiście jeździłam w taki właśnie sposób dosyć często będąc jeszcze w podstawówce i w liceum. Trudno jest wysłać dzieciaki w podróż inaczej niż właśnie z taką zorganizowaną wycieczką. Niestety prawdą jest, że z tych wyjazdów pamiętam niewiele, bo składały się one głównie z imprez. Piszę ‘niestety’ bo żałuję, że nie pamiętam zwiedzanych miejsc, ale przecież towarzysko te wyjazdy były rewelacyjne. Do tej pory wspominam niektóre wieczory z uśmiechem na twarzy. Później, gdy już mogłam organizować wakacje na własną rękę, byłam przekonana, że jedyną dostępną opcją są wyjazdy przez biura podróży. Przeglądało się katalogi, wybierało hotel i warunki …

cliffe pools

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: CLIFFE POOLS

Jeślibym miała podsumować miniony tydzień w dwóch słowach to musiałyby to być wino i jedzenie. Nie zrobiłam nic w domu, nie poczytałam żadnych blogów, nie odpisałam na maile. Ba, newet nie zrobiłam prania i nie podlałam roślin. Po takim tygodniu miło obudzić się w niedzielę z poczuciem, że wreszcie nic nie ma się zaplanowanego. Zrobiłam kanapki, termos herbaty i pojechaliśmy na spacer. Tym razem niezbyt daleko bo do Cliffe Pools zaraz za rogiem w Kent. Prawie ośmio kilometrowy spacer przez pustkowia dobrze mi zrobił. Lubię takie krajobrazy, taką niczym nie ograniczoną przestrzeń. I choć czasem brakuje mi lasów, to jednak nauczyłąm się kochać angielskie mokradła i łąki. Miasto jest trochę klaustrofobiczne ale bliskość takich właśnie terenów sprawia, że ścisk i tłok staje się trochę bardziej znośny. Po południu zjadłam pierwszy raz w tym tygodniu domowy obiad i zaległam na kanapię. No ale nie do końca bezczynnie bo internetowe zaległości ktoś musi odgarnąć, prawda? Tyle nowych wpisów na moich ulubionych blogach, tyle pięknych zdjęć. Podziwiam blogujące dziewczyny które codziennie potrafią wyprodukować nowy wpis. Kiedy w na …

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: SAMPHIRE HOE

Pewno każdy słyszał o tunelu pod Kanałem Angielskim (albo La Manche, zależy z której strony patrzymy). Pamiętam jak go otwierano w roku 1994. Pokazywano wtedy w telewizji takie wielkie maszyny które ten tunel drążyły, wielkie podziemne wiertarki. Nikt jednak nigdy nie wytłumaczył gdzie podziały się tony wydrążonej wówczas ziemi… Nikt się nad tym też nie zastanawiał. Ja już wiem i nawet tą ziemię widziałam. Odpowiedzią na tą zagadkę jest miejsce zwane Samphire Hoe i znajdujące się pomiędzy Dover a Folkstone. Trzeba przejechać przez środek góry żeby się tutaj dostać. Trochę tak magicznie bo prosto z drogi szybkiego ruchu zjeżdża się do tunelu a po drugiej stronie jest cisza, spokój, białe klify i woda. Jest to sztucznie stworzone miejsce a ziemia użyta została właśnie wydrążona podczas kopania owego tunelu. Tutaj można przeczytać więcej na ten temat. Teraz to urocze miejsce na piknik i spacer. Jest parking, mała kawiarenka i centrum informacyjne. Na łąkach pasą się owce, nad głowami krzyczą mewy, widać przejeżdżające pociągi i promy wypływające z Folkstone do Francji. My trafiliśmy na piękną pogodę i długo …

przewodnik po londynie

PRZEWODNIK PO LONDYNIE

Londyn to Big Ben, Hyde Park, Oxford Street i fish and chips. Każdy dzieciak to wie. Wie to także tażdy turysta. I na tym poprzestaje. Tłoczą się wycieczkowicze w tych oklepanych miejscach, pstrykają zdjęcia i cisną dalej. Sama także lubię zobaczyć najbardziej znane miejsca gdy jadę na wakację. Jednak staram się żeby to nie było wszystko. Miasto poznaje się najlepiej chodząc za miejscowymi. Tylko skąd mamy wiedzieć gdzie ci miejscowi chodzą jak wpadamy tylko na kilka dni i nie mamy na miejscu żadnych znajomych? Ano już śpieszę z pomocą. Daję wam chłopcy i dziewczęta listę moich ulubionych miejsc w Londynie- mój osobisty alternatywny przewodnik po Londynie. Znajdziecie tutaj moje ulubione sklepy, bary, knajpy i inne atrakcje. Jest coś dla brzucha ale i dla duszy. Galerie które odwiedzam, puby w których przesiaduję. Dla każdego coś miłego. Lista nie jest stała i skończona. Na pewno będą pojawiać się nowe miejsca, nowe komentarze. Zapraszam zatem do zwiedzania: KLIKNIJ TUTAJ Londyn to nie tylko miejsce gdzie mieszkam. To takżę moja miłość i fascynacja. Zawsze poluję na różne historie i ciekwostki …

WEEKEND W KORNWALII

Tym razem zdjęcia, a nie słowa, opowiedzą co działo się u mnie w miniony weekend. Krótki wypad do Kornwalii udał się znakomicie. Zatrzymaliśmy się w uroczej Tug’s Barn w wiosce Grampound. Nasi gospodarze, Juliet i Jonathan, rozpieszczali nas domowymi wypiekami, bukietami kwiatów z ogrodu i jabłkami z przydomowego sadu. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca. Zwiedziliśmy wiele: romantyczne i pełne historii Bodmin Moor, nawiedzaną przez duchy Jamaica Inn, urocze rybackie miasteczka, tropikalne ogrody i piaszczyste plaże. Dla mnie to miejsce idealne i już nie mogę się doczekać kiedy znowu tam pojedziemy.