All posts filed under: mój dom

akcesoria do łazienki

AKCESORIA DO MINIMALISTYCZNEJ ŁAZIENKI

Rok temu przygotowywałam się do remontu łazienki. Robiłam plany a potem był miesiąc chaosu i bałaganu. Skończoną łazienkę pokazywałam tutaj. Oczywiście najlepszym momentem we wszystkich remontach jest ich koniec i dopieszczanie szczegółów – kupowanie dodatków, ustawianie w szafkach i dekorowanie. W minimalistycznej łazience nie ma zbyt dużo dodatków. Zobaczcie co ja wybrałam do swojej. Zaplanowałam łazienkę w taki sposób, żeby jak najmniej rzeczy stało na wierzchu. Nie ma otwartych półek i schowków. Wszystkie kosmetyki i przybory toaletowe zamknięte są w szafkach.   Po roku nadal jestem bardzo zadowolona z takiego rozwiązania. Nie miałam problemu ze zmieszczeniem wszystkiego w szafkach i nawet nadal mam dwie półki wolne. W szufladach też nie ma ścisku.  Jedyna otwarta półka jest nad toaletą, powstała po zabudowaniu zbiornika. Tutaj idealnie wpasowały się trzy szklane pudełka od Agnetha Home – trzymam w nich mydła, kule do kąpieli, płatki kosmetyczne a w najmniejszym patyczki do uszu. Pudełka doskonale pasują do minimalistycznego charakteru łazienki oraz się bardzo praktyczne. Bardzo nie lubię wiszących woreczków z płatkami kosmetycznymi i cieszę się, że udało mi się znaleźć alternatywne …

planowanie kuchni

PLANOWANIE KUCHNI – MOJE BŁĘDY

Kuchnia była pierwszym pomieszczeniem które kiedykolwiek sama zaprojektowałam i urządziłam. Zmusiła mnie do tego sytuacja – chcieliśmy się jak najszybciej wprowadzić do naszego nowo kupionego domu, a kuchni tam nie było. To znaczy było pomieszczenie w którym stał brudny zlew, jedna szafka i wisiały jakieś resztki brązowych kafli. Moje wcześniejsze doświadczenie dekoratorskie ograniczało się do malowania ścian i przestawiania mebli w wynajmowanym pokoju i muszę przyznać, że nawet jeśli niezmiernie cieszyłam się na myśl zaprojektowania swojej własnej kuchni, to jednak ta napawało mnie to strachem. Czy będę potrafiła? Czy wszystko się uda? Czy kuchnia będzie mi się podobała? Czy będzie funkcjonalna? Od raze muszę zaznaczyć, że budżet miałam dość ograniczony. Marzyły mi się szafki z litego drewna w stylu shaker, duża gazowa kuchenka i piękne kafle na ścianach. Realia były takie, że mogłam sobie pozwolić tylko na kuchnie z IKEA. Nie rozpaczałam jednak zbytnio z tego powodu, bo przecież kuchnie IKEA mi się podobały i podobają nadal. Do tego można skorzystać na ich stronie z bardzo fajnego programiku do planowania kuchni- nie tylko zrobimy profesjonalny …

PLAKATY DESENIO

Od jakiegoś czasu rozglądałam się za nowymi grafikami do powieszenia. Przez ‘jakiś czas’ rozumiem jakieś sześć miesięcy. Długo, wiem, ale jestem bardzo wybredna w tym temacie. Z jednej strony chcę mieć coś oryginalnego, coś co długo będzie cieszyło moje oko, a z drugiej strony nie chcę wydawać na grafiki dużo pieniędzy. Tym bardziej, że chciałam kupić od razu kilka, tak aby stworzyć całą spójną galerię. Dlatego też gdy przemiła pani z Desenio zaproponowała mi współpracę, zgodziłam się bez wahania. Plakaty Desenio znałam już od dawna i miałam już kilka upatrzonych. Zachęcały mnie ich ceny, duży wybór i fajne inspiracje dostępne na stronie -na przykład pokazane zestawienia dwóch plakatów, można pooglądać tutaj. W ofercie mają takie ikony jak wąsiasta Kate Moss, Marfa, czy bardzo teraz modne mapy. Ja trafiłam do Desenio w poszukiwaniu grafiki z ziołami i winem wypatrzonych gdzieś na skandynawskim portalu wnętrzarskim. Teraz już dumnie wiszą w mojej kuchni. Większość plakatów trafiła do jadalni. Jeszcze nie wszystkie wiszą, nie chcę się spieszyć. Ciągle szukam dla nich idealnego miejsce. Jednak piękna czarna plaża idealnie wkomponowała się obok …

SYPIALNIA W ZIMOWYM WYDANIU

Moja biała sypialnia nabrała ostatnio ziemistych rumieńców. Zmiana aury za oknem wpłynęła na moje wnętrzarskie nastroje i zapragnęłam przytulnych klimatów. Kontrasty zaczęły mnie męczyć i zamiast czarnego do domu wprowadziły się bardziej subtelne i neutralne odcienie – brązy oraz szaroście. Zmieniłam tylko trzy rzeczy, a sypialnia nabrała zupełnie innego charakteru. Te trzy elementy to zasłony, narzuta na łóżko i dywan. Wcześniej wszystko było białe, teraz narzuta jest jasno brązowa, zasłony grafitowe, a dywan jest w stylu Beni Qurain. Zmiana jest tak dramatyczna, ponieważ zmieniły się trzy największe powierzchnie w tym pomieszczeniu – wcześniej wszystko było jednolicie białe, teraz mam trzy plamy koloru. Zamiast radykalnych biało-czarnych kontrastów mam teraz bardziej stonowane barw, płynnie przechodzące jedna w drugą. Zrobiło się przytulniej, a klimatu dodają też naturalne materiały i tkaniny. Len, wełna, bawełna, aksamit, owcza skóra. Do tego sojowa świeca i prowansalski kosz. Ciepły i mięciutki kotek także jest bardzo pożądany, szczególnie jak mruczy. Jak wyglądała sypialnia cała w bieli można zobaczyć tutaj. Prawda, że inaczej?

SZARA TAPETA I SUROWE ŚCIANY, CZYLI OPOWIEŚCI REMONTOWE

Pomału ale konsekwentnie realizuje plan pozbycia się wszelkich wzorów z mojego domu. Wzorzyste zasłony, pościel i poduszki już dawno znalazły nowy dom, teraz przyszedł czas na poważniejsze tematy: tapety.Dziś pokaże wam kolejny etap ewolucji mojego domowego biura/dodatkowej sypialni. To pomieszczenie tak na prawdę ma wiele funkcji: tutaj śpią goście, tutaj trzymam książki, tutaj jest moje biurko, tutaj stoi suszarka na pranie, rozkładam się czasem z deską do prasowania, to tutaj lądują wszelkie graty i szpargały. Taki pokój do wszystkiego. Chyba dlatego nie przywiązywałam zbytnio uwagi do jego wyglądu. Remont polegał tylko na zerwaniu wykładziny, pomalowaniu desek podłogowych na biało i położeniu najtańszej tapety. Ściany są tutaj bardzo nierówne i dlatego zdecydowałam się na tapetę w drobne kwiatki – wydawało mi się, że wzór zamaskuje nierówności ścian. Efekt końcowy nie był zły i często odwiedzający nas ludzie zachwycali się tą tapetą. Można ja zobaczyć tutaj. Ja jednak nigdy nie byłam zadowolona z tego pomieszczenia. Nie lubiłam tutaj przebywać i prawie nigdy nie pracowałam przy znajdującym się tutaj biurku. Denerwowały mnie te słodkie kwiatuszki i przypadkowy zestaw …

REMONT ŁAZIENKI: PRZED I PO

Zrobienie remontu łazienki było moim priorytetem. Najpierw kuchnia, potem łazienka  – tak sobie mówiłam zaraz po zakupie domu. Od tamtego momentu minęło pięć lat a łazienka pozostała bez zmian. Zawsze znajdowały się ważniejsze sprawy do zrobienia. Albo łatwiejsze i tańsze. A do łazienki po prostu zamykał się drzwi… żeby jej nie widzieć. Była oczywiście zdatna do użytkowania. Można było się myć, brać prysznic a nawet kąpać. Tylko jak było brzydko! Tandetne kafle imitujące chyba marmur czy coś, kibel najtańszy z supermarketu.  Umywalka w podobnym stylu. Wanna jakaś wydziwiona z uchwytami i falowaniami. Na podłodze moje znienawidzone panele. Oczywiście wszystko wykonane metodą jak z kreskówki ‘Sąsiedzi’, czyli szpary pozaklejane silikonem i inne historie. Wilgoć, grzyb i wiecznie gdzieś cieknąca woda. Nic miłego. Co prawda w między czasie zrobiliśmy mały upgrade, można o nim poczytać tutaj. Łazienka zaczęła wyglądać trochę lepiej, ale jednak cały czas była to prowizorka. Wreszcie w tym roku udało mi się zrobić prawdziwy, porządny remont tej mojej nieszczęsnej łazienki. Zaczęłam się do niego przymierzać już jesienią, ale nie miałam koncepcji i szło mi jak po grudzie. …

bathroom renovation

REMONT

W domu remontowy chaos. W ten weekend zjechały się wszystkie łazienkowe produkty. Paczki i paczuszki z kranami, umywalką, wieszakami i kaloryferem zalegają teraz w każdym wolnym miejscu i tworzą plac zabaw dla kota Frosta. Czasem znajduje go wannie, innym razem gryzącego karton od szafki pod umywalkę. Kot ma radochę, ja stres i ból głowy. Jak to wszystko wyjdzie? Czy wszystko dobrze zaplanowałam? Czy będzie do siebie pasowało? Chyba najbardziej denerwowałam się zakupem kafli na podłogę. Zdecydowałam się na prawdziwy marmur i do końca nie wiedziałam jak te kafle będą wyglądać. Oczywiście zamówiłam najpierw próbkę, byłam też w salonie zobaczyć wiekszą próbkę. Jednak kamień ma to do siebie, że każdy wygląda trochę inaczej i nie wiadomo co się dostanie. Porcelana z nadrukowanym wzorem jest pewniakiem – tutaj miałam trochę zagadkę. Kafle przyjechały w piątek. Pierwsze wrażenie – jezuuu jakie one ciężkie! Zaraz potem – jezuuu jakie one ładne. A kolejne – jezuuu jak to będzie wyglądało u mnie w łazience? Czy będą pasowały do wszystkiego innego? Rozłożyłam kafle na stole i rozmyślam. Każdy jest jest inny …

PLANOWANIE REMONTU ŁAZIENKI

Planowanie remontu łazienki jest w moim wydaniu jaką totalną prowizorką. Zabierałam się do tego już jesienią zeszłego roku i nic z tego nie wyszło. Nie miałam pomysłu, nie chciało mi się… Jednak łazienka jest w coraz gorszym stanie i po prostu nie mogę już dalej zwlekać. Od samego początku wiedziałam, że istniejące badziewie nie może zostać. Okropne, robione tanim kosztem i zupełnie bez gustu pomieszczenie było tak przygnębiające, że jakiś rok temu zdecydowałam się na szybki lifting – można o tym poczytać tutaj. Po liftingu wygląda to trochę lepiej, ale większe problemy nie zniknęły. Wanna nadal przecieka i na ściany wchodzi wilgoć. Są takie szpary wszędzie, że trzeba było nawalić tony silikonu. Oczywiście na silikon wchodzi pleśń i wygląda to wszystko jak w jakimś lochu z horroru. Deska od kibla jest cała żółta i obłazi. Umywalka jest taka mała i tak niska, że jak myję zęby to muszę prawie kucać. Wanna zachodzi na okno i jak się bierze prysznic, to woda leje się na parapet i na szybę. Generalnie wilgoć, pleśń, kiła i mogiła. Nic dobrego. …

URBAN JUNGLE BLOGGERS: BOTANICAL ZOOM

Marcowa edycja Urban Jungle Bloggers bierze pod lupę rośliny i to dosłownie. Botanical Zoom to tekstura liści, meszek na łodygach, malutkie przebarwienia i… kocia sierść. Tak, tak, kotek Frost postanowił, że przyszedł czas zgubić zimowe odzienie i teraz WSZĘDZIE w domu jest biała sierść. Nie pomaga czesanie, odkurzanie i trzepanie. Postanowiłam przeczekać. Ale nie przypuszczałam, że okłaczy nawet moje rośliny! Zobaczyłam dopiero gdy zrobiłam te zdjęcia i wrzuciłam na duży ekran. A tydzień temu wszystkie domowe krzaki brały prysznic… Jak widzicie nic już nie pomaga. Na szczęście kot zrobił się o połowę mniejszy, więc chyba koniec kłaczenia bliski. Jak się mają moje rośliny? Szczerze mówiąc  to bardzo różnie. Udało mi się zamordować ich całkiem sporo tej zimy. Współpracy odmówiły: paprotka, dwie palmy, coś takiego z poskręcaną łodygą, kaktus i jeden wiekowy storczyk. Widoczny na zdjęciach Sedum morganianum oraz to małe szare coś też kiepsko wyglądają. Sedum traci te swoje listki-koraliki, tak się zapadają i wyglądają jak rodzynki. Co robię źle? Podlewam tylko raz w miesiącu, więc to chyba nie przelanie? To szare też jakby usycha. Ale …

ŚWIĘTA PRZY ŁADNIE ZASTAWIONYM STOLE

Już od października tłucze się konsumentom go głowy świąteczną papkę. Za trzy miesiące święta kupuj już zatem prezenty, kupuj ozdoby, światełka, świeczki, kokardki, gwiazdki, wieszaj kalendarze, rób zapasy jedzenia. Wydawaj kasę drogi konsumencie bo to najważniejsze święto w roku. Bierz kredyty, zarywaj noce i znoś do domu niepotrzebne rzeczy po to by te dwa dni w roku były MAGICZNE. Im bardziej tłucze się to nam do głowy, tym ja się gwałtowniej z tego szaleństwa wycofuję. Między innymi dlatego nie było nowych wpisów przez cały miesiąc – grudzień lubię spędzać inaczej niż na przygotowaniach do świąt, nie rajcuje mnie także obwieszanie domu sezonowymi dekoracjami. Prezenty kupiłam na początku grudnia przez internet, na choinkę zdecydowaliśmy się w ostatniej chwili, a jedzenie zrobiłam w jeden dzień. No, może za wyjątkiem barszczu za zakwasie, który wymagał trochę planowania i przygotowania. Oprócz barszczu na stole znalazły się pieczone pierogi, tarta z kasztanami, grzybami i żurawiną, tradycyjna kapusta z grzybami i sernik z żurawiną. W pierwszy dzień świąt upiekłam kurczaka z grzybowym nadzieniem a dodatkiem były różne pieczone warzywa. I tak …

SYPIALNIA PRZED I PO REMONCIE

Na remont sypialni czekałam bardzo długo. Wprowadziliśmy się do domu w 2011 roku, sypialnia doczekała się remontu dopiero w tym roku. Dlaczego tak długo zwlekaliśmy? Nie było tyle funduszy aby wyremontować cały dom za jednym zamachem i musieliśmy to robić etapami. Na pierwszy rzut poszły rzeczy najpilniejsze: kuchnia i duży pokój. Kolejny był pokój zwany telewizyjnym. Potem zdecydowaliśmy się na remont garderoby – trochę dziwnie ale jest to bardzo małe pomieszczenie i wydawało się najlepsze do testowania naszych dekoratorskich umiejętności. Wcześniej zawsze mieliśmy panów specjalistów do pomocy, pokoje na piętrze zdecydowaliśmy remontować sami. Garderoba poszła gładko i następna w kolejce była sypialnia gościnna, zwana też domowym biurem. Tutaj uczyliśmy się kłaść tapetę. Ten pokój również poszedł nam sprawnie i nie potrzebowaliśmy pomocy fachowców. Sypialnia została na sam koniec bo tutaj właśnie była potrzebna pomoc fachowców. Poza tym ja długo nie mogłam się zdecydować co chcę w tym pomieszczeniu osiągnąć. Czy tapeta we wzory, czy na szaro a może nawet na czarno? Dylematem był kominek, brak kontaktów w ścianach, brzydki sufit… no i tak jakoś zawsze odkładałam …

WALL-BEING, SKLEP Z POLSKIMI PLAKATAMI

Fajnych plakatów i grafik na ścianę poszukuję zawsze i wszędzie. Muszę przyznać, że jestem dość wybredna w tym temacie… długo się zastanawiam i mało rzeczy mi się podoba. Albo raczej nie wszystko pasuje do mojego domu. Nawet jeśli podobają mi się śmieszne plakaty z kotami albo pies w masce Batmana, to niekoniecznie wydziałam by je u siebie na ścianie. Tak na prawdę to do końca nie ma sprecyzowanego gustu w tym temacie. Nie mogę na przykład powiedzieć, że lubię tylko geometryczne wzory albo czarno-białą grafikę. Po prostu musi mi się podobać i już –  taka to właśnie sensowną strategię stosuję przy wyborze plakatów! No dobra, mam jeden warunek. Musi to być raczej coś trochę bardziej oryginalnego i niszowego niż IKEA albo inne sieciówki. Wyszukuję więc skarby w małych butikach albo bezpośrednio od artystów. Jednak moim ulubionym miejscem poszukiwań są serwisy typu Etsy albo Society6. Mało jest tam jednak artystów z Polski, trzeba się też natrudzić żeby ich odnaleźć. Dlatego byłam niezmiernie szczęśliwa gdy odkryłam internetowy sklep WALL-BEING! Raj dla wielbicieli polskich artystów i polskiego plakatu. WALL-BEING to …

INSTAGRAM STORY

Chyba ktoś potajemnie skrócił dni – niby nic takiego nie robię, a ciągle brakuje mi czasu. Ostatni weekend minął tak szybko, że nawet go nie zauważyłam. Codziennie pobudka o szóstej, cały dzień spędzony na jakiś durnych zajęciach, powrót do domu o dziewiętnastej… i już jest ciemno, i już spać się zaraz chce. A tutaj zaległości się piętrzą, nie ma komu na maile odpisywać. Wczoraj zasnęłam z laptopem na kolanach. Dziś dopiero do laptopa usiadłam (jest już 21:30). Jak żyć? Chyba właśnie z tego braku czasu coraz częściej udzielam się na Instagramie. To jest medium niewymagające – pstrykasz telefonem, edytujesz i leci w świat. Lubię też podglądać innych i patrzeć jak żyją i jak sobie meblują i co jedzą.  Instagram to nieskończona studia inspiracji. Zaglądacie czasem? Jeśli tak to nieskromnie polecam siebie: @alllspicedesign Wszystkie zdjęcia są moje i wszystkie zrobione telefonem. Do edycji najczęściej używam programu VSCO. Sam Instagram też ma fajne narzędzia do edycji i ciekawy wybór filtrów, ale ja jakoś już z przyzwyczajenia zawsze robię wszystko w VSCO. Teraz aktualnie marzę o nowym telefonie. …

MALOWANIE DREWNIANEJ PODŁOGI NA BIAŁO

Czy ktoś jeszcze ma w domu drewniane podłogi? W Anglii wszędzie te okropne wykładziny, w Polsce jeszcze gorsze panele. Albo kafle. Albo kafle wyglądające jak drewno. U mnie było tak: w kuchni kafle, w pokojach na dole wstrętne ciemne panele. Na górze wszędzie beżowa wykładzina. Zrywanie tej wykładziny to jedna z najbardziej satysfakcjonujących rzeczy jakie przyszło mi w życiu robić. Trochę tylko miałam stracha co pod tą wykładziną zastanę… Okazało się, że nie było tragedii i moim oczom ukazały się po prostu drewniane deski. Decyzja była natychmiastowa – malujemy na biało! Zabierając się za malowanie drewnianej podłogi po raz pierwszy zupełnie nie miałam pojęcia jak to się powinno zrobić. Ktoś mi tylko powiedział, że trzeba przejechać cykliniarką i potem pomalować podkładem. Nie zastanawiałam się nad jakością farb, myślałam że to nie ma znaczenia. Kupiłam pierwszy lepszy podkład i pierwszą z brzegu biała farbę do podłóg. Jaki efekt? Podłoga biała ale widać, że można by lepiej. Teraz, po pomalowaniu już podłogi w trzech pokojach, wiem na ten temat trochę więcej. Mogę się tutaj z wami tą wiedzą podzielić. …

kinkallo sypialnia

PLAKATY KINKALLO I NIESPODZIANKA

Plakaty KINKALLO spadły mi z nieba. Nadeszły w momencie kiedy to właśnie pozbywałam się nadmiaru rzeczy z domu i ujednolicałam kolorystykę. Kolory kradną przestrzeń i rozpraszają myśli. Nawet jeśli czasem podobają mi się kolorowe wnętrza czy ubrania, to i tak najlepiej czuję się w harmonijnym i jednolitym kolorystycznie środowisku. Najlepiej jak jest zupełnie biało. Albo tylko czarno i biało. KINKALLO to polska marka stworzona przez pasjonatów prostego designu i stylu “skandynawskiego”. KINKALLO to piękne kosze, poduszki, porcelana oraz cudne czarno-białe grafiki z owocami, warzywami i geometrycznymi wzorami. Owoce i warzywa są idealne do kuchni i tam właśnie powędrowały moje zdobycze. Większy, z arbuzami, oprawiłam z prostą, czarną ramę. Mniejsze po prostu przykleiłam do ściany papierową, złotą taśmą. Idealna była by czarna taśma, ale nie udało mi się takiej nigdzie znaleźć. Takie małe grafiki są idealne aby szybko odświeżyć wnętrze i trochę odmienić jego charakter. Nie kosztują dużo, nie trzeba ich oprawiać, szybko można je przewiesić czy zmienić a wizualnie dają bardzo dużo. Jak moja kuchnia wyglądała wcześniej można zobaczyć tutaj. Prawda że te czarno-białe od KINKALLO wyglądają …

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT COLOUR POP

Już miałam nie brać udziału w Lipcowym Urban Jungle Bloggers, już sobie odpuściłam. Powód? Tematem w tym miesiącu jest ‘rośliny i kolor’, a u mnie koloru w domu zdecydowanie brak. Zaraz, biały i czarny to przecież też kolory! No ale chyba nie o to chodziło w tym zadaniu, prawda? Kupiłam jednak kolorowy papiery do zapakowania prezentu i jak już je rozłożyłam na stole to wpadłam na pomysł, że jednak coś tam sfotografuje. Akurat też przytargałam ze sklepu nowego krzaka – to takie z poskręcaną łodygą. Oczywiście już nie pamiętam jak to się nazywa. Roboczo u mnie występuje to pod nazwą palma… Pod definicje palmy można podciągnąć dużo, bo palm jest wiele i każda inna. Może uda mi się go nie zamordować zbyt szybko. Wątpliwa to jednak sprawa. Moje zdolności ogrodnicze są raczej znikome i udało mi się uśmiercić nawet kilka kaktusów. Taki mam talent! Moja babcia mogła wsadzić byle badyl w ziemię i coś pięknego  z niego wyrastało. Widać ten zielony gen u mnie nie występuje. A szkoda to wielka, bo bardzo lubię mieć rośliny w doniczkach.

REMONT GARDEROBY

Nie pokazywałam jeszcze tego pokoju na blogu. Mowię na niego ‘najmniejszy pokój’ ale zwany jest także garderobą albo pokojem z piecem gazowym. Nie potrafie wytłumaczyć daleczego piec znajduję się akurat tutaj… Może kiedyś tutaj była łazienka? To chyba jedyne logiczne wytłumaczenie. Do pokoju wchodzi się po trzech mini schodkach. Jest też spadzisty sufit, taki jak na poddaszu. Oryginalnie podłogę przykrywała cudnej urody wykładzina a ściany i sufit były pomalowane na niebiesko. Ktoś dodał też artystyczne gwiazdki… W zeszły weekend wykładzina poszła precz. Naprawiliśmy też ściany bo w kilku miejscach były ślady po dawnych zaciekach. Potem cyklinowanie podłogi i cała masa kurzu. Ble, cyklinowanie to okropne zajęcie! Następnie pomalowaliśmy ściany i sufit na biało. Zabezpieczyłam też sęki w podłodze takim specjalnym płynem. Mam nadzieję, że nie będzie mi przesiąkała ciemna żywica przez biała farbę… Malowanie podłogi jest nawet przyjemne, tylko trochę potem kolana bolą… Całe dwa dni pracy ale efekt już jest! Brakuje tylko drzwi, czy też jakieś płyty zasłaniającej piec (patrz sklejka!). Nie chcę tutaj już nic więcej, żadnych ozdób czy dekoracji. Pokój będzie nadal …

urban jungle bloggers Show your Plant Gang

URBAN JUNGLE BLOGGERS: MY PLANT GANG

Roślin jakoś u mnie ostatnio przybywa. Nie wiem, czy rosną, czy po prostu ciągle kupuję nowe…. fakt jest taki, że nigdy jeszcze nie miałam tyle roślin w domu. Niektóre stoją samotnie, inne tworzą zielone szajki. Na jakiej zasadzie się grupują? Tego też nie wiem. Nie jest bowiem tak, że trzymają się razem ze względu na kształt, wysokość i kolor. Na pewno też nie chodzi tu o jakąś solidarność gatunkową. Do głowy przychodzi mi tylko jeden wyznacznik – zasięg kociego pyszczka. W miejscach łatwo dostępnych uchowały się rośliny niesmaczne. Wszelkie smakowite kąski ustawiły się na półkach, wysokich regałach, czy też zawisły pod sufitem. Te roślinne gangi  cieszą me oko i czasem nawet kupię im jakiś nowy domek. Tutaj szklany klosz z H&M Home i torebka z UASHMAMA. Uwielbiam też doniczki INGEFÄRA z IKEA, mam już kilka i planuję jeszcze dokupić. Zastanawiam się czy nie przemalować ich na jakiś kolor? Biały albo czarny? Wpis ten jest też częścią cyklu Urban Jungle Bloggers, który trochę ostatnio zaniedbałam. Postaram się teraz trzymać się rozkładu i publikować jeden  wpis z tego …

BIAŁA SYPIALNIA

Biała sypialnia od dłuższego czasu była wysoko na mojej liście rzeczy, które muszę mieć. Odkąd tylko wprowadziliśmy się do Milkhouse to marzyło mi się spanie w pięknych “okolicznościach”. Potencjał był, bo pokój który przeznaczyliśmy na naszą sypialnię jest dość przestronny, ma kominek, małą garderobę i spore okno. Jednak poprzedni właściciele mieli gust zgoła inny niż mój i w pokoju tym były ściany w kolorze magnolii, beżowa wykładzina na podłodze i sufit z taką “chlapaną” teksturą (tzw. artex). Tak było jeszcze do zeszłego weekendu. Jak jest teraz można zobaczyć na moim Instagramie. W sobotę rano przeniosłam wszystkie graty do pokoju obok i już nie było odwrotu – zaczęliśmy remont! Zrywanie wykładziny poszło gładko. Zrywanie tapety…już nie tak gładko. Grubą i wodoodporną tapetę trzeba zrywać etapami. Najpierw tę wodoodporną warstwę wierzchnią, dopiero potem trzeba namaczać (albo użyć takiej maszyny która parą wodną nawilża tapetę) i zrywać tę papierową. Chyba nigdy w życiu tak nie klęłam! Okropna robota. No ale tapety na szczęście już nie ma. Jest natomiast ból ręki od skrobania. Teraz jesteśmy na etapie malowania okien …

NaturalCHIC

KWIATY PRZEZ INTERNET? NATURALNIE!

Próbowaliście kiedyś kupić kwiaty przez internet? Ja tak i zawsze miałam duży problem. Są oczywiście różne kwiaciarnie, można zamówić kwiaty z dostawą do kogoś mieszkającego na drugim końcu świata, to nie jest żaden kłopot. Problemem jest wygląd tych kwiatów, bukietów raczej. Takie typowe kwiaciarniane szkarady w celofanie. Te droższe zwykle mają doczepione jeszcze jakieś kokardki  i inne maszkary.  Róże, gerbery, lilie… Nie lubię takich nadętych bukietów. Lubię jak jest naturalnie. Dlatego gdy natknęłam się na stronę NaturalCHIC, byłam mile zaskoczona. Tulipany, piwonie, ostki, lewkonie, prymulki. W szklanych buteleczkach, filcowych osłonkach czy tekturowych wazonach. Można też zamówić bukiet w zwykłym szarym papierze, ale ze spersonalizowanym napisem. Ładnie, naturalnie i prosto. Jeszcze milszym zaskoczeniem było, gdy pewnego ranka odebrałam dużą paczkę od NaturalCHIC! Kot natychmiast zawłaszczył sobie karton i przerobił go na koci fort – przystępował do ataku jak tylko ktoś próbował ten fort mu przejąć. Ja natomiast dużo zabawy miałam z zawartością, bo okazało się, że w środku dużego kartonu było kilka mniejszych paczuszek. NaturalCHIC stawia na naturalne materiały nawet takie z pozoru mało ekscytujące jak zwykły …

stół Wielkanocny

STÓŁ WIELKANOCNY

Nie wiem czy można nazwać to śniadaniem Wielkanocnym. Cały czas szukam idealnego sposobu na zaadoptowanie świąt tradycyjne religijnych na potrzeby ludzi z religią niemających nic wspólnego. Czy przestać obchodzić je zupełnie? Jednak w świętach jest także aspekt socjalny i jeśli porzucimy celebrowanie zupełnie to on także zniknie. Nie będzie już okazji do spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Zniknie także okazja do tego by w naszych zaganianych życiach na chwilę zagościło piękno w postaci kwiatów, starannie przygotowanych potraw czy udekorowanego stołu. Tego bym bardzo nie chciała, bo ciągłe życie w pośpiechu między jednym spotkaniem a drugim sprawia, że redukujesz się do robota tylko zaspokajającego swoje konsumpcyjne popędy. Święta, pozbawione już wymiaru religijnego, stały się po prostu czasem wolnym który powinniśmy przeznaczyć na robienie rzeczy przyjemnych. Jeśli nie jest dla mnie przyjemne wykonywanie czynności tradycyjnie przypisanych na ten czas (patrz: pieczenie ciast, gotowanie żurku, parzenie kiełbasy, mycie okien czy bieganie z koszyczkiem) to po prostu wykonywać ich nie będę. Nie można być niewolnikiem tradycji, bo one też się dezaktualizują i stają bezsensowne. Z tych właśnie powodów śniadanie …

wielkanocne dekoracje

WIELKANOCNE DEKORACJE

Nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu dla świąt Wielkanocnych. Jako dzieciak bardzo je lubiłam ale to chyba dlatego, że kojarzyły mi się z wiosną, wyjazdem do babci i wolnym od szkoły. Lubiłam malowanie jajek i cały rytułał szykowania koszyczka. Wszystko było trochę takie jak dla lalek: mała kiełbaska, mały chrzanik, mały kawałek chleba, kolorowe jajka… Do moich zadań należało  też chodzenie z tym koszyczkiem do kościoła. Zawsze chodziłam razem z Pawłem, moim najlepszym kolegą. Spotykaliśmy się pod blokiem  i szliśmy  gadając, śmiejąc się i machając tymi śmiesznymi koszyczkami. Nigdy nie wchodziliśmy jednak do kościoła. Podbiegaliśmy tylko jak ksiądz machał kropidłem żeby się załapać na ten “święty deszcz” i wracaliśmy na ławkę czy murek by powyjadać najlepsze smakołyki z naszych koszyczkowych wałówek. Potem, gdy zabrakło tych porannych eskapad, święta straciły prawie cały urok. Teraz nie obchodzę Wielkanocy już zupełnie. Religijne rytuały zawsze mi bardziej przeszkadzały niż bawiły. Brałam w nich udział trochę tak z rozpędu, bo wszyscy tak robili, i trochę dla świętego spokoju, żeby uniknąć głupich pytań. Z wiekiem człowiek jednak mądrzeje i teraz przestałam …

kitchen update on budget ideas

JAK ZMIENIĆ KUCHNIĘ MAŁYM KOSZTEM

Dwa miesiące temu pisałam o moim niezadowoleniu z posiadanej kuchni. Planowałam wtedy zmienić kilka rzeczy tak aby kuchnia wydawała się mniej sielska i nabrała bardziej nowoczesnego charakteru. Podstawowym problem było jak zmienić kuchnię małym kosztem? Chciałam wprowadzić jakieś zmiany  praktycznie bez udziału nakładów finansowych i dużych robót typu wymiana szafek, kładzenie kafli itp. Moja kuchnia jest jeszcze całkiem nowa(ma niecałe trzy lata!) i tak na prawdę nie dzieje się z nią nic złego – po prostu zmienił mi się gust. Poprzedni wpis i zdjęcia stanu ‘przed’ można zobaczyć tutaj Czy mi się udało? Ano wprowadziłam w życie prawie wszystkie planowane zmiany: – ściany zostały przemalowane na biało – zmieniłam uchwyty do szafek i szuflad – pomalowałam wsporniki półek na biało – zniknął okap nad kuchenką – pojawiła się długa półka – zniknęła tablica na stołem. Jednak jestem zadowolona ze zmian i uważam że kuchnia prezentuje się teraz dużo lepiej. Nadal ciągle coś przestawiam, dostawiam i przewieszam. Chciałam zmienić pojemniki na jakieś białe ale w rezultacie zostały szklane a tylko dorobiłam podpisy z czarnej taśmy. Butelki …

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY I HERBATA

Rośliny i Kawa – to styczniowy temat Urban Jungle Bloggers. Kawy nie pijam bo nie lubię. Pijam natomiast duże ilość zielonej herbaty i dlatego zamieniam temat na Rośliny i Herbata. Kiedyś piłam taką supermarketową ale potem odkryłam, ze herbata herbacie nie jest równa i piję tylko takie które wyglądają jak suche listki herbaty a nie jakiś pył z podłogi w papierowej torbie. Pył akceptuję tylko pod postacią japońskiej zmielonej herbaty. Siedzę zatem w domu bo dziś wieje, pada i generalnie piździ. Pije te herbaty na dzbanki i czytam książki. Teraz właśnie kończę The Secret History Donny Tartt. Czy mi się podoba? Nie wiem jeszcze. Pani Tartt na pewno jest erudytką i zgrabnie pisze. Ale jednak jej historie pozostawiają lekki niesmak. Co tu dużo mówić, są po prostu trochę głupie i naiwne. Dobrze że chociaż herbata dobra…

bathroom makover

JAK WYREMONTOWAĆ ŁAZIENKĘ MAŁYM KOSZTEM?

Są w moim domu dwa pomieszczenia których nigdy tutaj nie pokazywałam. Powód? Ano są one koszmarnie brzydkie. Nie było czasu i funduszy na ich remont i w większości po porostu wyglądają tak jak w dniu kiedy się tutaj wprowadziłam. Jednym z tach pomieszczeń jest łazienka. Wyglądała jak loch z tymi ciemnymi panelami (panele!? jak można sobie coś takiego zrobić!), najtańszymi kaflami w ‘marmurek’ i armaturą jak z toalety na dworcu. Zupełne przeciwieństwo mojej białej i ascetycznej wymarzonej łazienki. Oczywiście plany remontowe były i nawet powstał projekt. Oczywiście remont nigdy nie doszedł do skutku. Powód oczywiście prozaiczny i taki jak zwykle. Mieszkaliśmy więc z taką brzydką łazienką. Nie lubiłam w niej przebywać, doszło nawet do tego że nie chciało mi się jej sprzątać… Wreszcie nadszedł dzień przełomowy  kiedy to maksymalnie wkurzona… pognałam do B&Q szukać rozwiązania. W desperacji człowiek kreatywnie myśli i rozwiązanie się znalazło pod postacią samoprzylepnych kafli winylowych. Niecałe £7 za paczkę! “Łojezu” jak to odmieniło całe pomieszczenie. Panelowe koszmary zniknęły pod biało-czarnym wzorem i od razu zrobiło się jaśniej i czyściej. Efekt pozytywnie …