All posts filed under: minimalizm

garderoba minimalistki

4 MITY NA TEMAT GARDEROBY MINIMALISTKI

Gdy coś staje się modne, to natychmiast pojawia się masa ekspertów w tej dziedzinie. Garderoba minimalistki jest chyba ostatnio taką modą właśnie. Zewsząd atakują nas poradniki, zalewają darmowe planery do ściągnięcia oraz już nie takie darmowe książki. Szafa minimalistki jest na wyciągnięcie ręki, wystarczy tylko ściągnąć planer i dużo rzeczy wynieść na śmietnik. Otóż nie. Oto cztery mity na temat garderoby minimalistki rozpowszechniane w internetach. 1. Garderoba kapsułowa to to samo co garderoba minimalistki Szafa kapsułowa, czyli capsule waredrobe, to termin ukuty przez Susie Faux, właścicielkę butiku w Londynie.  Według niej szafa kapsułowa to kolekcja kilkudziesięciu klasycznych i ponadczasowych ubrań do których dodajemy tylko sezonowe elementy i akcesoria. W rezultacie nie tworzymy minimalnej, funkcjonalnej garderoby, ale tylko dzielimy swoje ciuchy na sekcje – i po prostu chowamy tą sekcję, w której w danym momencie nie chodzimy. Szafa kapsułowa zakłada także, że ilość ubrań będzie ograniczona pewną liczbą – może to być 7, ale równie dobrze 50. Wychodzi na to, że można mieć 50 ciuchów na wiosnę, 50 na lato, 50 na zimę, 50 na jesień, 50 ubrań sportowych, 50 na wyjście itd. …

MINIMALIZM W SZAFIE: UNIFORM

Kupujemy za dużo – słyszymy ciągle w mediach, czytamy w gazetach, czasopismach, na blogach. Piękne panie z internetów radzą nam jak ogarnąć chaos w szafach, jak zdefiniować swój styl i jak zaprojektować swoja idealną capsule waredrobe. Wszystkie te rady są bardzo cenne i naprawdę bardzo fajnie, że wreszcie zaczynamy być rozważnymi konsumentami. Jednak przeglądając te kolejne zestwienia 10 ubrań w 10 dni, 33 ubrań w 3 miesiące czy coś tam, naszła mnie taka myśl – najprostszym sposobem na zminimalizowanie swojej garderoby, znalezienia swojego tylu i ograniczenia kupowania jest przecież noszenie takich samych ubrań, a także tych samych ubrań. Prawie wszystkie ‘szafiarskie’ poradniki zakładają, że codziennie mamy założyć inną części garderoby. Sweter w poniedziałek, koszula we wtorek, sukienka w środę, marynarka w piątek. Dżinsy niebieskie w poniedziałek, spodnie czarne na kant w środę, dresy w sobotę. Do tego miksowanie – te spodnie z tamtą bluzką, a następnego dnia te same spodnie z inną bluzką. Ból głowy, prawda? Stworzenie capsule wardrobe to nie lada zadanie. Napisano na ten temat setki artykułów, stworzone praktyczne listy i wykresy. Nie wspominając …

CZYM NIE JEST MINIMALIZM: DWA BŁĘDNE PODEJŚCIA

Bycie minimalistą jest teraz na czasie. Wszędzie uczą i pouczają jak ograniczyć ilość posiadanych rzeczy i tym samym uzyskać dostęp do minimalistycznego nieba szczęśliwości. Nie kupuj, nie wydawaj, odszukaj swoje prawdziwe ja i zdefiniuj swoje prawdziwe potrzeby i wejdź do krainy wiecznej szczęśliwości, gdzie na koncie przyrastają zera, czas jest z gumy a my spędzamy czas na robieniu tylko przyjemnych rzeczy.  Czy minimalizm jest zatem lekarstwem na całe zło tego świata i kluczem do szczęśliwości? Nie wątpię, że idea jest bardzo szlachetna i na pewno postępowanie według zasad minimalizmy podnosi jakość życia. Głównym założeniem minimalizmu jest pozbycie się wszelkich rzeczy, nie tylko materialnych, które tak na prawdę nic nam nie dają i nie wnoszą żadnych wartości. Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu jest głęboka, wewnętrzna refleksja i według mnie to jest główną zaletą minimalizmu. Ludzie są dzisiaj tak zajęci i tak zaabsorbowani zewnętrznym światem, że zatracili umiejętność autorefleksji. W rzadkich momentach kiedy brakuje zewnętrznych bodźców – na przykład jesteśmy sami, bez telefonu, Internetu, gazety – zupełnie nie wiemy co ze sobą począć. Niektórzy zaczynają się …

minimal styl daniel wellington and COS

MINIMALIZM: RZECZY, KTÓRYCH NIE KUPUJĘ

Na początku byli mama i tata. To oni kupowali dla mnie wszystko co uznali za potrzebne. Było mi z tym dobrze, a raczej wszystko mi było jedno, bo przecież dziecięciem będąc miałam inne sprawy na głowie niż kolor rajstopek czy kurtki. Potem nadeszła nastoletniość górna i durna a wraz z nią utrata zakupowej niewinności.  Sklep z miejsca ziejącego nuda stal się jaskinią pożądania. Wszystko w nim takie piękne, ale zarazem tak bardzo niedostępne. Mama i tata z kochających rodziców przeistoczyli się w piekielnych strażników bram do szczęścia, czytaj pieniędzy. Każda sklepowa zdobycz musiała zostać wystękana i wyjęczana u owych piekielników, a nieustępliwi oni zwykle byli w swoim uporze.  Często pomoc przychodziła pod postacią Babci,  jednak z biegiem czasu moje młodzieńcze apatyty rosły a koperty ratunkowe otrzymywane od  Babci pozostawały tej samej grubości. Kolejnym etapem w ewolucji mojego konsumenckiego ja był czas młodej dorosłości, czyli koniec liceum i studia. Portfel mamy i taty oraz koperty ratunkowe od babci nadal pozostawały moim głównym źrodłem utrzymania, jednak moje zakupowe priorytety przeniosły się do innej krainy – do krainy …

13 RZECZY, KTÓRE ZAGRACAJĄ TWÓJ DOM

Niepotrzebne rzeczy to plaga nawiedzająca nasze domostwa. Trzymacie coś tylko dlatego, że kiedyś mogą się przydać? Trudno jest przyznać przed samym sobą, że tak właśnie robimy. Ja staram się zminimalizować ilość osiadanych przedmiotów, ale to właśnie trzymanie gratów tylko dlatego, że kiedyś mogą się przydać jest moim grzechem głównym. Wymyślam jakiś powód dla którego owy szpargał musi nadal zajmować miejsce w szafie i trzymam go tam latami. Oczywiście przez te wszystkie lata ani razu się nie przydał. Nie jest też tak, że jak już wreszcie go wyrzucę, to zaczynam tęsknić albo momentalnie robi się potrzebny. Zwykle po prostu zwalnia się miejsce w szafie, a mi robi się lżej na duszy. Aby zrozumieć dlaczego nie wyrzucamy pewnych gratów, trzeba zdefiniować powód dla którego je trzymamy. Oto 13 rzeczy, które możesz wyrzucić już teraz i powody dla których tego nie robisz. 1/Stara i niekompletna pościel Sprane, niekompletne i w kolorze, który podobał cie się pięć lat temu. Może jednak przydadzą się się jak będziesz miała gości? Albo może na działkę, biwak, do domku letniego? Goście przyjeżdzają raz …

minimalizm

MINIMALIZM: OD CZEGO ZACZĄĆ

Znowu ten minimalizm. Wszyscy nagle zajmują się wyrzucaniem rzeczy. Mnożą się poradniki o tym, jak żyć posiadając tylko sto rzeczy, jak projektować idealną capsule wardrobe, jak zmniejszyć ilość gratów w szafkach kuchennych. Ogarnęła nasz obsesja wyrzucania. Tylko czy naprawdę jest to bunt przeciwko rozbuchanemu konsumpcjonizmowi? Mam dwa spostrzeżenia: Minimalizm stał się modą i zgubił swoje pierwotne znaczenie. Został zredukowany do sprzątania w domu czy noszenia tylko siedmiu ciuchów w jednym tygodniu. Pisałam już o tym tutaj. Posprzątałaś w koszu na gazety i czasopisma? Brawo, jesteś już minimalistką. Moda na minimalizm spowodowała szał zakupowy. Tak, tak, dzisiejsi minimaliści kupują na potęgę. Wyrzucili wszystkie swoje stare i niemodne graty, czas zatem kupić nowe. Minimalizm wymaga przecież posiadania trendy gadżetów- minimalistyczny zegarek DW, minimalistyczne sukienki dresowe, minimalistyczne lniane torby, minimalistyczne plakaty na ścianę, minimalistyczna lniana pościel. Nie zapominajmy też o czasopismach i książkach o minimalizmie. No i o kosmetykach. I o nowym pasku do aparatu fotograficznego. To tyle, jeśli chodzi o krytykę. Przecież gdy potrzeba uproszczenia życia jest autentyczna i wypływa z głębokich refleksji, to cały ten minimalizm …

MINIMALIZM

Słowo minimalizm pojawia się ostatnio wszędzie i w dużej ilości. Wszyscy chcą się podczepić pod to jakże modne zjawisko. Nagle wszyscy stali się minimalistami. Tak, minimalizm to moda. Jednak tak jak każda inna moda minimalizm narodził się na obrzeżasz kultury, był domeną odmieńców, outsiderów i ludzi chcących żyć poza ogólnie przyjętymi normami. Był alternatywą dla konsumpcyjnej kultury jeszcze zanim została ona zdefiniowana jako konsumpcyjna właśnie. Nie chcę tutaj pisać historii minimalizmu a raczej chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Kiedy zatem pierwszy raz zaczęłam podejrzewać, że mniej znaczy lepiej? Ano, kiedy jako młoda nastolatka przeczytałam książkę ‘Wprowadzenie do buddyzmu Zen’ autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki. Byłam trochę zbyt młoda aby wszystko zrozumieć, ale lektura ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Idea życia bez gromadzenia i posiadania rzeczy wydawała mi jednocześnie absurdalna i niezmiernie pociągająca. Czy przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia? Czy zatem trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej? Parę lat później zaczytywałam się w pismach Sartre i wyniosłam z nich kolejne objawienie: człowiek jest wolny i tylko od niego zależy jak przeżyje swoje życie. Dla …

INTO THE WILD

Nie wiem czy to upływający czas czy może te długie lata spędzone w zatłoczonym i wiecznie hałaśliwym mieście ale coraz częsciej mam ochotę na kompletną odmiane. Na proste życie z dala od zakorkowanych autostrad, tłumów ludzi, sklepów, wiecznej pogoni z pracy i do pracy… W zeszłym tygodniu dwa razy utknęłam w metrze, uwięziona na małej przestrzeni z masą obcych ludzi, gdzieś głeboko pod ziemią. We are expecting severe delays… W weekendowy poranek wszystkie knajpy były tak zatłoczone że napicie się kawy okazało się niemożliwe. Nie mogłam kupić tulipanów na targu kwiatów bo musiałam uciekać by uniknąć zmiażdżenia i zadeptania przez hordy turystów. Czuję blogową presję pokazywania farbowanych jajek i piórek bo jakieś tam święta już niedługo. Wszyscy robimy to samo, wyglądamy tak samo, mieszkamy tak samo, mamy takie same marzenia i aspiracje. Bo skoro wszyscy się tłoczą po te tulipany to znaczy że to musi być fajne. Bo skoro wszyscy te jaja wybielają i pokazują na blogach to znaczy, że tak jest ładnie. Towarzystwo wzajemnej adoracji, towarzystwo kolektywnego tłoczenia się w pogoni za byciem cool. …