All posts filed under: lifestyle

WIOSENNA CAPSULE WARDROBE

Capsule wardrobe polega na tym, że w naszej szafie wszystko do siebie pasuje. Oczywiście tych ubrań powinno być niewiele, ale nie do końca o ilość tutaj chodzi. Jednym uda się stworzyć idealny zestaw na sezon tylko z 5 ubrań, komuś innemu potrzebne będzie 15. Według mnie najważniejsze jest by wszystkie części naszej garderoby do siebie pasowały i stanowiły spójną całość, tak aby móc tworzyć zestawienia na cały rok, a nie tylko na jeden sezon. Przy tak skonstruowanej garderobie nie trzeba dużo kupować przy zmianie pór roku. Wystarczy dodać kilka rzeczy, wymienić zniszczone i gotowe. Najlepiej budować wokół tego co już mamy, trzymać się swojego stylu i nie dawać się ponieść sezonowym modom. Na przykład teraz w sklepach królują falbanki – bluzki z falbankami, bluzy z falbankami, spodnie z falbankami, swetry z kokardą. Jestem pewna, że za rok, ba nawet za kilka miesięcy, nikt nawet nie będzie chciał spojżeć na te falbaniaste twory. Kupisz teraz, wyrzucisz w następnym sezonie. Marnotrastwo wszystkiego, łącznie z czasem. Dla mnie wiosna i lato to przede wszystkim zmiana kolorów. Pozostaje wierna …

babcia

Z OKAZJI DNIA BABCI

Parę lat temu napisałem pewien krótki tekst i dziś postanowiłam go opublikować. Dlaczego dopiero teraz? Ponieważ jest to tekst bardzo osobisty. Ponieważ jest to tekst bardzo smutny.  Ponieważ w tym roku po raz pierwszy w życiu nie małam komu złożyć życzeń z okazji Dnia Babci i Dnia Dziadka. Zastanawiałam się, czy aby nie dopisać jakiegoś pozytywnego epilogu, nie poklepać siebie i czytelników po ramieniu ze słowami ‘Wszystko będzie dobrze’. Zdecydowałam jednak nic nie zmieniać. Nie ma bowiem żadnych słów które mogą przynieść pocieszenie po stracie najbliższych. Każdy radzi sobie z tym inaczej, ale najczęściej po prostu życie toczy się dalej i tylko my jesteśmy już na zawsze trochę inni. Trochę niekompletni. Parę miesięcy temu umarła moja babcia. Nie było to zdarzenie nagle lub niespodziewane. Babcia była już bardzo wiekowa I od jakiegoś czasu nie była w zbyt dobrej formie. Dużo wiec myślałam o jej śmierci i jak to będzie, gdy któregoś dnia zadzwoni do mnie tata żeby oznajmić mi ta smutna wiadomość. Wiedziałam, że będą łzy, ze będzie smutek. Była wszakże ze mną całe życie. Wychowywała …

jesień

INSTAGRAM I POCZĄTEK JESIENI

Czy na prawdę wrzesień już się skończył? Przecież dopiero mieliśmy sierpień! Nie wiem czemu ten miesiąc tak szybko mi zleciał. Wydaje mi się, że nie był jakiś szczególnie obfitujący w wydarzenia, życie po prostu toczył się swym normalnym torem. Czy aby na pewno Zajrzałam na swój Instagram i okazała się, że wcale tak mało się nie działo i wrzuciłam nawet całkiem sporo zdjęć. WAKACJE Na początku września jeździłam rowerem po lasach Drawnieńskiego Parku Narodowego. Była piękna pogoda, zaczynały kwitnąć wrzosy. Uwielbiam takie późne lato – znikają wakacyjne tłumy i można rozkoszować się samotnymi spacerami czy pustą plażą, a jest jeszcze na tyle ciepło, że można się kąpać. Ja oczywiście zaliczyłam moczenie się w jeziorze, sto razy lepiej niż w morzu! O nadchodzącej jesieni przypominały kwitnące już wrzosy, panie sprzedające grzyby przy drodze i czerwieniejący bluszcz na moim domu na wsi. Pięknie, najpiękniej. Niestety potem nastąpiła tak zwana zła passa, lub po prostu pech i do Anglii wracaliśmy z przygodami i trochę zestresowani. Czasem tak się w życiu dzieje i nie ma co się nad tym …

KOSMETYCZNE HITY I KITY OSTATNICH MIESIĘCY

Jeśli chodzi o kupowanie kosmetyków to kobiety dzielą się na trzy grupy: kupujące popularne marki w drogeryjnych sieciówkach, wielbicielki ekskluzywnych i powszechnie znanych marek, oraz maniaczki wyszukujące niszowych cudeniek. Ja należę do tej ostatniej grupy. Nie zawsze jednak tak było i kiedyś szczytem marzeń były dla mnie kremy Estée Lauder oraz maskary Chanel lub Dior. Potem odkryłam kosmetyki naturalne, znane jako organic po angielsku. Kilka lat temu nie były one jeszcze popularne i trzeba było się na prawdę natrudzić żeby je gdzieś kupić. Teraz są dostępne wszędzie i nawet popularne drogerie wypuszczają swoje ‘naturalne’ serie. Od jednej takiej kiedyś o mało nie wydrapałam sobie oczu, no ale pewno nie wszystkie są takie złe. Niemniej podczas tych poszukiwań doskonałego kosmetyku bez chemii i zwierzęcego cierpienia odkryłam cały nowy kosmetyczny świat – marek nie reklamowanych w kolorowych gazetach, niedostępnych w seforze czy daglasie. Kultowe produkty z cała rzeszą fanatycznych wielbicielek. A ja nigdy o nich nawet nie słyszałam! Od tamtej pory zmieniłam się w poszukiwaczkę takich perełek właśnie. Uwielbiam wyszukiwać nowe marki, odkrywać tajemne kosmetyki znane tylko wtajemniczonym, lokalne …

13 RZECZY, KTÓRE ZAGRACAJĄ TWÓJ DOM

Niepotrzebne rzeczy to plaga nawiedzająca nasze domostwa. Trzymacie coś tylko dlatego, że kiedyś mogą się przydać? Trudno jest przyznać przed samym sobą, że tak właśnie robimy. Ja staram się zminimalizować ilość osiadanych przedmiotów, ale to właśnie trzymanie gratów tylko dlatego, że kiedyś mogą się przydać jest moim grzechem głównym. Wymyślam jakiś powód dla którego owy szpargał musi nadal zajmować miejsce w szafie i trzymam go tam latami. Oczywiście przez te wszystkie lata ani razu się nie przydał. Nie jest też tak, że jak już wreszcie go wyrzucę, to zaczynam tęsknić albo momentalnie robi się potrzebny. Zwykle po prostu zwalnia się miejsce w szafie, a mi robi się lżej na duszy. Aby zrozumieć dlaczego nie wyrzucamy pewnych gratów, trzeba zdefiniować powód dla którego je trzymamy. Oto 13 rzeczy, które możesz wyrzucić już teraz i powody dla których tego nie robisz. 1/Stara i niekompletna pościel Sprane, niekompletne i w kolorze, który podobał cie się pięć lat temu. Może jednak przydadzą się się jak będziesz miała gości? Albo może na działkę, biwak, do domku letniego? Goście przyjeżdzają raz …

BACKPACKING PO TRZYDZIESTCE

Nie wiem jak przetłumaczyć backpacking na Polski. Słowniki podpowiadają, że to podróżowanie z plecakiem i nawet jeśli jest to tłumaczenie poprawne, to nie oddaje ono całkowitego znaczenia tego angielskiego terminu. Kim bowiem jest osoba określana jako backpacker? To młodzian w wieku 17-25 lat, uzbrojony w plecak przemierza świat przez kilka miesięcy na dość ograniczonym budżecie. Świat to najczęściej Azja północno-wschodnia, a budżet przeznaczony zostaje głównie na napoje tzw. wyskokowe. Oczywiście generalizuje, ale chyba każdy z nas potrafi sobie wyobrazić wzorcowego backpakera. Polskie tłumaczenie sugeruje, że taki typ podróżnika charakteryzuje się plecakiem. Czy jednak człowiek z plecakiem jest zawsze inny od człowieka z walizką? Na pierwszy rzut oka nie wydaje się, aby była jakakolwiek różnica. Jednak gdy przeanalizujemy… Podróżujący z walizką na kółkach zwykle jedzie w miejsca cywilizowane, tam gdzie chodniki są proste, windy szeroko dostępne a środki transportu wygodne. Gdy taki walizowy podróżnik zjedzie z utartych szlaków to cały zziajany, spocony i sapiący zaczyna przypominać muła pociągowego z niewygodnym i za dużym ładunkiem. Walizka nie mieści się do tuk-tuka, nie jedzie po piachu i generalnie …

święta

CZAS ŚWIĄTECZNY

Za chwilę zacznie się grudzień. Od wielu tygodni już jesteśmy atakowani bombkami, choinkami, prezentami i kolorowymi światełkami rozwieszonymi na ulicach, wystawach sklepowych i w każdej szanującej się knajpie. Większość z nas się temu poddaje. Bezrefleksyjnie podążamy szlakiem wyznaczonym przez panów od marketingu i reklamy. Kusimy na się na przedświąteczne wyprzedaże, robimy zapasy panettone, szynki, indyka, męczymy biedne karpie. Co roku nasza choinka i dekoracje musi być inna, podporządkowana aktualnym trendom. Poprzednie święta były pod znakiem złota i wszyscy wieszaliśmy złote bombki i inne gwiazdki. Dwa lata temu w każdym domu królowała araukaria. W tym roku stawiamy na bycie eko i naturalne dekoracje. Oznacza to jednak, że wyrzucimy wszystko zakupione w poprzednich latach po to by zakupić tak teraz modne eko ozdoby: drewniane gwiazdki, drewniane koraliki, porcelanowe domki na świeczki… Widzicie ironię? Chcemy być eko, kupować mniej, chcemy być konsumpcyjnymi minimalistami a po prostu poddajemy się kolejnej modzie. Na blogerach ta modowa presja odbija się chyba najbardziej. Musimy bowiem pokazać coś nowego, zainspirować czytelników. Zwykle zainspirować do zrobienia zakupów u sponsorów naszego bloga. Stąd właśnie te …

prezenty dla mężczyzny

PREZENTY DLA MĘŻCZYZNY

Prawdziwy mężczyzna musi zarabiać pierdyliard miesięcznie, musi kupować mi codziennie kwiaty, musi był gładko ogolony (wszędzie!), musi nosić koszule od Bugo Hosa, musi być sto razy inteligentniejszy ode mnie, musi być przynajmniej prezesem i w żadnym wypadku nie może być feministą czy inną lewacką propagandą. Aha, musi mieć psa, koniecznie rasowego za pół pierdyliarda bo przecież nie kundla jakiegoś ze schroniska. Pod choinkę będę mu kupować portfele od Szanela żeby mógł gdzieś te pierdyliardy upychać. A on pod choinkę mi…noooooo, oczywiście botoksy, futra, brylanty, torebki Luz Vitą, wakacje na jachcie i kolacje z lobsterą. Oczywiście się nabijam i jestem tylko trochę złośliwa. Niemniej święta dają dobry pretekst to zastanowienia się jaki jest ten nasz mężczyzna, jakiego byśmy chcieli, a także jaki nam zupełnie nie pasuje. Wszystko to robimy trochę nieświadomie bo przecież tak naprawdę tylko szukamy prezentów dla naszego partnera. No ale jeśli kupujemy mu piżamę to o czymś to jednak świadczy, nieprawdaż? Skarpety, piżamy, krawaty, zestawy do pielęgnacji w świątecznych opakowaniach – wieje nudą i można przypuszczać że taki właśnie jest nasz mężczyzna, my czy …

MINIMALISTYCZNA BIŻUTERIA RETT FREM

Swój związek z biżuterią mogę określić jako skomplikowany. W szkole podstawowej moja mam została wezwana do szkoły ponieważ nosiłam dziwaczne naszyjniki i paniom nauczycielkom to się nie podobało. Pewno myślały, że należę do jakiejś sekty czy coś bo wtedy akurat najbardziej podobały mi się duże, indyjskie albo etniczne wisiory. Potem było jeszcze gorzej bo zaczęłam nosić odwrócone krzyże, agrafki, pióra, kości i inne obroże z ćwiekami. Najbardziej dumna byłam z własnoręcznie wykonanego odwróconego krzyża zrobionego z farbowanych na czarno kości kurczaka. Był niezły czad ale niestety zaraz się rozkleił i rozleciał na kawałki… Później nastały czasy gotyckiej biżuterii. Wiecie, wiktoriańskie naszyjniki i pierścienie, jakieś magiczne symbole i duża ilość kolczyków.  Było fajnie ale oczywiście po jakimś czasie uległo przedawnieniu i gotyckie świecidełka zniknęły na dnie szuflady. Potem nastał brak – przestałam nosić biżuterię. Wyjątkiem były moje trzy nieśmiertelne kolczyki kupione sto lat temu na Camden Town. Nic mi nie pasowało. Pierścionki przeszkadzały, bransoletki denerwująco dzwoniły, naszyjniki plątały się w swetry i szaliki… Nie wiedziałam, czy chcę nosić złoto, czy może srebro. Gdy tylko zakładałam coś …

MINIMALIZM W SZAFIE

No i prawie mamy listopad…. Naprawdę nie wiem jak to się stało! Pamiętam jeszcze ciepłe dni, zielone drzewa i długie wieczory a tutaj w niedzielę zaczął się czas zimowy i ciemni robi się już po 17.00. Drzewa mienią się żółcią i czerwienią a rano zmarznięte ręce trzeba chować do kieszeni. Płaszcz i szalik zagościły już w mojej szafie i coraz częściej ubieram skarpetki. Jeszcze nie przestawiłam się na długie wieczory i o 20.00 już chce mi się spać. Mamy jesień. Przegapiłam moment zmiany pór roku. Zaganiana pomiędzy pracą i obowiązkami nie miałam czasu na nic innego. Nie miała czasu rozejrzeć się dookoła.  Jakoś tak bez refleksji wyjęłam zeszłoroczne buty i płaszcz. Nie zauważyłam, że płaszcz jakiś wytarty a w butach jest dziura. Może nie chciałam tego zauważyć, bo oznaczałaby to że muszę uporządkować i podreperować swoją zimową garderobę. Od kilku lat nie kupuję już ubrań impulsywnie. Nauczyłam się panować nad zakupowym szaleństwem. Jak mi się to udało. Po prostu wymyśliłam sobie styl. Zdecydowałam co mi się najbardziej podoba, jak chciałabym wyglądać i konsekwentnie się tego …

PLANY NA NOWY SEZON

dwa krzesła / lampa / szafki / nogi do biurka / koc / stolik / lusterko Jeśli nie zrobi się czegoś od razu, to potem latami już będzie niezrobione. A jeśli zrobi się tzw. tymczasówkę, to można być pewnym, że zostanie ona z nami na bardzo długi czas. Chyba wszyscy mamy w domu tą jedną lampę kupioną w pośpiechu i po taniości tylko po to, żeby było światło w sypialni. Jakiś brzydki fotel, starą szafka pod telewizor odziedziczona w spadku po znajomych… Tak, to jest u mnie na porządku dziennym. I zamiast te latami odkładane problemy zaadresować w pierwszej kolejności, to ja wymieniam kolejny koc, bo stary mi się znudził. Wydaję kasę na rzeczy, które nie są tymi wymarzonymi. Tłumaczę sobie, że i tak na te wymarzone mnie nie stać, ale tak na prawdę jest to bujda na resorach, bo gdybym nie kupowała tych zastępczych zapychaczy, to mogłabym uskładać na te naj, naj, naj. Postanowiłam to moje głupawe podejście zmienić: będę kupować mniej, ale za to lepiej. Taką zasadę wprowadziłam już dawno temu do mojej garderoby i …

sony headphones

KUPUJEMY STYLOWE SŁUCHAWKI

/1/Urbanears Plattan /2/Parrot Zik /3/Kanen IP-900 /4/Frends Taylor /5/Sony MDR-XB450 /6/Molami Plica W życiu kieruję się zasadą, że wszystko musi być ładne. Nie lubię otaczać się bylejakością, szczególnie jeśli chodzi o przedmioty których używam codziennie.  Słuchawki są zawsze są ze mną. Muzyki słucham w pociągu, w samolocie, w metrze, gdy pracuję. Najczęściej używam słuchawek “na uszy” – jakość dźwięku jest nieporównywalnie lepsza niż w takich wciskanych w ucho. Małe słuchawki też jednak się przydają, szczególnie gdy nie bardzo jest jak zabrać te większe. Niestety trudno jest znaleźć fajne słuchawki do uszu w przystępnej cenie. Wszystko jest albo super tanie i super tandetne, albo super drogie i super stylowe. Wybór dużych słuchawek jest trochę lepszy i można znaleźć kilka fajnych z dobrej cenie. Nie chciałam wydawać więcej niż £100 bo zakup był zupełnie nieprzewidziany i nieplanowany. Wcześniej miałam czarne Beats Solo ale pan kotek postanowił zrzucić je z szafki na podłogę no i niestety pękły… Nie była to aż taka kolosalna strata ponieważ miałam je już kilka lat – dostałam zaraz jak tylko pojawiły się w sprzedaży. Beats były super …

życie blogera

ŻYCIE BLOGERA

Nigdy nie pisałam tutaj nic o blogowaniu i o tym jak wygląda życie blogera. Sama nigdy się nad tym nie zastanawiałam i zanim zaczęłam pisać to miałam jakieś takie dziwaczne wyobrażenie o blogowaniu. Chyba też dlatego, że jak zaczynałam to blogowanie wyglądało zupełnie inaczej. Prościej. Miałam bloga na jakimś tam polskim portalu, już nawet nie pamiętam. Szablon był cały czarny z białym tekstem. Wrzucałam tylko długaśne wypociny i jakieś pojedynczne, mroczne zdjęcia. Menu to było po prostu archiwum. Nie było nic więcej. Wtedy jeszcze istniały cuda typu IRC, MySpace czy Grono. Dość aktywnym wypadało być także na DeviantArt. Stare dzieje. Jak zakładałam tego bloga to nie miałam pojęcia w co się pakuję. Myślałam, że Blogger jest super i ma takie fajne darmowe szablony. Do tego prosty w obsłudze i nie trzeba się namęczyć żeby mieć fajnego bloga. Jezusmaria jak bardzo się myliłam. Oczywiście na początku bloger mi wystarczał, ale to dlatego, że nie miałam pojęcia o istnieniu innych możliwości. Potem jednak odkryłam prawdziwy blogerski świat. Pięknie wyglądające strony z różnymi ruchomymi bajerami… Zaczęłam się interesować …

MINIMALIZM

Słowo minimalizm pojawia się ostatnio wszędzie i w dużej ilości. Wszyscy chcą się podczepić pod to jakże modne zjawisko. Nagle wszyscy stali się minimalistami. Tak, minimalizm to moda. Jednak tak jak każda inna moda minimalizm narodził się na obrzeżasz kultury, był domeną odmieńców, outsiderów i ludzi chcących żyć poza ogólnie przyjętymi normami. Był alternatywą dla konsumpcyjnej kultury jeszcze zanim została ona zdefiniowana jako konsumpcyjna właśnie. Nie chcę tutaj pisać historii minimalizmu a raczej chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Kiedy zatem pierwszy raz zaczęłam podejrzewać, że mniej znaczy lepiej? Ano, kiedy jako młoda nastolatka przeczytałam książkę ‘Wprowadzenie do buddyzmu Zen’ autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki. Byłam trochę zbyt młoda aby wszystko zrozumieć, ale lektura ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Idea życia bez gromadzenia i posiadania rzeczy wydawała mi jednocześnie absurdalna i niezmiernie pociągająca. Czy przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia? Czy zatem trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej? Parę lat później zaczytywałam się w pismach Sartre i wyniosłam z nich kolejne objawienie: człowiek jest wolny i tylko od niego zależy jak przeżyje swoje życie. Dla …

INTO THE WILD

Nie wiem czy to upływający czas czy może te długie lata spędzone w zatłoczonym i wiecznie hałaśliwym mieście ale coraz częsciej mam ochotę na kompletną odmiane. Na proste życie z dala od zakorkowanych autostrad, tłumów ludzi, sklepów, wiecznej pogoni z pracy i do pracy… W zeszłym tygodniu dwa razy utknęłam w metrze, uwięziona na małej przestrzeni z masą obcych ludzi, gdzieś głeboko pod ziemią. We are expecting severe delays… W weekendowy poranek wszystkie knajpy były tak zatłoczone że napicie się kawy okazało się niemożliwe. Nie mogłam kupić tulipanów na targu kwiatów bo musiałam uciekać by uniknąć zmiażdżenia i zadeptania przez hordy turystów. Czuję blogową presję pokazywania farbowanych jajek i piórek bo jakieś tam święta już niedługo. Wszyscy robimy to samo, wyglądamy tak samo, mieszkamy tak samo, mamy takie same marzenia i aspiracje. Bo skoro wszyscy się tłoczą po te tulipany to znaczy że to musi być fajne. Bo skoro wszyscy te jaja wybielają i pokazują na blogach to znaczy, że tak jest ładnie. Towarzystwo wzajemnej adoracji, towarzystwo kolektywnego tłoczenia się w pogoni za byciem cool. …

minimal style szafa minimalistki

WIOSENNA SZAFA MINIMALISTKI

/1/raw cut coat COS /2/Fjallraven Kanken /3/white shirt /4/Brooks VANGUARD /5/ grey sweatshirt /6/Karin Andréasson gold triangle ring /7/ Top Shop white jeans /8/ & Other Stories scarf Nie mam dużo ubrań. Staram się kupować mało ale za to dobrej jakości. No i tylko takie ubrania, które podobają mi się na 100%. Moja szafa zaczęła wyglądać jak wzorcowa szafa minimalistki. Od kilku dni noszę już wiosenne ubrania i jestem z tego powodu najszczęśliwszą osobą na świecie. Nareszcie można ubrać jaśniejsze kolory a nie tylko czernie bezpieczne na zimowe deszcze i wiatry. W zeszłym roku wiosną królowały u mnie pastelowe i pudrowe róże a teraz stawiam na szary i biały. Udało mi się upolować świetny płaszcz z COS w ciuchbudzie, dokładnie taki jak na zdjeciu. Jest najwspanialszy na świecie i zdejmuję go tylko do spania. Do tego podarte dżinsy z wyprzedaży w Top Shop, zwykłą biała koszula i szara bluza. To wszystko już mam. Reszta to marzenia. Rożowo-złote Brooksy, szary plecak Kanken, chusta z & other stories i pierścionek zrobiony przez Karin Andréasson. Marzenia marzeniami a urodziny mam …

biały kot

BIAŁY KOT FROST

Two months ago we brought Frost from Battersea Dogs & Cats Home. He is 3 years old handsome boy who like to cuddle, sit on electronic devices and eat melons. The cutest ball of white fur on earth! Dwa miesiące temu na moim instagramie zaczął pojawiać się biały kot. Potem był też tutaj na blogu, na świątecznych zdjęciach. Dwa miesiące zwlekałam żeby tego małego sierściucha tutaj oficjalnie przedstawić. Czemu? Do końca nie wiadomo było czy z nami zostanie, takie różne życiowe perturbacje. No ale wygląda na to, że kot się zadomowił i nie ma zamiaru się wyprowadzać. Jak zatem on do nas zawitał? Frost (tak ma na imię) przywędrował do nas ze schroniska Battersea. Wypatrzyłam go na ich stronie no i zaraz pojechalismy w odwiedziny. Pan Frost przywitał nas miałczeniem, mruczeniem i ogólnym przytulaniem. No i już wiedzieliśmy, że nie możemy go w tym schronisku zostawić. Pomimo tego, że warunki są tam bardzo dobre, to jednak smutno się patrzy na te wszystkie kotki czekające żeby je ktoś przygarnął. Na szczęście ludzie coraz częściej decydują się …

ALTERNATYWNE ŚWIĘTA

Ze świętami zaczęłam mieć problem od kiedy zamieszkałam w Anglii. Wcześniej ten czas zawsze był tak jakby dla mnie tworzony przez moją mamę, babcie i resztę rodziny. To dzięki nim święta zawsze były magiczne. Zmieniłam kraj, zmieniłam kulturę, zmieniłam się i ja. Święta stały się problemem bo już nikt mi ich nie tworzył i poczułam że muszę je stworzyć na nowo. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tej grudniowej szopki. Dlaczego bowiem mam celebrować Boże Narodzenie jeśli jestem niewierząca? Najbardziej oczywistą alternatywą dla świąt religijnych jest poddanie się mamonie i rzucenie się w wir zakupów. Można też spędzić cały grudzień produkując kolejne ozdoby i obwieszając nimi chatę. Jednak perspektywa biegania w pogoni za kolejnym zbędnym towarem czy spędzanie wieczorów układając i fotografując kolejne stroiki z gałęzi czy innych bibuł nie jest dla mnie kusząca. Kolejnym dylematem było pogodzenie tradycji Polskich i Angielskich. Czy smażyć karpia i dusić kapuchę, czy może piec indora i okraszać brukselkę bekonem? W tym roku po raz pierwszy nie mam żadnych dylematów i wątpliwość. Jak to się udało? Po prostu przestałam się …

TU I TERAZ

1. Doniczka – cieszę się z mojej nowej doniczki Serax kupionej w Triangle Store. Jest ciężka, betonowa i po prostu piękna. Teraz tylko muszę coś w niej posadzić. 2. Trampki – najlepszy zakup tej jesieni. Nike Internationalist Mid. Wygodne i stylowe. Ubrałam i już nie zdejmę. 3. Jesienne wrzosy – park koło domu wygląda zjawiskowo. Wrzosy już przekwitły ale cały czas mają piękny kolor. 4. Sofa – tutaj ostatnio mieszkam. Pod ciepłym kocem, z laptopem na kolanach. 5. Mgliste poranki – rozwidnia się zanim wyjdę do pracy. Te pierwsze promienie światła są zwykle mgliste i mleczne. Często poranki są mokre od deszczu. Światło jest zawsze magiczne. 6. Kalosze – 10 lat w Anglii i dopiero teraz stałam się posiadaczką kaloszy. Nie mam pojęcia jak udawało mi się tyle przeżyć bez nich! Deszcz? Ulewa? W kaloszach już mi angielska pogoda nie straszna. 7. East London – moje miejsce na ziemi. Tu jem, pije, tutaj się relaksuję. Spotykam znajomych, robię zakupy i chodzę do kina. Chyba muszę się tam przeprowadzić. 8. Czarno-białe – wymiana poduszek na sofie …

RÓWNONOC JESIENNA

Dziś pierwszy dzień jesieni ale ja utrzymuje, że jeszcze jest późne lato. Nie można już raczej chodzić w krótkich spódnicach i z gołymi nogami ale jeszcze nie jest czas na jesienne płaszcze i wysokie buty. Wrzesień i wczesny październik to jedne z moich ulubionych miesięcy w Londynie. Wyjeżdza wtedy większość turystów i robić się przyjaźniej, mniej tłoczno, mniej haotycznie. Miasto wraca do pracy i do swojego zwykłego rytmu. Co rano z dworca Charing Cross wysypują się tłumy. Masa ludzi przeciska sie przez wąskie korytarze ale już za chwile znika rozproszona pośród budynków, autobusów i sklepów z kawą na wynos. Lubię obserwować ten proces, lubię przechodzić wczesnym rankiem przez Trafalgar Square i patrzeć jak słońce tworzy wzory na National Gallery i miniaturowe tęcze w fontannach. Potem rześkie powietrze miejskiego parku na The Mall i parujące oddechy rowerzystów śpieszących do pracy. Pod stopami szeleszczą liście, pan na budowie macha przyjaźnie, policjanci pilnujący wejścia uśmiechają się i mówią Dzień Dobry. Tak zaczynam dzień. Jeszcze nie trzeba przemykać w ciemnościach, chować zmarzniętych rąk w kieszeniach. I choć wieczór przychodzić …

PRANIE I SPRZĄTANIE

Today was all about cleaning. All cobwebs, dust, piles of laundry are gone. All worries, doubts and regrets are also gone from my head. Sun was shining, birds were singing and I was folding shirts, t-shirts, socks. I knew that soon He will come home and we will eat dinner while taking and laughing. Happiness lies in simplicity. Od rana sprzęty elektryczne buczały, wirowały, dyszały. Odkurzanie, prasowanie, pranie. Zniknęły podsufitowe pajęczyny, kurz na półkach, okruchy w kuchni. Dom pachniał proszkiem do prania i oparami z żelazka. Zmieniałam pościel, porządkowałm w szafach, chowałam letnie buty. Takie wrześniowe porządki. Nie traktuję tego jak przykrego obowiązku. Lubię sprzątać. Nie zawsze bo czasem mi się nie chce, czasem robię to tylko z obowiązku. Dziś sprzątałam bo miałam ochotę. Świeciło słońce a ja rozwieszałam koszule, składałam skarpetki i piłam herbatę. W piekarniku rumienił się obiad, w wannie woda kapała z dopiero co podlanych roślin a mi było jakoś tak przytulnie. I myślałam, że to jest właśnie ten moment w którym świat ma sens. Że nie jestem zła, rozczarowana, nie czekam …

For me, for the house

Because I like to look good: Newspaper rucksack / Aesop Primrose Cleansing Masque / Birkenstock sandals / Byredo perfumes / Aesop Facial Polishing Pair Because I like when my house looks good:  Menu bottle grinders / Parma white salad bowl / Hovet mirror / White linen curtains / Linen tablecloth