All posts filed under: Anglia

cornwall

MAGICZNA KORNWALIA

Jest taki zakątek Anglii do którego lubię wracać. Taki przedziwne miejsce gdzie drogi wyglądają jak wąskie tunele wśród wysokich żywopłotów, gdzie rosną tropikalne rośliny, morze ma lazurowy kolor a majestatyczne klify pełne są pirackich kryjówek. Kornwalia, bo o niej tutaj mowa, to trochę taki magiczny świat jak tajemniczy ogród w posiadłości Archibalda Craven. A może trochę jak Shire z Hobbita. Niewiele ludzi tutaj dociera, nie ma tłumów. Czas płynie pomału a ludzie żyją zgodnie z rytmem natury. Nie ma tutaj zbyt dużo do robienia. Owszem, jest kilka zamków, jest populary Eden Project, parę starych ogrodów. Jednak urok Kornwalii to małe rybackie miasteczka wciśnięte między skały, małe kamieniste zatoczki, puby zagubione wśród pagórków i pól, szerokie plaże z idealnymi do surfowania falami. Dzień spędza się tutaj leniwie, najlepiej brodząc w zimnej wodzie i wystawiając twarz do letniego słońca. Tutaj są pysze lody, najlepszy cider i słynne Cornish pasty. Tylko tutaj można raczy się do woli najlepszym w kraju cream tea – podwieczorek składający się z pysznych ciasteczek scones, dżemu, tłustej śmietany i dzbanka herbaty. To tutaj zjemy najlepszą rybę z …

WAKEHURST PLACE

Wiosną w Anglii atrakcją są… endymiony zwisłe. Co, co? No tak mi słownik przetłumaczył bluebells. To takie kwiatki, które wyglądają jak niebieskie dzwonki i kwitną w dużych ilościach wiosną w lasach tworząc niesamowite niebieskie łąki. Może umówimy się, że będę używałam po prostu nazwy dzwonki? Jakoś te endymiony zwisłe jakoś nie pasują do tego uroczego kwiatka. Zwykle jeździliśmy tutaj, ale w tym roku wybraliśmy się do Wakehurst Place. To posiadłość z dużym ogrodem w West Sussex. Wszystko jest zarządzane przez Royal Botanic Gardens, Kew, które ma na terenie ogrodu duży kompleks badawczy. A raczej kompleks magazynujący, ponieważ znajduje się tutaj bank nasion. Więcej do poczytania tu. Jednak moim celem był spacer po lesie i po wypiciu kawy w lokalnej kafejce udaliśmy się na spacer. Pogoda nie była najlepsza i z pochmurnego nieba co chwilę kropił deszcz. Było jednak dość ciepło i uzbrojeni w kurtki przeciwdeszczowe dzielnie przemierzaliśmy leśne ścieżki. W okolicach XIV posiadłości ogród jest bardzo uporządkowany, są rabaty, jest część Japońska, stawek – słowem taki ogród właściwy. Im dalej w las, tym bardziej dziko. Jest …

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: BOTANY BAY

W Kent nie ma wielu piaszczystych plaż i jest powód do narzekań wielu ludzi. Mi te kamieniste nie przeszkadzają i nawet bardzo lubię ich surowość. Zgodzę się jednak, że te piaszczyste są milsze w użytkowaniu. Po piasku po prostu przyjemniej się chodzi. Dlatego też te rzadko występujące w Anglii złote piaski są zwykle oblegane przez tłumy. Botany Bay nie jest pod tym względem wyjątkiem i w słoneczny weekend plaża jest zapełniona rodzinami z dziećmi, grupami młodzieży i różnej maści piknikowiczami. Podobno jest to jedna z najczęściej fotografowanych plaż w Kent i mogę się nawet z tym zgodzić – te białe klify i skały są dość fotogeniczne. Szkoda tylko, że z bliska okazują się być całe pobazgrane i przyozdobione wątpliwej urody rysunkami, a w co bardziej schowanych zakątkach króluje kolega Śmieć z kolegą Smród Szczocha. Do tego podczas odpływu wyłaniają się na powierzchnię morskie wodorosty i …śmierdzą. Zachęciłam was, prawda? Nie jest jednak tak źle i Botany Bay to na prawdę fajne miejsce na plażowy wyjazd. Można odejść trochę dalej od głównej, strzeżonej plaży, i rozłożyć się …

cliffe pools

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: CLIFFE POOLS

Jeślibym miała podsumować miniony tydzień w dwóch słowach to musiałyby to być wino i jedzenie. Nie zrobiłam nic w domu, nie poczytałam żadnych blogów, nie odpisałam na maile. Ba, newet nie zrobiłam prania i nie podlałam roślin. Po takim tygodniu miło obudzić się w niedzielę z poczuciem, że wreszcie nic nie ma się zaplanowanego. Zrobiłam kanapki, termos herbaty i pojechaliśmy na spacer. Tym razem niezbyt daleko bo do Cliffe Pools zaraz za rogiem w Kent. Prawie ośmio kilometrowy spacer przez pustkowia dobrze mi zrobił. Lubię takie krajobrazy, taką niczym nie ograniczoną przestrzeń. I choć czasem brakuje mi lasów, to jednak nauczyłąm się kochać angielskie mokradła i łąki. Miasto jest trochę klaustrofobiczne ale bliskość takich właśnie terenów sprawia, że ścisk i tłok staje się trochę bardziej znośny. Po południu zjadłam pierwszy raz w tym tygodniu domowy obiad i zaległam na kanapię. No ale nie do końca bezczynnie bo internetowe zaległości ktoś musi odgarnąć, prawda? Tyle nowych wpisów na moich ulubionych blogach, tyle pięknych zdjęć. Podziwiam blogujące dziewczyny które codziennie potrafią wyprodukować nowy wpis. Kiedy w na …

ODKRYWAMY HRABSTWO KENT: SAMPHIRE HOE

Pewno każdy słyszał o tunelu pod Kanałem Angielskim (albo La Manche, zależy z której strony patrzymy). Pamiętam jak go otwierano w roku 1994. Pokazywano wtedy w telewizji takie wielkie maszyny które ten tunel drążyły, wielkie podziemne wiertarki. Nikt jednak nigdy nie wytłumaczył gdzie podziały się tony wydrążonej wówczas ziemi… Nikt się nad tym też nie zastanawiał. Ja już wiem i nawet tą ziemię widziałam. Odpowiedzią na tą zagadkę jest miejsce zwane Samphire Hoe i znajdujące się pomiędzy Dover a Folkstone. Trzeba przejechać przez środek góry żeby się tutaj dostać. Trochę tak magicznie bo prosto z drogi szybkiego ruchu zjeżdża się do tunelu a po drugiej stronie jest cisza, spokój, białe klify i woda. Jest to sztucznie stworzone miejsce a ziemia użyta została właśnie wydrążona podczas kopania owego tunelu. Tutaj można przeczytać więcej na ten temat. Teraz to urocze miejsce na piknik i spacer. Jest parking, mała kawiarenka i centrum informacyjne. Na łąkach pasą się owce, nad głowami krzyczą mewy, widać przejeżdżające pociągi i promy wypływające z Folkstone do Francji. My trafiliśmy na piękną pogodę i długo …

WEEKEND W KORNWALII

Tym razem zdjęcia, a nie słowa, opowiedzą co działo się u mnie w miniony weekend. Krótki wypad do Kornwalii udał się znakomicie. Zatrzymaliśmy się w uroczej Tug’s Barn w wiosce Grampound. Nasi gospodarze, Juliet i Jonathan, rozpieszczali nas domowymi wypiekami, bukietami kwiatów z ogrodu i jabłkami z przydomowego sadu. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca. Zwiedziliśmy wiele: romantyczne i pełne historii Bodmin Moor, nawiedzaną przez duchy Jamaica Inn, urocze rybackie miasteczka, tropikalne ogrody i piaszczyste plaże. Dla mnie to miejsce idealne i już nie mogę się doczekać kiedy znowu tam pojedziemy.