listy

LISTA ZACHCIANEK I DLACZEGO WARTO JĄ ZROBIĆ

Większość z nas prawdopodobnie nie przyzna się, że zakupy robi pod wpływem chwili, bez przemyślenia. Nasz umysł ma ciekawą zdolność racjonalizowania wszelkich pragnień i zachcianek. Przecież ta spódnica była niezbędna, bo w czym pójdziesz na spotkanie biznesowe? Kolejny kubek i miska to także zakup niesłychanie potrzebny, ponieważ ten stary kubek nie pasuje kolorem do półki, a miska jest za mała na truskawki, a za duża na rodzynki w czekoladzie. Koniecznie trzeba było kupić nową lampę na biurko, bo poprzednia krzywo świeci i psuje się wzrok. Znacie to? Ja znam doskonale. Bardzo często w ten sposób usprawiedliwiam swoje kolejne nabytki. Uciszam takim rozumowaniem swoje wyrzuty sumienia, że wydaję pieniądze – przecież racjonalnie udowodniłam, że dany przedmiot był mi  n i e z b ę d n y  i po prostu nie mogłam go nie kupić.

Jak z tym walczyć? Otóż drogie panie (i ten jeden pan, który to czyta) należy robić listy. Przelanie naszych potrzeb, czy nawet zachcianek, pozwala spojżeć na nie z innej perspektywy, tak jakby trochę od zewnątrz. A spisanie wszystkich naszych zakupowych ‘chciejst’ w postaci listy działa jeszcze bardziej otrzeźwiająco.

Po pierwsze widzimy je wszystkie razem i wtedy można sobie uzmysłowić jak dużo rzeczy tak naprawdę chcemy kupić. Ten ogrom następnie rodzi pytanie, czy aby na pewno to wszystko potrzebujemy? Można też dodać do listy ceny, dokładne albo tylko orientacyjne, a to pozwoli nam zobaczyć jakie czekają nas wydatki. Założę się, że już na tym etapie zaczniemy tą listę skracać. Wydanie pewnej kwoty, zwykle niewielkiej, jednorazowo tak bardzo nie boli. Gdy jednak zobaczymy wszystkie te potencjalne wydatki razem, to zapewniam, że wąż zacznie się nam w kieszeni niespokojnie wić. Nagle te buty do pracy wcale jeszcze nie są aż tak znoszone, kubek całkiem przecież lubimy a lampka na biurko wymaga tylko zmiany żarówki.

Po drugie, sporządzenie listy pomaga także zweryfikować co jest tylko naszą chwilową zachcianką którą zaraz po kupieniu rzucimy w kąt, a co tak naprawdę sprawi nam radość. Tutaj kluczem jest czas – zerknijmy na nią kilka dni później i już okaże się, że nie wszystkie spisane pozycje są nadal atrakcyjne. Skrzętnie zanotowana czarna bluzka z Zary już nie wydaje nam się taka niezbędna, nawet do końca nie wiemy czy była ładna. Lniana torba na zakupy też już odpada, bo w szafie znalazłyśmy całkiem ładną bawełnianą. O, zapisałam jakiś cień do powiek…to był ten beżowy, czy może szary z Inglota? Nawet nie pamiętam jaki – wykreślamy!

Listę można zrobić szybko, łatwo i mieć zawsze pod ręką. Jeśli korzystasz z notatnika, zrób ją w notatniku. Jeśli jesteś maniakiem technologi, zrób ją w telefonie. Jest bardzo dużo aplikacji stworzonych do robienia notatek i list. Ja akurat używam zwykłego i podstawowego notatnika w iPhonie. Zaglądam do mojej listy co kilka dni, lub gdy chcę coś do niej dodać. Czytam wtedy wszystkie pozycje i zastanawiam się, które rzeczy nadal chcę mieć, a na które  ‘faza już mi przeszła’. Po jakimś czasie da się zauważyć, że pewne pozycje cały czas na naszej liście się znajdują, niezmiennie tkwią zapisane czarno na biały w notatniku i w naszej mentalnej liście zachcianek. Wtedy, ale dopiero wtedy, gdy dany przedmiot pożądania nie znika z mojej listy przez długi czas, wybieram się po niego do sklepu. I wiecie co? Zawsze te rzeczy sprawiają mi ogromną radość i cieszę się z ich zakupu przez wiele tygodni a nawet miesięcy. Nie mam też wyrzutów sumienia, nawet jeśli wydałam dużą sumę pieniędzy. Po tym chyba właśnie rozpoznaje się mądrego konsumenta, od zakupoholika działającego pod wpływem impulsu. Impulsywne, nieprzemyślane nabytki cieszą nas przez chwilę, potem mamy wyrzuty sumienia, a następnie o nich zapominamy i zaczynamy rozglądać się za następnym zakupowym celem. Impulsywne kupowanie nie zaspokaja i nie daje zadowolenia. A nasz umysł jak ten niestrudzony świstak, ubiera coraz to kolejne nabytki w złotka racjonalności. Ot, taki mechanizm obronny. Inaczej chyba te wyrzuty sumienia by nas zjadły. Z drugiej strony, zakup którego jesteśmy 100% pewni, będzie nas cieszył bardzo długo i zaspokoi nas całkowicie.

Zatem róbmy listy. Jeśli nie mamy na tyle silnej woli, czy czasu na refleksję, to lista pomoże nam opanować zakupowe rozpasanie i zaprowadzi porządek w hierachii naszych potrzeb. Dzięki liście możemy mieć większą pewność, że wydajemy pieniądze na przedmioty, które naprawdę chcemy mieć, a nie tylko realizujemy sztuczne potrzeby wytworzone w nas przez spryciarzy od reklamy i marketingu.

Jednak na pewno zrobienie listy nie spowoduje, że całkowicie wyeliminujemy nieprzemyślane zakupy. Myślę, że nawet nie chciałabym takich małych głupstw pozbyć się całkowicie bo czasem bluzka kupiona w przerwie na lunch też sprawia ogromną radość i staje się ulubionych ciuchem przez długi czas. Nie wprowadzajmy sobie ram i ograniczeń w których będziemy się męczyć. Dlatego robienie list jest raczej dla osób, które czują, że impulsywne kupowanie jest bardziej problemem niż przyjemnością i chcą nad tym zapanować.

lista zachcianek

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

  • Izabela.s.g.

    Robię takie listy od dawna. Nie dopisuję, raczej wykreślam, bo okazuje się z czasem, że w zasadzie danej rzeczy nie potrzebuję, albo będzie to kolejna podobna do tej, którą już mam. Lista to dobra rzecz.

    • Dokładnie! Ja też właśnie najczęściej wykreślam. Dobrze słyszeć, że robienie list działa 🙂