lniana pościel

LNIANA POŚCIEL, MOJA MIŁOŚĆ

Lniana pościel marzyła mi się już od dawna, ale dopiero niedawno stałam się jej szczęśliwą posiadaczką. Głównym problemem była…cena. Lubię otaczać się ładnymi przedmiotami, jeść z ładnych naczyń i spać w ładnej pościeli, ale bardzo nie lubię wydawać na te rzeczy większych sum pieniędzy. Dlaczego? Ponieważ wiem, że to raczej nie będą rzeczy na zawsze. Ponieważ wiem, że to są tylko rzeczy. Znudzą mi się, opatrzą, będę się musiała przeprowadzić, zachoruję, umrę – co ja wtedy z tym całym drogim majdanem zrobię?

Poza tym naprawdę uważam, że wydawanie setek funtów za poszewkę na kołdrę to trochę przesada. Niby powinno się wspierać małe biznesy, etycznie pozyskiwane surowce i uczciwe traktowanie pracowników, ale – no właśnie, ale nie stać mnie na bycie cool i eko w każdym aspekcie życia. Dlatego wybieram: pewne rzeczy kupię droższe, ekologiczne, dizajnerskie, ręcznie wykonane i inne takie hipsterskie przymiotniki, w inne zaopatrzę się w sieciówkach. W lnianą pościel zaopatrzyłam się właśnie w sieciówce i to jeszcze na wyprzedaży.

Z pietyzmem niosłam do domu, z pietyzmem postawiłam zapakowaną na półce i czekałam na dobry moment, żeby ją wreszcie rozpakować i zacząć używać. Mam taką przypadłość, że jeśli przytacham to domu coś wymarzonego, to cieszę się jak małe dziecko i z tym śpię, stawiam na półce i generalnie mam bzika. Pościel taka zwykła rzecz, ale sprawiła mi tyle radości! Chyba dlatego, że była to jedna z tych rzeczy, o których marzyłam już od długiego czasu.

Okazało się, że w tej pościeli śpi się jeszcze przyjemniej niż się na nią patrzy! Cudownie miękka i cudownie otulająca. Jednak największym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że podczas upałów pod lnianą pościelą nie jest mi zupełnie gorąco. Jestem takim dziwakiem, że nawet w tropikach muszę się czymś przykryć i zawsze jest to dla mnie udręka, bo wszelkiego rodzaju bawełna momentalnie zaczyna grzać. Len jakimś magicznym sposobem pozostaje przyjemnie chłodny.

Dlatego tego lata len stał się moją ulubioną tkaniną. Już pół domu jest lniane: pościel, zasłony, obrusy, serwetki i poduszki. Ubrania też mam z lnu. Zastanawiałam się nad lnianymi ręcznikami do łazienki, ale tutaj sprzeciwił się Pan Mężczyzna i powiedział, że on ścierką do naczyń wycierał się nie będzie. Czasem dobrze mieć kogoś trzeźwo patrzącego na świat pod ręką, inaczej nasze babskie szajby mogłyby zawładnąć całym światem…

Oczywiście moja miłość dla lnu zrodziła się z powodów czysto estetycznych, dopiero później doszły względy praktyczne. Ta naturalna tkanina ma tyle wdzięku, szczególnie urzeka mnie jak jest artystycznie pognieciona. Dzięki niej moja sypialnia przestała być taka sterylna i fascynujące jest to, że efekt przytulności udało się osiągnąć tak naprawdę jedynie dzięki jej fakturze. Nie dodałam przecież żądnych nowych kolorów ani wzorów, nadal wszystko jest gładkie i utrzymane w jasnej tonacji. Jak moja sypialnia wyglądała cała w bieli można zobaczyć tutaj, a zimowe wydanie pokazywałam tu.

Sypialnie to miejsce, gdzie odpoczywamy i dlatego staram się ograniczać tutaj ilość wizualnych bodźców. Jedynymi dekoracjami są rośliny, czasem kwiaty, oraz świeczki. Kosze  też dekorują, ale bardziej spełniają funkcje praktyczne bo w nich trzymam wszystko to, co nie może stać na stolikach nocnych. Wszystkim, którzy nie posiadają kotów już wyjaśniam – nasz kot już skoro świt jest pełen energii i usilnie próbuje nas obudzić. Skubany wie, że człowieka budzi hałas, więc zrzuca wszystko z naszych stolików nocnych na podłogę. Jak to nie skutkuje, to zaczyna drapać lustro albo szafkę. Jeśli nadal nie ma reakcji, to następuje pacanie łapą w nos a ostatecznym sposobem są pazury.

Tak więc moja ukochana, wymarzona lniana pościel ma już dziurki od kocich szponów. Cóż, to tylko rzeczy nabyte, nawet jeśli te wymarzone, a kot to przyjaciel i moje osobiste lekarstwo na wszystkie smutki. Niech sobie skacze i po lnianej pościeli.

lniana pościellniana pościel lniana pościel
lniana pościel lniana pościel lniana pościel lniana pościel

SaveSave

SaveSaveSaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSaveSaveSave

SaveSaveSaveSave

SaveSave