dungeness

DUNGENESS: ARCHITEKTURA I POSTAPOKALIPTYCZNY KRAJOBRAZ

 

Jest w Anglii pustynia z kamyczków na której można znaleźć domy prosto z modnych żurnali o architekturze. Pomiędzy łodziami rybackimi, rdzewiejącymi kontenerami i żelastwem niewiadomego pochodzenia stoją stylowe, czarne domy. Nad tym wszystkim góruje czarna latarnia morska i szara bryła elektrowni atomowej.

To miejsce to południowo-wschodnii cypel wyspy zwany Dungeness.Jeśli jesteś graczem, to pomyśl ‘Fall Out’. Jeśli jesteś kinomaniakiem, to pomyśl ‘Mad Max’. Równina, która tak naprawdę jest największą w Europie plażą zrobioną z otoczaków. Miejsce objęte ochroną ze względu na unikatowość występującej tutaj fauny i flory. Fauna przylatuje i przypływa tutaj w większości dla ciepłej wody – woda morska wykorzystywana jest do chłodzenia reaktora i jak już spełni swoją funkcję to wraca do morza, tylko że dużo cieplejsza. Ryby lubią ciepła wodę i mnożą się tutaj na potęgę, co z kolei przyciąga całe hordy głodnych ptaków. No i rybaków. Na plaży zawsze znajdziemy wędkarzy. W specjalnych budkach na kamienistej wydmie tłoczą się z lornetkami i długimi obiektywami miłośnicy ptaków. Zwykli turyści w klapkach przyjeżdzają kolejką wąskotorową ciągniętą przez miniaturową lokomotywę na węgiel. Hipstery robią zdjęcia złomu na plaży i kolorowych sieci rybackich. W Dungeness nikt się nie nudzi.

To miejsce przyciąga także miłośników dobrej architektury. W ciągu ostatnich lat powstały tutaj takie perełki jak Prospect Cottage, Shingle House, czy El Ray. Warty uwagi jest także powstały w 2014 roku Pobble House zaprojektowany przez brytyjskiego architekta Guy Hollaway’a.  Moim ulubionym jest jednak dom North Vat – całkiem czarna bryła wygląda zjawiskowo na tej kamienistej pustyni.

Niektóre z tych domów są do wynajęcia i jeśli ma się wolnych kilkaset funtów szterlinów, to można spędzić noc w odremontowanej wieży strażniczej z 1950 roku. Coastguard Lookout stoi na samej plaży i tuż przy elektrowni, niezapomniane widoki w nocy są zatem gwarantowane.

Tym razem trafiłam także na jeden budynek, który wygląda jak…. toaleta publiczna. Ba, byłam przekonana że to kibel i z pełnym pęcherzem pognałam przez mchy i porosty tylko po to aby zajrzeć komuś do domu. Co za wstyd, ale na szczęście nikogo nie było. Potem wyszukałam w internetach, że ten nieszczęsny kibel też jest do wynajęcia – można go zobaczyć tutaj. Nie wiem czy jest to trafiony projekt?

Gdy już znudzi się nam tropienie architektury, to można spożyć rybę z frytkami i raczyć się zimnym piwem w bardzo prowincjonalnym pubie o dumnie brzmiącej nazwie Britannia. Nie jest to na szczęście jedyna opcja kulinarna w Dungeness. Na stacji wąskotorówki jest też małe bistro, a w sezonie otwarte są różne food trucks, takie jak na przykład Fish Hut serwujące bardzo smaczne i świeże ryby.

Na prawdę warto odwiedzić Dungeness, nawet jeśli jest to trochę wyprawa na koniec świata. A może właśnie dlatego warto, że to jest trochę taki koniec świata?

dungenessdungeness
dungeness
dungeness
dungenessdungeness
dungeness
dungenessdungeness
dungeness
dungeness
dungeness
dungeness
dungeness
dungeness
dungenessdungenessdungeness

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSaveSaveSaveSaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSave

SaveSaveSaveSave