filozofia życia, lifestyle

ŻYCIE Z TELEWIZOREM, ALE BEZ TELEWIZJI

nie oglądam telewizji
Od 11 lat nie oglądam telewizji. Nie oznacza to, że nie mam w domu telewizora, ani że nie oglądam niczego i nie orientuję się we współczesnej popkulturze. Ba, jester nawet przekonana, że aby mieć pojęcie na temat świata i konsumować rozrywkę i kulturę trzeba właśnie zrezygnować z oglądanie tradycyjnej telewizji.

Telewizja to nałóg, ale uświadomiłam sobie to dopiero, gdy jej zabrakło w moim życiu. Po przeprowadzce do Anglii nie mieliśmy telewizora – były po prostu inne priorytety niż wydawanie kasy na odbiornik i abonament. Na początku nie potrafiłam zapełnić tej pustki powstałej po odstawieniu telewizora. Nie brakowało mi jakiegoś konkretnego programu, nawet nie do końca mogłam sobie po jakimś czasie przypomnieć sobie co jak tak na prawdę wcześniej oglądałam w tej telewizji! Znikną ogłupiacz i zabijacz czasu a ja nie wiedziałam co z tym odzyskanym czasem zrobić. Oczywiście pierwsza myśl to kupić telewizor i zacząć znowu oglądać. Na szczęście (teraz wiem, że na szczęście. Wtedy mnie to denerwowało!) nie mogliśmy sobie na to finansowo pozwolić. Poza tym mieszkaliśmy w kiepskich warunkach i nawet nie było by miejsca na telewizor.

Tak mijały miesiące a ja coraz mniej myślałam o tym problemie. Gdy tylko udało nam się przeprowadzić do lepszego lokum i uzbierać jakieś pieniądze, to zainwestowaliśmy w komputer. Znowu można było oglądać filmy i grać! Po jakimś czasie uświadomiliśmy sobie, że w pokoju mamy podłączenie do kablówki… i podłączyliśmy ją do komputera. Ależ była radość…. przez jeden wieczór. Nie mogliśmy znaleźć nic ciekawego do oglądania, denerwowały nas reklamy, filmy leciały jakieś stare i takie, które już widzieliśmy. Nigdy nie byłam fanką teleturniejów czy programów typu Idol, Gwiazdy coś tam na lodzie i innych sitcomów oraz telenowel a teraz wydały mi się one jeszcze głupsze i zupełnie nie do oglądania. Po kilku dniach odłączyliśmy kablówkę i tak zakończyła się na zawsze moja przygoda z oglądaniem telewizji.

Nie oglądam telewizji, ale mam telewizor i do tego całkiem pokaźnych rozmiarów. Duży telewizor, konsola do gier i zestaw głośników zajmuje większą część naszego salonu. Jednak w domostwie dwóch zapalonych graczy (ja już teraz mniej) i kinomaniaków nie może być inaczej. Skąd jednak czerpiemy filmy i inną rozrywkę, skoro nie mamy kablówki i żadnej anteny, odbiornika umożliwiającego nam odbiór kanałów telewizyjnych? Tutaj wybór jest ogromny.

  • Filmy na płytach: filmy na płytach można oglądać przez konsolę. My akurat mamy Play Station 4 Pro, ale na pewno na Xboxie i innych też można oglądać. Jednak teraz praktycznie już z tej możliwości nie korzystamy, bo wszystko można dostać elektronicznie przez
  • Netflix/ Amazon / AppleTV i inne: serwisy typt Netflix działają na zasadzie abonamentu. Płacisz miesięcznie i masz dostęp do setek filmów, seriali i programów. Który wybrać? Nie wiem, to kwestia indywidualnych preferencji. My akurat mamy Netflix ponieważ podobają nam się seriale ich produkcji, ale jeśli chodzi o wybór filmów to szału nie ma. W większości to starocie, telewizyjne produkcje albo jakieś kino klasy B. Są też nowości, ale pojawiają się z opóźnieniem i nie wszystkie. Przez chwilę mieliśmy Amazon, tylko 30 dniowy darmowy pakiet, ale jakoś nam nie podszedł więc zrezygnowaliśmy. Fajną natomiast opcją jest AppleTV, szczególnie jeśli ma się już inne sprzęty Appla. Ja czasem coś wypożyczam na iTunsach żeby pooglądać na telefonie albo laptopie, ale jak ma się AppleTV to można też oglądać na telewizorze. iTunes są dość drogie, ale chyba tam jest dostępna największa ilość nowości. Chyba wszystkie tego typu serwisy oferują miesięczny darmowy trial, więc najlepiej spróbować wszystkie i zdecydować się na ten, który nam najbardziej odpowiada.
  • YouTube: moja relacja z YouTubem jest…skomplikowana. Przez bardzo długo sądziłam, tak jak większość dorosłych ludzi, że jest to zbiorowisku głupich i prymitywnych filmików dla dzieciaków. Wiecie, ktoś dostał w głowę miotłą, kot spadł ze stołu i tak dalej. Poniekąd jest to prawda, ponieważ większość kontentu na Tubie jest strasznie słaba. Mimo wszystko na YouTube na prawdę można znaleźć fajne i wartościowe rzeczy. Fajne to takie przy których można się rozerwać, komedie, śmieszne skecze, czasem nawet całe seriale komediowe. Wartościowe to rożnego typu filmy dokumentalne, recenzje, poradniki – jeśli masz jakiś problem, interesuje cię jakieś zagadnienie, to na Tube na pewno znajdziesz jakiś filmik na ten temat. Od tego jak najlepiej jest obierać i kroić awokado, przez poradniki jak zbudować mur albo dobrze położyć tapetę,  do całych serii uczących fotografii albo tworzenia stron internetowych. Wszystko, na YouTubie jest wszystko. Tylko często niestety trzeba przebrnąć przez masę tandety, żeby znaleźć coś wartościowego. To jest trochę tak jak przerzucanie kanałów na kablówce – pstrykasz tak długo, aż trafisz na coś, co cię interesuje.

Często ludzie mówią, że telewizja jest im jedynie potrzebna do oglądania wiadomości. Kiedyś faktycznie było to najszybsze i chyba nawet jedyne źródło aby dowiedzieć się co tam w świecie piszczy. Nikt się nie zastanawiał, czy podane informacje są prawdziwe. Nie było za bardzo możliwości aby je zweryfikować. Po drugie nie było takich podziałów jak teraz i media nie dzieliły się na lewe i prawe. Nawet jeśli przemycały jakiś światopogląd, to nie robiły tego w tak nachalny i chamski sposób (obecnie robią to już obydwie strony, nie tylko TVPiS). Internet daje możliwość zobaczenia materiałów źródłowych, np. można zobaczyć co dany polityk faktycznie powiedział, a nie tylko posłuchać jak jego wypowiedź referuje pani dziennikarka. Poza tym są jeszcze agencje informacyjne, takie jak na przykład Reuters, gdzie są tylko fakty. Następnie można zapoznać się jak ta informacja została przekazana w różnych mediach – poziom manipulacji osiągnął już wyżyny bezczelności, nie wiem kto jeszcze się na to nabiera.

Miłym aspektem nieoglądania telewizji jest także niepłacenie abonamentu. Nie wiem ja to jest w Polsce, ale opowiem jak to działa w UK. Tutaj można zadeklarować, że odbiornik telewizyjny się ma ale telewizji się nie ogląda i tym samym nie będziemy musieli płacić. Dostaje się pismo z potwierdzeniem i ostrzeżeniem, że w każdej chwili mogą przyjść sprawdzić czy aby na pewno nie oglądasz – jak długo tu mieszkam jeszcze nigdy u mnie nie byli. Gdyby jednak komuś przyszło do głowy oglądanie bez płacenia abonamentu to już informuje, że szybko może dostać list z wezwaniem do zapłacenia kary bo po kraju krążą tajemnicze TV detector vansNie do końca wiadomo czy one istnieją na prawdę, czy to tylko miejska legenda. Faktem jest, że kiedyś moja koleżanka zaczęła oglądać ‘nielegalnie’ i już po tygodniu dostała list z ostrzeżeniem…

Ile oszczędzam? Abonament telewizyjny wynosi £147 rocznie, lub £12.25 miesięcznie. Publiczna telewizja jest oczywiście taka sobie i jest mały wybór, więc większość ludzi kupuje też jakiś pakiet kanałów. Koszt najtańszego pakietu to około £20 miesięcznie. Razem to ponad £30 miesięcznie! Wolę więcej zapłacić za szybszy Internet albo iść do kina niż wydawać na gównianą telewizyjną rozrywkę przerywaną co chwilę reklamami środka na przeczyszczenie.

W UK telewizja publiczna jest dużo fajniejsza od Polskiej i czasem robią na prawdę fajne programy i seriale. Na przykład filmy przyrodnicze i seriale takie jak Taboo albo People Just Do Nothing. Nie umrę jednak jesli nie zobaczę ich w dniu premiery i mogę spokojnie poczekać aż pokażą się na DVD albo na jakiś serwisach online.

Teraz jest tak duża różnorodność i tak wielki wybór, że trwanie przy tradycyjnej telewizji jest bez sensu. Większość z nas ogląda to po prostu z przyzwyczajenia, albo z braku wiedzy o alternatywnych rozwiązaniach. Brak Jedynki, Polsatu czy TVN nie oznacza, że trzeba siedzieć w ciszy i z książką.  Można na przykład Netflix and chill

  • Mam tak samo! Mam telewizor, ale bez telewizji 😉 I bardzo dobrze mi z tym 😀

    • można się bardzo szybko odzwyczaić, prawda? i jest super 🙂