design

BRZYDKI DESIGN 2016. LISTA SUBIEKTYWNA

Twierdzę, że o gustach powinno się dyskutować. Jak inaczej można kogoś nauczyć wrażliwości na piękno? Jak można inaczej komuś wytłumaczyć czym jest piękno? Tylko nieliczni rodzą się z wyczuciem dobrego stylu i właśnie owym wyczuciem piękna. Większość z nas musi tego zostać nauczona. Inaczej….inaczej było by tak jak właśnie jest. Każdy jest ekspertem i każdy się zna. A efekt? Może tandety, a w najlepszym przypadku nijakości.

Bez wiedzy kierujemy się tylko instynktem – coś nam się podoba BO TAK, a coś innego uważamy za brzydkie BO TAK.  Nasze gusta kształtuje marketing –  uważam, że niektóre rzeczy stają się popularne i są uważane za ładne tylko dzięki umiejętnemu marketingowi, bezmyślności konsumentów i właśnie dzięki naszej bezradności estetycznej.  Idealnym przykładem jest tutaj fenomen świeczek Yankee coś tam – sztuczne, perfumowane i w najbrzydszym z możliwych opakowaniu (czy to środek do mycia kibla z czasów PRL?), ale kochane przez miliony.  Sorry kochani, ale te świeczki są po prostu koszmarnie brzydkie. Amen.

W roku 2016 było kilka takich ‘świeczek’. Prześladowały mnie na blogach, na instagramach i innych internetach. Były dosłownie wszędzie. Takie masthewy.  Może niektóre z nich same w sobie nie są aż takie złe, ale w masie stały się nieznośne. Oto siedem moich koszmarków roku 2016. Oczywiście jest to zestaw bardzo, ale to bardzo subiektywny. Każdy może mieć swój. Może w Twoim zestawieniu koszmarków jest coś, co mi się wyjątkowo bardzo podoba? Może biała kuchnia, lniany obrus, a może workowate sukienki? Podzielcie się w komentarzach. A teraz lecimy!

LAMPKA/PUDEŁKO Z LITERKAMI

Była wszędzie i zawsze. I LOVE YOU, YOU&ME, YOU ARE GREAT, EAT, DRINK. Tak, dziękuje, rozumiem. Przekaz odebrany. Wszystko trzeba sobie napisać i podpisać. Inaczej nie istnieje, inaczej gubimy się w domysłach.

LALECZKI LUCIE KAAS

Generalnie nie rozumiem fenomenu laleczek dla dorosłych. Może i nie są brzydkie, ale po co mi laleczka? Karl Lagerfeld? Coco Chanel? No nie wiem, chyba po prostu zakochuję się w ideach a nie w ludziach.

DZBANKI  EVA SOLO

Dzbanki w swetrach.  Wyglądają jak protezy. Albo gorzej – jak coś z pokoju konferencyjnego. Korpo ludzie na pewno wiedzą o co chodzi. Najgorszy design jest nieodzownym elementem każdego biurowca, biura i konferencji. Ach, te metalowe termosy! Nawet w swetrach śmierdzą złą korporacją. Trochę mnie te swetry zaskoczyły, bo Eva Solo robi nawet całkiem fajne garnki i inne kuchenne akcesoria.

PLAKATY Z LALKAMI BARBIE

Kiedyś w kioskach można było kupić tak zwane Harlequiny, literaturę nie najwyższych lotów. Teraz okładki tych szmir wiesza się na ścianie. Ta żmija-twarz straszy mnie po nocach.

MEBLE VOX

To nie wina firmy, że brzydkie meble się dobrze sprzedają. Oni po prostu odpowiadają na wymagania konsumenta, który cały czas jeszcze na piedestale stawia meblościanki. Nowoczesne meblościanki, takie fikuśne, powyginane, z pazurem. Projektant na pewno płakał jak to rysował. Nie zrażajcie się jednak, VOX to także całkiem fajne lampy i inne dodatki.

KOLEKCJA PORCELANY FABELLE, VOLA

Znowu ta lalka barbie? Lata 90′ już dawno minęły. Niedawno co prawda wróciły, ale w wydaniu ironicznym. Różowe wydęte usta na talerzu ironiczne nie są. Są po prostu brzydkie. Kolekcja Fabelle zupełnie nie pasuje do reszty oferty firmy Vola, która robi bardzo ładną i elegancką porcelanę. O co chodzi?

ŚWIECZNIKI AVVENTO

Jak to wytłumaczyć… Może tak: ktoś, kto był kiedyś w sklepie dla dorosłych albo oglądał niecenzuralne filmy na internecie, dokładnie wie o co chodzi. A może to tylko ja mam takie kosmate myśli? Niemniej nie mogłabym wstawiać świeczki w zatyczkę analną.

brzydki designbrzydki design brzydki design

  • Lampka z literkami jest fajowa, można na niej napisać “die, die, die” czy coś.

  • Nie wierzę! Jakim cudem umieściłaś tutaj stół VOX z kolekcji Nature?! Przecież to jest tak czadowy mebel! I jeszcze z litego drewna! (i mówię to nie tylko dlatego, że ten stół i cała kolekcję Nature projektowali moi znajomi z Grupy TABANDA :P) Bo że umieściłaś tutaj stolik z kolekcji Custom to jeszcze mogę zrozumieć, że nie wszystkim się podoba, ale ja go uwielbiam 😉 Moje zachwyty tym meblem spisałam w jednym z postów u siebie: http://www.pineap.pl/2016/10/za-co-warto-zaplacic-wiecej-w-trakcie-remontu/

    I generalnie jeśli mówisz o VOXie i paździerzowych kolekcjach, warto zaznaczyć, że to tylko jedna/dwie czy tam trzy, bo wszystkie nowe kolekcje typu Spot, 4 You, Nature, Balance to moim zdaniem jest zarąbisty design. I najfajniejsze, że VOX zaprasza do współpracy niezależnych, młodych projektantów lub zatrudnia takich u siebie. Ja jestem murem za tą firmą, miałam okazję poznać ludzi, którzy te meble projektują i to jest naprawdę kreatywny, młody, energiczny zespół 🙂 Więc droga Agato zachęcam Cię do przyjrzenia się im ponownie lub dokładniej 😉 Ale oczywiście wiem, że O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE 😀

    • wiedziałam, że ten wpis wywoła cię do tablicy 🙂
      nie twierdzę, że wszystkie meble VOX są brzydkie. może nie są całkowicie w moim stylu, ale widziałam kilka fajnych rzeczy ma ich stronie. jednak te fikuśne niby-meblościanki i jakieś pudełkowe konsole są ponad siły, no sorry. co do stołu z szufladkami i mebli z kolekcji Custom, to zdaje sobie sprawę że one dostały nawet kilka branżowych nagród itp. jestem jednak zdecydowanie na nie jeśli chodzi o design który hołduje i zachęca do obrastania w przedmioty. stół w którym można poupychać masę szpargałów, sofa która robi za szafę. stolik kawowy udający biurko, komodę i skrytkę na brudne skarpety. mebel ‘do wszystkiego’ jest po prostu słaby, i wizualnie i pod względem przesłania jaki wysyła. lepiej po prostu mieć mniej, niż meblować sobie chatę kolejnymi kontenerami na rzeczy.
      poza tym wolę rzeczy ponadczasowe, a to zwykle oznacza rzeczy proste, klasyczne i pełniące swoją funkcje – jak stół to już nie ze skrytką z blachy, jak sofa to już nie skrzynia na bóg-wie-co. większość mebli VOX za parę lat będzie nadawała się na śmietnik. i to nie z powodu złego wykonania czy tandetnej jakości…
      no ale to tylko moje zdanie i zdecydowanie rozumiem, że innym mogą się bardzo podobać!

      • Och rety, rety, mamy tak odmienne spojrzenie na sprawę, że aż się zajarałam dyskusją, jaka się tutaj rozwinie 😀
        1. “design, który hołduje i zachęca do obrastania w przedmioty” – to wcale nie musi być tak, że to zachęca do trzymania dupereli i szparagałów. To właśnie zachęca do minimalizmu. Np. nasz stół 4You pozwolił nam ograniczyć ilość mebli w mieszkaniu. Normalnie rzeczy typu świeczki, słomki, podstawki itp. trzyma się w kredensie albo jakiejś konsoli, u nas wszystko jest schowane w stole. Zawsze pod ręką, gdy się ich potrzebuje. No genialne! Poza tym meble ze schowkami zachęcają do porządku i tworzenia aury minimalizmu w mieszkaniu. Nie walają się u nas gazety po stolikach, bo wszystko jest schowane i wyciągamy to tylko, gdy tego potrzebujemy. Wiem, że zaraz powiesz, że to kusi do chomikowania różnych rzeczy itp., ale jeśli ktoś jest bałaganiarzem albo lubi kupować graty, to nie przez meble, ale przez to, że jest bałaganiarzem i lubi kupować graty 😉 Więc nie zgodzę się, że meble funkcjonalne, ze schowkami itp. stoją w sprzeczności z ideą minimalizmu, moim zdaniem to dwa odrębne byty i nie ma sensu szukać między nimi zależności. Kupiłam już kilka mebli od VOXa i ani przez chwilę nie poczułam się przez to zachęcona do chomikowania i masowego kupowania różnych gratów itp.
        2. Uważam, że meble VOX (nie mówię, że wszystkie, ale jest sporo takich projektów) są mega uniwersalne i przetrwają próbę czasu. Na tym polega ich największy urok, że tworzą projekty funkcjonalne, ale takie, które są świetną bazą i mają w sobie dużo z klasyki. Kolekcja Nature jest na to najlepszym przykładem (kredensy i komody na nóżkach przede wszystkim). A to, że wnoszą do klasyki powiew świeżości, to chyba powinno być traktowane jako zaleta? Gdy usłyszałam o tym, że stół Nature ma metalową rynnę, która pozwala na kładzenie gorących naczyń itp., pożałowałam, że nasz stół tego nie ma 🙂 Mega pomysł! A ja w kółko muszę sięgać po podkładki…

        Szkoda, że nie miałaś okazji pojawić się na evencie VOXa “Wokół stołu” http://www.pineap.pl/2016/12/photo-diary-forma-funkcja-dzialanie-w-concordia-design/

        Dużo się tam dyskutowało o istocie stołu i była to bardzo ciekawa dyskusja, zwróciła bowiem uwagę na fakt, że stół jest centralnym punktem życia domowników i żyje razem z nimi. Dlatego projektanci decydują się na opcje “kontenerową” (jak to ujęłaś) i chowanie w stole wielu skrytek i niespodzianek. To sprzyja intergracji rodziny, nie musimy siedzieć każdy w swoim kącie, przy swoim biurku, ale przy jednym, wspólnym stole, bo każdy ma przy nim odpowiednie warunki do pracy (kolejny powód, aby ograniczać ilość mebli w domu). Ja uwielbiam pracować w kuchni przy stole 4You, dwie szufladki przeznaczyłam na moje “biuro”, pozostałe 4 to nasz “kredens” (jak wyżej opisałam). I lubię, gdy obok siedzi Luby, który je lub sam pracuje/gra na komputerze. Książki też czytamy przy stole. Całe nasze życie kręci się wokół stołu i cieszę się, że wybraliśmy własnie ten stół 🙂

        No, czekam na odpowiedź! 😀

        • aura minimalizmu – i to jest tylko aura właśnie, bo wszystko jest pochowane w milionach szufladek i skrytek. te słomki, świeczki i podstawki. to nie jest zaleta, że jest miejsce na ich schowanie bo tak na prawdę należało by się zastanowić po co te przedmioty w ogóle mamy.
          zgodzę się, że stół często jest centralnym punktem w domu. jednak nie widzę powodu dla którego nie może tej funkcji spełniać stół bez wydziwionych skrytek i półeczek. z ciekawość przerzuciłam sobie przed chwilą kilka sklepów sprzedających designarskie meble i nigdzie nie znalazłam stołu ze skrytkami czy sofy ze schowkiem na piloty i gazety. Vitra, Knoll, Carl Hansen, Skagerak, Muuto, Normann Copenhagen, czy nawet polskie studio Tylko – najpiękniejsze stoły na rynku, wszystkie proste i spełniające tylko jedną funkcję – stołu właśnie. to jest design który kształtuje nasze życia, a nie się do niego dostosowuje i przyklaskuje upodobaniom przeciętnego konsumenta.
          kolekcja Custom jest jak kolekcja PS Ikea – inspirowana potrzebami ludzi (a zwykle są to potrzeby stworzone przez specjalistów od reklamy i marketing bo raczej wątpię że kolorowe serwetki są nam tak na prawdę do życia potrzebne). ludzie kupują, ludzie używają, ludzie sobie chwalą. no i super! sama sobie czasem chwalę i kupuję!
          jednak na pewno nie jest to wzornictwo z wyższej półki i na pewno nie jest ponadczasowe (to jeszcze pamięta o kolekcji PS z 2015 roku?)
          i chyba tylko o to mi chodzi – żeby sobie lubić co tam się chce, ale żeby zdawać sobie sprawę, że nasz gust jest po prostu przeciętny. a nie powiesić sobie barbie na ścianie i postawić kolekcję świeczek yankee na półce i mianować się dekoratorem wnętrz i znawcą designu z prawdziwego zdarzenia. na prawdę nie ma nic złego w byciu przeciętnym.

          • Echh nie sądziłam, że w tej dyskusji dojdziemy do wniosków pokroju “jesteś przeciętna” 😉 A “znawcą designu z prawdziwego zdarzenia” nigdy siebie nie określałam.

            Jeśli fakt, że lubię meble, które żyją razem z człowiekiem i jego potrzebami, czyni ze mnie osobę o przeciętnym guście, to tak, mam przeciętny gust. Najwyraźniej różnimy się podejściem i to radykalnie. Lubię mega designerskie projekty Muuto, Normann Copennhagen itp., myślę, że potrafię docenić ich piękno i prostotę, ale wiem, jakiego typu użytkownikiem jestem i wiem, że posiadanie szuflad w stole będzie mi bardzo przydatne. I jest. Uwielbiam oglądać minimalistyczne wnętrza (przy okazji naszej dyskusji przejrzałam cały Twój Instagram), ale wiem, że u mnie to się nie sprawdzi. Na początku od wprowadzki sama dążyłam do wersji minimal, ale mieszkanie wydawało mi się puste, brakowało w nim życia, nie czułam się w 100% jak u siebie. Po prostu mam inne potrzeby niż Ty, to nic złego.

            A swoją drogą, czy to, że posiadam w dom słomki i papierowe serwetki, serio czyni mnie nie-minimalistką? Czy minimaliści nie piją czasem drinków i nie brudzą sobie ust podczas obiadu? Rety, nie sądziłam, że minimalizm jest tożsamy z ascezą 😉

  • Sądzę, że nawet posiadając wiedzę, kierujemy się tym, że coś nam się podoba, “bo tak”. Możemy na przykład wiedzieć, że dana rzecz (chociażby obraz czy lampa) jest wartościowa, ponieważ A, B, C, D… ale jednocześnie nie chcemy jej mieć u siebie na ścianie, bo jest brzydka. W teorii sztuki obok rzeczy brzydkich (nieumiejętnie wykonanych) rozpoznaje jeszcze kiczowate oraz kampowe. Sądzę, że część z tych, które wymieniałaś we wpisie, nie są wcale brzydkie-brzydkie, tylko właśnie należą do innego porządku, który trzeba umieć rozpoznać. A do tego potrzeba jest wiedza teoretyczna, której społeczeństwo nie posiada (bo po co im?) i tak koło się zamyka 🙂
    Pozdrawiam, Ania z D.

  • Jej, nie znoszę napisów na niczym. Są zawsze tak obrzydliwie optymistyczne, że mam ochotę pociąć się mydłem. A tyle jest wspaniałych cytatów z literatury, które można by zastosować na codziennych przedmiotach, zamiast tych odwiecznych “be happy” czy inne “smile” albo “dream”. To jest strasznie mało kreatywne. A gdy już coś jest kreatywne, to strasznie drogie. Sama, jak już coś robię z napisami, to wykorzystuję skany średniowiecznych manuskryptów. Zainteresowanie wszystkich gości gwarantowane.

    • “obrzydliwie optymistyczne” – o to to to właśnie! też mam ochotę się strzelać od takiego ciągłego pierdzenia tęczą