mój dom

SZARA TAPETA I SUROWE ŚCIANY, CZYLI OPOWIEŚCI REMONTOWE

Pomału ale konsekwentnie realizuje plan pozbycia się wszelkich wzorów z mojego domu. Wzorzyste zasłony, pościel i poduszki już dawno znalazły nowy dom, teraz przyszedł czas na poważniejsze tematy: tapety.Dziś pokaże wam kolejny etap ewolucji mojego domowego biura/dodatkowej sypialni. To pomieszczenie tak na prawdę ma wiele funkcji: tutaj śpią goście, tutaj trzymam książki, tutaj jest moje biurko, tutaj stoi suszarka na pranie, rozkładam się czasem z deską do prasowania, to tutaj lądują wszelkie graty i szpargały. Taki pokój do wszystkiego. Chyba dlatego nie przywiązywałam zbytnio uwagi do jego wyglądu. Remont polegał tylko na zerwaniu wykładziny, pomalowaniu desek podłogowych na biało i położeniu najtańszej tapety. Ściany są tutaj bardzo nierówne i dlatego zdecydowałam się na tapetę w drobne kwiatki – wydawało mi się, że wzór zamaskuje nierówności ścian. Efekt końcowy nie był zły i często odwiedzający nas ludzie zachwycali się tą tapetą. Można ja zobaczyć tutaj.

Ja jednak nigdy nie byłam zadowolona z tego pomieszczenia. Nie lubiłam tutaj przebywać i prawie nigdy nie pracowałam przy znajdującym się tutaj biurku. Denerwowały mnie te słodkie kwiatuszki i przypadkowy zestaw mebli. Nie chciałam jednak wydawać pieniędzy na kolejny remont i tak ten stan rzeczy sobie trwał i trwał. Okazja do zmian nadarzyła się gdy rok temu skontaktowała się ze mną przemiła pani ze sklepu Graham & Brown i zaproponowała współpracę. W zamian za wpis o tapetach w ramach National Wallpaper Week, mogłam sobie wybrać coś z ich sklepu. Wpis powstał i można go poczytać tutaj. Tapetę wybrałam z myślą o remoncie tego nieszczęsnego pokoju w kwiatki właśnie, a mój wybór padł na szaraczka o wdzięcznej nazwie Tranquil Dove.

To było rok temu. Wreszcie tej jesieni udało mi się zmobilizować do remontu. Nie byłam jakaś specjalnie skora do rozpoczynania kolejnego remontowego chaosu, szczególnie że niedawno skończyliśmy dość duży i czasochłonny remont łazienki. Jednak pewnego sobotniego poranka zakasałam rękawy i zabrałam się do pracy.

Postanowiłam ograniczyć bajzel tylko do jednego pomieszczenia i zamiast wszystko wynosić, przesunęłam tylko pod jedną ścianę. Starą tapetę w kwiatki udało się zerwać dość sprawnie i już wieczorem tego samego dnia nie było po niej śladu. Kluczem do sukcesu jest woda, dużo wody. Porządnie namoczona tapeta odchodzi praktycznie sama i nie trzeba skrobać i drapać.

W niedziele rano zabraliśmy się za tapetowanie. Tutaj także poszła gładko! Zawsze do tej pory kładłam tapety, które trzeba było smarować klejem. Oznaczało to, że pasek tapety musiał być nasmarowany, złożony na pół w inny kreatywny sposób by klej się dobrze wchłoną. Potem trzeba było odczekać 10 minut i dopiero wtedy tez kleisty kawał papieru można było lepić do ściany. Brudna robota, nie powiem! Okazało się, że wybrana przez mnie tapeta Tranquil Dove jest z gatunku tych ‘paste the wall’ – klejem smaruje się ścianę, a nie tapetę. I to jest proszę państwa super sprawa! Szybciej, czyściej i wygodniej. Pół dnia i gotowe, pokój wytapetowany.

Zdecydowałam się zostawić jedną ścianę taką zupełnie gołą. Po zerwaniu tapety w kwiatki tak bardzo te surowe, różnokolorowe ściany przypadły mi do gustu, że podjęłam spontaniczną decyzję nie zaklejania tapetą wszystkiego. Jak mi się znudzi to zawsze można machnąć kilka pasków tapety w jedno popołudnie i po sprawie. Na razie jednak jest tak, jak widać na załączonych zdjęciach.

Meble nadal są przypadkowe, trochę tylko poprzestawiałam. Nie mam jeszcze sprecyzowanego planu na ten pokój. Na pewno nie chcę zbyt dużo w niego inwestować – najmniej z tego pomieszczenia korzystamy. Chcę się pozbyć tej szafki z ostatniego zdjęcia i zastąpić ją niskim regałem BILLY. Do tego wysokiego regału chcę dokupić drzwiczki i… więcej planów na razie nie mam. Może jakieś fajne plakaty na ścianie nad sofą? Przeniosłam tutaj plakat ‘Plaża’ z Wall-being i wydaje mi się, że super wygląda na tej obdrapanej szaro-żółtej ścianie.

Szara tapeta zupełnie odmieniła to pomieszczenie i teraz dużo bardziej lubię tutaj przebywać. Nawet mój H rozkłada się tutaj z laptopem od czasu do czasu – wcześniej pracował przy stole w kuchni. My obydwoje lubimy ‘dorosłe’ wnętrza i źle się czujemy wśród pastelowych kolorów i zbędnych bibelotów.  Trochę czasu zajęło mi zrozumienie tego, że nie zawsze to, co podoba mi się na zdjęciach albo w innych domach, będzie się sprawdzało u mnie.

Okazało się, że całkiem niepotrzebnie tak bałam się i odkładałam ten remont. Wszystko udało się zrobić w jeden weekend, brudu nie było wcale i kasy też nie wydaliśmy – tapetę dostałam w prezencie od firmy Graham & Green, a klej był jeszcze z poprzednich remontów. Dobra jakość tapety i łatwy sposób klejenia na pewno bardzo tutaj pomógł. Mogę z czystym sumieniam polecić tapety tej firmy! Radzę tylko zamówić najpierw próbkę, ponieważ kolor na zdjęciach nie zawsze dobrze oddaje rzeczywistość. Na przykład ten Tranquil Dove na zdjęciach jest dużo jaśniejszy.

*Na zdjęciu z sofą tapeta jest jeszcze mokra i dlatego są na niej smugi. Po wyschnięciu kolor jest jednolity.

dsc01596_fotordsc01587_fotorszara tapetadsc01592_fotor szara tapetadsc01594_fotor dsc01593_fotor szara tapetadsc01583_fotordsc01588_fotor

  • Magda Rutkowska

    Ładnie! Już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę na własne oczy. A szafkę chętnie przyjmę.

    • możesz sobie zabrać, tylko gdzie Ty ją postawisz? 🙂

  • Bardzo mi się podoba efekt surowej ściany! Bardzo dużo “wnosi” do wystroju całego pomieszczenia. To ten element, którego brakuje u nas w mieszkaniu – taki zadziorny, sugerujący długą historię domu (a nie jak u nas – gładkie, “nudne” ściany). Uwielbiam!

    • a widzisz, ja zawsze zazdroszczę tych gładkich i ‘nudnych’ ścian w nowych domach i mieszkaniach! taka przedziwna ludzka natura, że zawsze podoba nam się to, czego akurat nie mamy 🙂

  • surowa ścina nie do końca nam się spodobała – dopóki nie zobaczyliśmy tego świetnie dobranego obrazu! Razem tworza wspaniałą i bardzo stylową całość 🙂

    • dziękuje! ten żółty na ścianie nie był planowany, ale właśnie świetnie się zgrał z plakatem 🙂