Month: February 2016

PIĘĆ RZECZY

1.Zimno Przemykam ulicami Londynu. Idę prosto do celu, jak najkrótszą drogą. Marzną mi dłonie i nawet chowanie głęboko w kieszenie płaszcza nie pomaga. Pisząc na klawiaturze czuję jakby ktoś mi okładał dłonie lodem. Moje ciało stało się zmiennocieplne. Już nie potrafi utrzymać jednej, stałej i komfortowej temperatury. Na chłodzie robi się zimne, przy kaloryferze oblewa się potem. A przecież nawet nie jest bardzo zimno, nie ma mrozu ani śniegu. To po prostu tęsknota za latem. Brakuje mi słońca, miękkiej trawy pod bosymi stopami. Brakuje mi niebieskiego nieba, śpiewu ptaków, szumu liści na drzewach. Okutana szalem cisnę się w dusznym wagonie metra, wciśnięta komuś pod pachę, przyciśnięta czyimś plecakiem do szyby. I nie rozumiem jaki w tym wszystkim jest sens.  Czy życie to pasmo beznadziei przeplatane momentami szczęścia. Czy może pasmem szczęścia przeplatane momentami beznadziei? 2. Ból Ból to taka suka, która jak raz się przyczepi to trudno ją przegonić. Najgorszy jest taki spowodowany życiem: tutaj gdzieś strzyka, tutaj coś kłuje, tam puchnie. Człowiek się zużywa, ściera jak zwykła gumka-myszka. Nigdy nie wierzyłam w panadole, paracetamole i …