święta w Londynie

GRUDZIEŃ I ŚWIĘTA W LONDYNIE

Grudzień w Londynie to specyficzny czas. Przygotowania do świąt zaczynają się już dużo wcześniej, ale tak naprawdę dopiero w grudniu zaczyna się prawdziwe szaleństwo. I nie myślę tutaj o zakupach czy szale sprzątani, gotowania i pieczenia. Z tym raczej zawsze kojarzą mi się polskie święta i czas przed świętami – pamiętam ten okres jako wypełniony zakupami, zapełnianiem lodówki i szafek zapasami oraz planowaniem co i kiedy się ugotuje. Pamiętam sprzątanie i rozmawianie o sprzątaniu. Mycie okien, trzepanie dywanów, wieszanie firan… Same święta spędzało się w rodzinnym gronie jedząc, pijąc, chodząc na spacery lub oglądając telewizję. Oczywiście to takie generalne wrażenie bo co dom, to obyczaje trochę inne. Pamiętam, że niezbyt dobrze było widziane wychodzenie ze znajomymi i przesiadywanie w knajpach; przynajmniej wśród moich znajomych, bo maja rodzina zawsze była bardziej liberalna (lewacka, tfu!).

W Londynie grudzień i święta są raczej pod znakiem imprezowania i wychodzenia “na miasto”. Rodzinnie spędza się tylko jeden dzień, 25 grudzień czyli Christmas Day. Rankiem otwiera się prezenty a na stół wjeżdża tradycyjny indyk, pieczone ziemniaczki i brukselka.  Najczęściej biesiaduje się w domu, choć dużo ludzi rezerwuje sobie w ten dzień miejsca w pubach i restauracjach i tam zajadają ten tradycyjny Christmas lunch. My też kiedyś spędziliśmy w ten sposób święta, w tradycyjnym pubie pośród gór Snowdonii.

Dla mnie najfajniejszy jednak jest czas przedświąteczny. Londyn zmienia się wtedy migoczącą i rozświetloną imprezownię. Otwierają się sezonowe atrakcje, konsumpcja alkoholu znacznie wzrasta i atmosfera staje się iście świąteczna. Zdecydowanie polecam odwiedzić Londyn właśnie w tym czasie. A co wtedy warto albo nawet trzeba robić? Ano już wyjaśniam!

[striped]Świąteczne Dekoracje[/striped]

Pewno wszyscy słyszeli o dekoracjach i światełkach na Oxford Street. Ich włączenie to zawsze duża impreza, przyjeżdża jakaś gwiazdka, coś tam śpiewa czy gada no i włącza całe to ustrojstwo. Nigdy nie byłam na tej imprezie ale muszę przyznać, że Oxford Street zawsze udekorowana jest wzorowo. W tym roku były to takie duże świecące kule, super fajne. Warto zajrzeć też na pobliską Regent Street ponieważ zwykle udekorowana jest jeszcze ładniej.

Z mniej znanych atrakcji polecam także Carnaby Street – ze względu na mniejszą skalę tej ulicy dekoracje wyglądają bardziej imponująco. W tym roku były mieniące się różowe kule i gwiazdy – szampański widok! Covent Garden udekorowane jest trochę bardziej kreatywnie. Pamiętam wielkie sople lodu, innego roku były wielkie czerwone bombki, a w tym mogliśmy podziwiać wielkie pęczki jemioły. Oczywiście zawsze jest też duża choinka. Jednak najbardziej znana jest choinka na Trafalgar Square. Co roku Londyn dostaję okazałe drzewko od miasta Oslo, jako podziękowanie za pomoc udzieloną Norwegom podczas Drugiej Wojny Światowej. Drzewko jedzie przez pół Europy a potem na Trafalgar Square odbywa się tradycyjna ceremonia włączania światełek – w tym roku udało mi się załapać na tą uroczystość i nawet nakręcić krótki filmik telefonem.

Dokoracje świąteczne można podziwiać praktycznie wszędzie i każdy zakamarek Londynu prezentuje się zjawiskowo. Na Canary Wharf podświetlony zostaje cały park, drzewa w okolicach London Eye mienią się tysiącami lampek, ulice Soho migoczą, a wielkie domy towarowe takie jak Harrods czy Selfridge’s to prawdziwa uczta dla oka.

Wystarczy przejść się ulicami Londynu po zapadnięciu zmroku by poczuć się jak w świątecznej bajce.

[striped]Jarmarki[/striped]

Najbardziej znany i oblegany jest Winter Wonderland w Hyde Park. Tutaj idzie się napić grzanego wina, wygrać pluszaka dla dziewczyny czy chłopaka, pokręcić w diabelskim kole i zalepić twarz różową watą cukrową. Tradycyjna rozrywka dla mas, oczywiście jak ktoś lubi.

Trochę inny klimat jest na zimowym jarmarku na Southbank. Nieopodal London Eye, tuż nad brzegiem Tamizy można przechadzać się pośród drewnianych chatek pełnych czekolady, napić się grzanego cydru, coś tam pojeść i kupić jakieś badziewiaki typowo świąteczne- bombki czy inne stroiki. Tutaj nie ma karuzel i jednorękich bandytów i według mnie jest przyjemniej niż w Hyde Parku.

[striped]Teatry[/striped]

Oczywiście do teatru czy opery można iść o każdej porze roku, jednak w grudniu repertułał zmienia się na typowo świąteczny. Brytyjczycy oglądają na scenie Opowieść Wigilijną Dickens’a, lub też balet Dziadek do Orzechów. The Nutcraker w the Royal Opera House na Covent Garden to na prawdę fajna rozrywka. Już samo wnętrze opery jest zjawiskowe i warte zobaczenia. Na popularniejsze przedstawienia bilety trzeba rezerwować z dużym wyprzedzeniem, ale do mniejszych teatrów zwykle można kupić tuż przed spektaklem.

[striped]Lodowiska[/striped]

To jest faza której trochę nie rozumiem. Pod koniec listopada w całym mieście zostają otwarte lodowiska. Teraz można je znaleźć nawet w podrzędnych centrach handlowych, ale to najlepsze są koło Muzeum Historii Naturalnej, koło Tower of London, na Canary Wharf oraz w Somerset House.

Łyżwy są super i jeździ się bardzo przyjemnie, ale…. no właśnie. Klimat w Londynie jest dużo łagodniejszy niż w Polsce i rzadko tutaj temperatury spadają poniżej zera. Od paru lat nawet rzadko spadają poniżej 10 w grudniu. Święta przypominają raczej deszczową wiosnę i lodowiska po prostu wyglądają jak wielkie kałuże. Tak, tak, chłodziarki robiące te sztuczne ślizgawki nie dają rady zastąpić prawdziwego mrozu i lód jest stale pokryty warstwą wody. Pół biedy jak jedziesz, gorzej jak klapniesz w tą kałużę tyłkiem. Poza tym zawsze jest tłoczno. No ale łyżwy to punkt obowiązkowy w grudniowym kalendarzu każdego londyńczyka.

[striped]Imprezowanie[/striped]

Wiecie co to jest Dry January i skąd się to zjawisko wzięło? Otóż w grudniu się pije. Pije szybko, często i w dużych ilościach. Wychodzi się ze znajomymi z pracy, ze znajomymi z poprzedniej pracy, ze znajomymi z klubu fitnes, z kolegami z uniwersytetu, z biblioteki, z przystanku metra. Po prostu wychodzi się tak często, jak tylko się da. Typowe wyjście na picie jest właśnie wyjściem na picie tylko i wyłącznie. Nikt nie idzie na kolacje, nie zjada wcześniej kotleta na tak zwaną “podkładkę’. Po prostu wychodzisz z pracy i lecisz do najbliższego pubu wlewać w siebie piwa w tempie ekspresowym. O 22.00 wszyscy już ledwo widzą na oczy. Zasypiają potem w metrze lub w autobusach i budzą się rano na końcowym po drugiej stronie miasta. Ach, życie! Kto z nas tak nie robił?

Po całym miesiącu takie alkoholowego upojenia nadchodzi wreszcie czas aby trochę przystopować. No i po to właśnie jest styczeń – miesiąc posuchy w kieliszku i posuchy w portfelu. Dry January, czyli Bezalkoholowy Styczeń.

Jednak tak na zupełnie poważnie to grudzień jest bardzo rozrywkowym miesiącem. Jak się wejdzie w ten angielski rytm świętowania to można się całkiem fajnie bawić. Miasto pełne jest wesołych ludzi, w knajpach tłoczno i gwarno a nastroje szampańskie. Królują kiczowate swetry ze świątecznymi wzorami oraz czapki Mikołaja. Wszystko się błyszczy i mieni, a alkohol lejący się strumieniami sprawia, że miasto wydaje się jeszcze piękniejsze. Dla mnie jest to zawsze czas wypełniony spotkaniami z przyjaciółmi, czas przesiadywania w pubach i stylowych barach. Mało bywam w domu i na nic nie mam czasu. Nie martwią mnie brudne okna czy brak idealnego świątecznego porządku w domu. Wolę podziwiać odświętnie ustrojony Londyn i wesoło spędzać czas w gronie przyjaciół. Ta atmosfera trwa tylko kilka tygodni w roku, grzechem byłoby więc jej nie wykorzystać na tak zwanego maksa.

Przyjeżdżajcie zatem do Londynu w grudniu i niech nie straszne wam będą deszcze, wichury i wiecznie szare niebo. Zimą ciemno robi się szybko i jest dużo czasu aby napawać oczy rozświetlonym miastem. W pubowych kominkach płonie ciepły ogień i wszędzie można napić się grzanego wina, nie straszne jest zatem żadne zimno. Warto jednak pamiętać, że cały urok pryska już 25 grudnia. Nie jeździ wtedy komunikacja miejska, wszystko jest zamknięte na cztery spustu a ulice wyludnione. Potem jest już tylko gorzej ponieważ zaczynają się wyprzedaże. Zapraszam zatem przed świętami, tak w połowie grudnia.

Ech, miło tak powspominać. Teraz już choinki trafiły na śmietnik, ciągle pada deszcz a portfel straszy pustką. Byle do wiosny.

www.visitlondon.com
www.visitlondon.com

IMG_4205

święta w londynieświęta w Londynie vsco-photo-2 (1)święta w LondynieIMG_4354

święta w Londynie