Year: 2016

PIĘKNE MIESZKANIE I IDEALNA JADALNIA

Miałam sobie zrobić wolne od internetów aż do nowego roku, ale TO mieszkanie muszę wam pokazać! A szczególnie jadalnię – to jest idealna jadalnia! Marzy mi się dokładnie taki stół, krzesła, obrus i galeria na ścianie. Może krzesła nie muszą być identyczne, ważne jednak by były czarne. Duży stół przykryty lnianym obrusem w pięknym kolorze. Nie byłam najpierw przekonana co do tych surowych lampek nad stołem, ale po przemyśleniu sprawy stwierdziłam że bardzo tutaj pasują. Przez swoją przekorność pasują. Jedyne co bym tutaj zmieniła, to okrągłe lustro. Samo w sobie jest ładne, ale nie pasuje mi do reszty wnętrza. A może po prostu za dużo już wszystkiego na ścianach? Lustro precz i ścianę zostawić golusieńką. Nie tylko jadalnia w tym mieszkaniu jest pięknie urządzona. Kuchnia z kraciastą podłogą ma trochę rustykalnego pazura, sypialnia cieszy dodatkami znalezionymi w sklepie ze starociami (ta rama/lustro stojące na biurku!), a w salonie czeka wygodna sofa. No i ostatnio bardzo modne dzienne łóżko – trochę zbędny mebel moim zdaniem, niemniej bardzo stylowy. Wzdycham sobie do tej jadalni. Może w przyszłym roku …

AOOMI STUDIO, CZYLI NAKRAPIANA CERAMIKA

Moje ostatnie odkrycie i fascynacja to nakrapiana ceramika od Aoomi Studio. Wypatrzyłam ją na jakiejś relacji z targów wzornictwa, chyba tych odbywających się w Mediolanie. Byłam przekonana, że to studio z Danii albo innego skandynawskiego kraju – a tutaj taka niespodzianka! – okazało się, że te cuda stworzyły trzy dziewczyny z Polski. Aoomi to dzieło trzech dziewczyn: Patrycji Szymury, Sary Makuchy oraz Kasi Sojki. Każda z dziewczyn specjalizuje się w innym medium i dlatego Aoomi to nie tylko ceramika, ale także pościel i poduszki, oraz kolekcja artykułów papierniczych. Więcej możecie zobaczyć na ich stronie internetowej. Mi najbardziej do gustu przypadły te nakrapiane skorupki i mam nadzieję, zamówić sobie kilka w przyszłym roku. Dostępne są w trzech wersjach kolorystycznych, ale można je z powodzeniem mieszać i łączyć. Tyle możliwości! Czekam na nowy rok by wreszcie zamówić kilka tych piękność dla siebie. Więcej zdjęć można znaleźć na Instagramie Aoomi Studio. Photos by Aoomi Studio

H&M HOME 2017

H&M Home zyskał wielbicieli od momentu pojawienia się na rynku. Nic dziwnego, oferują bowiem niedrogie a zarazem stylowe i modne dodatki do wnętrz. Obserwuje tą markę od samego początku i z zachwytem patrzę jak idealnie wpasowali się w lukę na rynku – sieciówkowa taniocha którą z powodzeniem udaje dizajn z wyższej półki. Oczywiście z bliska już nie jest tak różowo bo widać tanie materiały, czasem słabe wykonanie no i oczywiście wszystko produkowane jest w krajach o raczej wątpliwiej reputacji jeśli chodzi o przestrzeganie praw pracowników. Niemniej jednak H&M Home bardzo się stara i można znaleźć u nich nawet fajne perełki. Lniana pościel w przystępnej cenie, lniane poduszki, kosze z trawy, czy drewniane pudełka.Podoba mi się także, że nie hołdują jarmarcznym gustom i wzorce czerpią raczej z wyższej półki. Szczególnie widać to na właśnie udostępnionych zdjęciach kolekcji na rok 2017. Dodatki z H&M Home sąsiadują tutaj z takimi klasykami jak krzesło Beetle czy fotel Stay . Wszystko utrzymane jest w eleganckim, klasycznym stylu. Kolor w przyszłym sezonie nie będą niespodziankę bo wszystkie znaki na niebie i ziemi już od dawna wskazywały, …

SYPIALNIA W ZIMOWYM WYDANIU

Moja biała sypialnia nabrała ostatnio ziemistych rumieńców. Zmiana aury za oknem wpłynęła na moje wnętrzarskie nastroje i zapragnęłam przytulnych klimatów. Kontrasty zaczęły mnie męczyć i zamiast czarnego do domu wprowadziły się bardziej subtelne i neutralne odcienie – brązy oraz szaroście. Zmieniłam tylko trzy rzeczy, a sypialnia nabrała zupełnie innego charakteru. Te trzy elementy to zasłony, narzuta na łóżko i dywan. Wcześniej wszystko było białe, teraz narzuta jest jasno brązowa, zasłony grafitowe, a dywan jest w stylu Beni Qurain. Zmiana jest tak dramatyczna, ponieważ zmieniły się trzy największe powierzchnie w tym pomieszczeniu – wcześniej wszystko było jednolicie białe, teraz mam trzy plamy koloru. Zamiast radykalnych biało-czarnych kontrastów mam teraz bardziej stonowane barw, płynnie przechodzące jedna w drugą. Zrobiło się przytulniej, a klimatu dodają też naturalne materiały i tkaniny. Len, wełna, bawełna, aksamit, owcza skóra. Do tego sojowa świeca i prowansalski kosz. Ciepły i mięciutki kotek także jest bardzo pożądany, szczególnie jak mruczy. Jak wyglądała sypialnia cała w bieli można zobaczyć tutaj. Prawda, że inaczej?

ŚPIEWAJ MI O SKANDYNAWII

Czasem trafiają się takie wnętrza, że nie mogę się na nie napatrzeć. Dopada mnie wtedy envius horribilis i toczy mnie robak zazdrośnik. Nie polecam. Oprócz robaka, objawem tej przypadłości jest także niechęć do własnych czterech kątów. W moim przypadku jest to niechęć do mojego pokoju dziennego – tego, gdzie stoi sofa i gdzie spędzam najwięcej czasu.Chciałaby, mieszkać tak jak Johanne, autorka bloga My Scandinavian Love Song. Najbardziej w jej mieszkaniu podobają mi się kolory, te wszystkie odcienie ziemi i szarości. Meble to w większości klasyki designu, piękne i proste w swojej formie. Nawet nieliczne dodatki są tutaj idealnie dobrane. Widzicie tą kolekcję szkła? Te wszystkie wazoniki i buteleczki o pięknych, prostych kształtach? Piękne. Chciałabym żeby u mnie też było tak harmonijnie. Żeby nie było kontrastów, ani żadnych wzorów. Żebym mogła usiąść na kanapie i z satysfakcją patrzeć na otaczającą mnie przestrzeń. A nie ciągle myśleć, że tapetę trzeba zmienić, przemalować, nowy pokrowiec na sofę uszyć, szafkę pod telewizor zmienić, czy wreszcie kupić nową lampę stojącą i wyrzucić tą połamaną… Może kiedyś będę zachwycać się tak …

IKONY WZORNICTWA: KRZESŁO WISHBONE

Do mebli podchodzimy czysto użytkowo – kanapa ma być wygodna, stół ma pomieścić całą rodzinę, a krzesło jest do siedzenia. Oczywiście mebel musi się nam także podobać, jednak od oceny jego wyglądu nie zaprzęgamy żadnej wiedzy o kulturze i sztuce. Albo się nam podoba i wtedy mebel jest ładny, albo nam się nie podoba i wtedy myślimy ‘ale brzydki ten mebel’. Często nawet nie wiemy, że wygląd otaczających nas sprzętów domowych jest wynikiem skomplikowanych procesów historyczno-kulturowych.Weźmy na przykład takie krzesło – rama zrobiona z powyginanego drewna, siedzisko uplecione ze sznurka. Ten kształt pojawia się w naszych domach, biurach i restauracjach już od lat 50’. Sadzamy na nim nasze szanowne zadki już 60 lat, ale na pewno niewiele osób wie, że tego typu krzesła powstały w XIV wieku. Siadano na nich w średniowiecznych Chinach, podczas panowania dynastii Ming. Lata mijały, dynastia Ming odeszła w niepamięć, a do Chin zawitali europejczycy. Zachwyceni egzotyczną kulturą zaczęli zwozić co popadło na stary kontynent. Meble przywiezione z odległej Azji stały się symbolem statusu arystokracji, a poźniej także nowej klasy społecznej – kupców. To właśnie na …

KOCHANY MIKOŁAJU…

Jeszcze trzy dni i będziemy mieli grudzień. Wszędzie widzę już choinki i świąteczne dekoracje. Wszyscy robią jakieś kalendarze, kręcą wianki i piszą listy do Mikołaja. Mnie jakoś to zupełnie nie obchodzi i zamiast cieszyć się tą świąteczną atmosferą, wzdycham do długich dni, do słońca i do beztroskich wakacji. Och, jak bardzo bym chciała móc co roku pod koniec listopada wyjeżdżać z Europy w jakieś cieplejsze zakątki świata… Jak bardzo bym chciała móc uciec i nie musieć patrzeć na te zakupowe szaleństwa i świąteczne dekoracje. W tym roku jest mi jakoś wyjątkowo ciężko i nie mogę od kilku tygodni znaleźć spokoju. Coś mnie męczy, coś doskwiera, coś uwiera i powoduje smutki i denerwującą melancholię. Czuję się jakby życie było gdzieś obok, a ja, zamknięta w szklanej klatce, mogę się mu tylko przyglądać.  Może po prostu brakuje mi słońca? Czytałam kiedyś, że w krajach gdzie długo jest ciemno, ludzie częściej cierpią na depresje i by temu zapobiec zaleca mi się doświetlania i inne medyczne hokus-pokus. Może powinnam iść na solarium? No ale przecież rak i zło. Dramat, po prostu …

KINFOLK W KOPENHADZE

Nowa siedziba magazynu Kinfolk w Kopenhadze została zaprojektowana przez duńskie studio Norm Architects. Efektem jest bardzo ‘kinfolkowe’ wnętrze, czyli idealny mariaż estetyki skandynawskiej i japońskiej. Surowe tynki na ścianach to przykład japońskiego wabi-sabi, czyli odnajdywania piękna w rzeczach niedoskonałych. Kolejnym odwołaniem do kraju kwitnącej wiśni jest duża wnęka do siedzenia – tokonoma. W tradycyjnej japońskiej architekturze nic nie może zaburzyć harmonii i ciągłości mat tatami, którymi wyłożone jest pomieszczenie i dlatego wszelkie dodatkowe przestrzenie są wykuszami, czy alkowami. Minimalistyczna forma i przygaszona kolorystyka to znaki rozpoznawcze Kinfolk. Wnętrze jest przytulne i bardziej niż tradycyjne miejsce pracy, przypomina raczej pokój dzienny gdzie spędzamy czas z rodziną i przyjaciółmi. Atmosfera jest bardziej intymna i luźniejsza. Trzeba przyznać, że to wnętrze idealnie oddaje filozofię slow living, która jest filarem Kinfolk. Przebywanie tutaj ma być przyjemnością. Wiadomo przecież, że człowiek w przyjaznym i pięknym otoczeniu czuje się lepiej, jest bardziej kreatywny oraz wydajniej pracuje. Jakże to inne od typowego biura z przypadkowymi meblami, metalowymi szafami na dokumenty i z zimnym światłem jarzeniówek! Photos from Dezeen >/div>

SZARA TAPETA I SUROWE ŚCIANY, CZYLI OPOWIEŚCI REMONTOWE

Pomału ale konsekwentnie realizuje plan pozbycia się wszelkich wzorów z mojego domu. Wzorzyste zasłony, pościel i poduszki już dawno znalazły nowy dom, teraz przyszedł czas na poważniejsze tematy: tapety.Dziś pokaże wam kolejny etap ewolucji mojego domowego biura/dodatkowej sypialni. To pomieszczenie tak na prawdę ma wiele funkcji: tutaj śpią goście, tutaj trzymam książki, tutaj jest moje biurko, tutaj stoi suszarka na pranie, rozkładam się czasem z deską do prasowania, to tutaj lądują wszelkie graty i szpargały. Taki pokój do wszystkiego. Chyba dlatego nie przywiązywałam zbytnio uwagi do jego wyglądu. Remont polegał tylko na zerwaniu wykładziny, pomalowaniu desek podłogowych na biało i położeniu najtańszej tapety. Ściany są tutaj bardzo nierówne i dlatego zdecydowałam się na tapetę w drobne kwiatki – wydawało mi się, że wzór zamaskuje nierówności ścian. Efekt końcowy nie był zły i często odwiedzający nas ludzie zachwycali się tą tapetą. Można ja zobaczyć tutaj. Ja jednak nigdy nie byłam zadowolona z tego pomieszczenia. Nie lubiłam tutaj przebywać i prawie nigdy nie pracowałam przy znajdującym się tutaj biurku. Denerwowały mnie te słodkie kwiatuszki i przypadkowy zestaw …

MINIMALIZM W SZAFIE: UNIFORM

Kupujemy za dużo – słyszymy ciągle w mediach, czytamy w gazetach, czasopismach, na blogach. Piękne panie z internetów radzą nam jak ogarnąć chaos w szafach, jak zdefiniować swój styl i jak zaprojektować swoja idealną capsule waredrobe. Wszystkie te rady są bardzo cenne i naprawdę bardzo fajnie, że wreszcie zaczynamy być rozważnymi konsumentami. Jednak przeglądając te kolejne zestwienia 10 ubrań w 10 dni, 33 ubrań w 3 miesiące czy coś tam, naszła mnie taka myśl – najprostszym sposobem na zminimalizowanie swojej garderoby, znalezienia swojego tylu i ograniczenia kupowania jest przecież noszenie takich samych ubrań, a także tych samych ubrań. Prawie wszystkie ‘szafiarskie’ poradniki zakładają, że codziennie mamy założyć inną części garderoby. Sweter w poniedziałek, koszula we wtorek, sukienka w środę, marynarka w piątek. Dżinsy niebieskie w poniedziałek, spodnie czarne na kant w środę, dresy w sobotę. Do tego miksowanie – te spodnie z tamtą bluzką, a następnego dnia te same spodnie z inną bluzką. Ból głowy, prawda? Stworzenie capsule wardrobe to nie lada zadanie. Napisano na ten temat setki artykułów, stworzone praktyczne listy i wykresy. Nie wspominając …

AP COBOGÓ: BRAZYLIJSKI INDUSTRIAL

Ap Cobogó to apartament w São Paulo zaprojektowany przez Alana Chu. Cobogó to ażurowa cegła wykonana z betonu, ceramiki, metalu lub szkła. Najbardziej popularna ze względu na niską cenę jest wersja z betonu. Nazwa pochodzi od pierwszych liter w nazwiskach trzech inżynierów, którzy we wczesnych latach XX wieku opracowali ten produkt: Amadeu Oliveira Coimbra, Ernesta Boeckmanna i Antonio Goisa. Te ażurowe bloczki zostały spopularyzowane przez modernistów, którzy stosowali je hojnie w swoich projektach. Ażurowe ściany idealnie sprawdzają się w gorącym i wilgotnym klimacie Brazil i do dzisiejszego dnia są stosowane przy budowach budynków mieszkalnych jak i przemysłowych. Cegły cobogó zwykle tworzą ogrodzenia lub zewnętrze ściany budynków, jednak Alan Chu wykorzystał je do konstrukcji ścianek działowych w swoim mieszkaniu, a także jako element dekoracyjny – z cobogó zrobione są stoliki. Zreszta elementy konstrukcyjno-industrialne przewijają się tutaj we wszystkich pomieszczeniach i sprzętach. Meble kuchenne zrobione są z surowych metalowych prętów, sklejki i betonu. W salonie i sypialni usunięto tynki by pokazać oryginalną cegłę, którą następnie pomalowano na biało. Kolorystyka została ograniczone do odcieni bieli i ciepłych brązów. Użycie naturalnych materiałów, niewymuszonych oraz tanich rozwiązań nadaje …

24 GODZINY W HONG KONGU

Do Hong Kongu trafiłam przypadkiem, dzięki pokrętnej logice cenowej linii lotniczych. Okazało się, że najtańszy i najszybszy sposób dotarcia z Phnom Penh do Londynu jest właśnie przez Hong Kong. Zamiast więc siedzieć kilka godzin na lotnisku postanowiłam przełożyć lot do domu na kolejny dzień i spędzić 24 godziny zwiedzając miasto.Miałam ambitne plany zobaczenia jak najwięcej w tak krótkim czasie. Przerzuciłam internet, kupiłam przewodnik i zarezerwowałam hotel na lotnisku by nie tracić czasu na dojazdy – logistyczna perfekcja. Życie jednak jak zawsze miało swój pomysł i zamiast być wzorowo zorganizowaną grupą turystyczną, sprawnie odhaczającą kolejne punkty programu wycieczki, byliśmy spoconą i niewyspaną dwuosobową bandą snującą się bez ładu i skład ulicami i co chwile przysiadaliśmy na kawie albo jedzeniu. Po prostu po intensywnych dwóch tygodniach w Kambodży nie mieliśmy już ochoty na zwiedzanie. Z perspektywy czasu myślę nawet, że nasza dwuosobowa grupa to generalnie nie lubi zwiedzać. Jesteśmy raczej natural born slow travellers. Przemierzamy świat nieśpiesznie, z dala od turystycznych szlaków i zupełnie po swojemu. Dlatego też mój plan systematycznego podboju Hong Kongu w jeden dzień nigdy …

NAJLEPSZE PROJEKTY DIY DO DOMU

Do It Yourself, czyli popularne DIY to najczęściej tandeta. Proces kreatywny może i jest na plus, ale efekty są słabe. Jak bowiem inaczej można nazwać stojaki na telefon z pozostałości po rolce papieru toaletowego, albo wieńce na drzwi z korków od wina? Tandeta, która za dwa dni wyląduje w koszu. Nie dość że brzydkie, to jeszcze zupełnie zbęde. Czasem jednak zdarzają się na prawdę zjawiskowe projekty. Ostatnio największe wrażenie zrobiły na mnie te cztery: Stolik kubik z luster – Design and Form Miłośnicy pięknych wnętrz pewno natknęli się na stoliki Slit od HAY. Najpierw były kolorowe, potem ukazały się też wersje złote i lustrzane. Piękne, ale drogie. Dlaczego więc nie zrobić swojej wersji? Bardzo łatwe do wykonania a efekt jest cudny. Piękny dodatek do sypialni albo jako mały, dekoracyjny stolik do salonu. Instrukcję i więcej zdjęć można znaleźć tutaj. Pojemniki do przechowywania – Wonderwood Zwykłe słoiki i puszki nabrały iście loftowego klimatu przy pomocy naklejek z napisami. Klucz do sukcesu to super dobrana czcionka – stara, dobra maszyna do pisania. Świetny sposób na pojemniczki do trzymania …

CZYM NIE JEST MINIMALIZM: DWA BŁĘDNE PODEJŚCIA

Bycie minimalistą jest teraz na czasie. Wszędzie uczą i pouczają jak ograniczyć ilość posiadanych rzeczy i tym samym uzyskać dostęp do minimalistycznego nieba szczęśliwości. Nie kupuj, nie wydawaj, odszukaj swoje prawdziwe ja i zdefiniuj swoje prawdziwe potrzeby i wejdź do krainy wiecznej szczęśliwości, gdzie na koncie przyrastają zera, czas jest z gumy a my spędzamy czas na robieniu tylko przyjemnych rzeczy.  Czy minimalizm jest zatem lekarstwem na całe zło tego świata i kluczem do szczęśliwości? Nie wątpię, że idea jest bardzo szlachetna i na pewno postępowanie według zasad minimalizmy podnosi jakość życia. Głównym założeniem minimalizmu jest pozbycie się wszelkich rzeczy, nie tylko materialnych, które tak na prawdę nic nam nie dają i nie wnoszą żadnych wartości. Pierwszym krokiem do osiągnięcia tego celu jest głęboka, wewnętrzna refleksja i według mnie to jest główną zaletą minimalizmu. Ludzie są dzisiaj tak zajęci i tak zaabsorbowani zewnętrznym światem, że zatracili umiejętność autorefleksji. W rzadkich momentach kiedy brakuje zewnętrznych bodźców – na przykład jesteśmy sami, bez telefonu, Internetu, gazety – zupełnie nie wiemy co ze sobą począć. Niektórzy zaczynają się …

CAPSULE WARDROBE: SEZON JESIEŃ/ZIMA

Chciałabym aby w mojej szafie panował minimalizm, ale do tego jeszcze długa droga. Nawet nie jestem pewna, czy kiedykolwiek uda mi się to osiągąć. Cieszę się jednak z tego, że udało mi się opanować mój ubraniowy chaos oraz niezdecydowanie i moja garderoba stanowi mniej więcej spójną całość. Piszę ‘mniej więcej’ ponieważ jeszcze mam kilka przypadkowych rzeczy z którymi nie potrafię się rozstać. Na szczęście poza tymi nieszczęściami większość jest z gatunku tych ukochanych i ulubionych. Odkąd przestałam decydować się na ciuchowe kompromisy, moja szafa zapełniła się właśnie takimi little darlings. I przestało mi przeszkadzać, że ciągle chodzę w tym samym – skoro mam wreszcie swoja upragnioną koszulkę i dżinsy, to dlaczego nie miałabym w nich chodzić codziennie? Zmiana pór roku to zawsze dobra okazja by przejrzeć zawartość szafy, pozbyć się nienoszonych rzeczy i zdecydować w czym będzie się chodziło przez nadchodzące miesiące. Ja zaczęłam od przeanalizowania w czym zwykle chodzę i w czym dobrze się czuję. Na samym wstępnie odpadły więc wszelkie kolory – jesienią i zimą najlepiej się czuje w czerni. Tylko i wyłącznie w …

CZY MOŻNA MIESZKAĆ W KOŚCIELE?

Oczywiście, że można zamieszkać w kościele. Przecież to budynek jak każdy inny. Oczywiście odradzałabym wprowadzenie się do kościoła, który cały czas pełni swoją funkcję i odbywają się w nim msze, ksiądz śpiewa a wierni klęczą. W sumie to nie bardzo wiem co się robi w kościele, ale właśnie tak sobie to wyobrażam. Ach, czasem jeszcze odbywają się koncerty. Kiedyś byłam w Szczecińskiej Katedrze na Requiem Mozarta – było fantastycznie. Koło Trafalgar Square w Londynie jest kościół St Martin in the Fields i tam też odbywają się fantastyczne koncerty, na przykład jazzowe. Czasem jednak kościół przestaje pełnić swoją pierwotną funkcję. W UK ludzie nie są zbyt religijni, do kościoła chodzą nieliczni. Owieczki przeszły na ‘dark side’, pasterz przeniósł się gdzie indziej a budynek pozostał. Dlaczego więc w nim nie zamieszkać? Może praktyczne to nie jest: trudno ogrzać, dziwna akustyka, no i może być nawiedzony. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jakoś mi się wydaję, że w kościołach są duchy. Może dlatego, że zwykle są to bardzo stare budynki? Byłam już kościele przerobionym na nocny klub i na …

NIEBIESKIE DODATKI

Najbardziej w tej malutkiej kawalerce urzekły mnie niebieskie dodatki. Niby typowe skandynawskie wnętrze, ale te niebieskości nadają oryginalności. Len i aksamit są z nami już któryś sezon, ale dopiero tej jesieni pojawiły się w ciemniejszych kolorach. Niebieski i granatowy nie są chyba najbardziej popularne, ale dość często przewijają się ostatnio we wnętrzarskich inspiracjach. Pięknie pasują do obowiązkowej bieli i modnych szarości. W zestawieniu z drewnem, rattanem i innymi naturalnymi materiałami stwarzają taki trochę rustykalny klimat. Ale nie rustykalny z rozumieniu sielskiej wsi. To raczej klimat starego, kamiennego domu na skalistym wybrzeżu Szkocji, czy białego domu na greckiej wyspie. Stylistka pięknie też dobrał naczynia wyeksponowane na kuchennej półce. Chociaż ten różowy kubek jakiś podejrzany jest, nie wiem czy mi się podoba. Dobrze też nie ma tutaj już tak bardzo oklepanych czarno-białych zdjęć na ścianach, cytatów z Warhola czy innych kartograficznych wygibasów. Dobry dekorator styl i modę tworzy, a nie za nią podąża. Chciałabym potrafić tak wizjonersko aranżować swój dom. Pięknie! Photos from Fantastic Frank

50 URODZINY LSA INTERNATIONAL

Znacie firmę LSA International? Nie? A to dziwne, ponieważ firma ta jest bardzo związana z Polską. Jej współzałożycielem był Janusz Lubkowski a produkty zawsze były i są nadal wytwarzane w Polsce. Teraz firmę prowadzi córka pana Janusza -Monika Lubkowska-Jonas. W tym roku firma obchodzi 50 urodziny i z tej okazji zapraszam Was do bliższego zapoznania się z tą marką. Produkty LSA International często widywałam w domach towarowych i sklepach z artykułami do wyposażenia wnętrz. Zawsze było tylko szkło – piękne kieliszki, szklanki, wazony i inne ozdoby. Nawet jeszcze kilka tygodniu temu pomagałam koleżance wybrać szkło na domowe przyjęcia i obydwie zachwycałyśmy się kieliszkami do wina LSA. Kilka dni później przyszedł od LSA właśnie mail z propozycją współpracy i skłoniło mnie to do zapoznania się nieco bliżej z ofertą tej firmy. Ku mojemu zaskoczeniu znalazłam u nich nie tylko wyroby ze szkła, ale także piękną zastawę i inne kuchenne akcesoria. No i przepadłam. Nie mogłam się zdecydować co z ich bogatej oferty wybrać. Kusiły piękne szklanki do drinków i karafki do wina. Na jesień adekwatny wydawał się dzbanek …

jesień

INSTAGRAM I POCZĄTEK JESIENI

Czy na prawdę wrzesień już się skończył? Przecież dopiero mieliśmy sierpień! Nie wiem czemu ten miesiąc tak szybko mi zleciał. Wydaje mi się, że nie był jakiś szczególnie obfitujący w wydarzenia, życie po prostu toczył się swym normalnym torem. Czy aby na pewno Zajrzałam na swój Instagram i okazała się, że wcale tak mało się nie działo i wrzuciłam nawet całkiem sporo zdjęć. WAKACJE Na początku września jeździłam rowerem po lasach Drawnieńskiego Parku Narodowego. Była piękna pogoda, zaczynały kwitnąć wrzosy. Uwielbiam takie późne lato – znikają wakacyjne tłumy i można rozkoszować się samotnymi spacerami czy pustą plażą, a jest jeszcze na tyle ciepło, że można się kąpać. Ja oczywiście zaliczyłam moczenie się w jeziorze, sto razy lepiej niż w morzu! O nadchodzącej jesieni przypominały kwitnące już wrzosy, panie sprzedające grzyby przy drodze i czerwieniejący bluszcz na moim domu na wsi. Pięknie, najpiękniej. Niestety potem nastąpiła tak zwana zła passa, lub po prostu pech i do Anglii wracaliśmy z przygodami i trochę zestresowani. Czasem tak się w życiu dzieje i nie ma co się nad tym …

IKONY WZORNICTWA: LAMPA ATOLLO

W 1977 roku włoski projektant Vico Magistretti zagiął czasoprzestrzeń i z powstałej kosmicznej anomalii wyłowił przedmiot idealny. Trzy geometryczne figury tworzą perfekcyjną wizualną harmonię, która cieszy oko zawsze i wszędzie. Lampa Atollo, bo o niej tutaj mowa, wygląda tak samo zjawiskowo i nowocześnie w roku 2016, jak wyglądała prawie 40 lat temu. Ta lampa cały czas zakrzywia czasoprzestrzeń. Na walcu zakończonym stożkiem opiera się półkula i całość wygląda jakby od zawsze stanowiła jedność. Nie sposób znaleźć jakąkolwiek wadę w tym przedmiocie – nic tej lampie nie brakuje, ale też niczego nie jest za dużo. To rozświetlona rzeźba o idealnych proporcjach i harmonijnym kształcie. Nic dziwnego, że Vico Magistretti otrzymał za to cudo Compasso d’Oro, najbardziej prestiżową nagrodę w branży wzornictwa przemysłowego. Od tamtego czasu lampa stała się nie tylko obowiązkowym elementem wystroju każdego stylowego wnętrza, ale także weszła do kanonu historii wzornictwa i można ją znaleźć w najbardziej znanych muzeach designu na świecie. Ikonę poznaje się po tym, że wszędzie dobrze wygląda. Lampa Atollo pasuje do pełnych przepychu, buduarowych wnętrz ekskluzywnych hoteli, do szalonych nowojorskich apartamentów z lat 30′, czy też do …

DELIKATY MINIMALIZM

Pomału pozbywam się z domu wszelkich wzorów. Wzorzyste tapety, poduszki, koce czy ręczniki  – zdecydowałam, że nie ma na to miejsca u mnie w domu. Zwykle były to zakupy dyktowane chwilową zachcianką i sezonową modą. Szybko mi się nudziły i stwarzały wizualny chaos. Już nie tylko chcę mieć mało. Chcę także aby ta niewielka ilość rzeczy była takim samym stylu, żeby tworzyła estetyczną spójność. Nie chcę też kontrastów. Biało-czarne wnętrza są….za sterylne. Delikatny minimalizm to moja najnowsza fascynacja. Wnętrza w delikatnych, naturalnych kolorach – najlepiej w różnych odcieniach tego samego koloru. Wszystko ma się uzupełniać i współgrać. Jeśli biel, to złamana szarością lub delikatnym brązem. Jeśli czarny, to bardzo matowy i taki trochę poszarzały. Dużo w takich wnętrzach jest też tkanin, czy to zasłony do samej podłogi, czy też ciepłe i miękkie koce. Ma być przytulnie. Przecież mamy już jesień, prawda?

ABORCJA

Aborcja to temat, który elektryzuje chyba wszystkich. Jednak nie o aborcji chcę dziś pisać. Ta obecnie tocząca się debata w Polsce skłoniła mnie do refleksji na temat sposobu prowadzenia dyskursu oraz o relacjach między ludźmi w Polsce.Mieszkanie za granicami ojczystego kraju po pewnym czasie sprawia, że zaczynasz nabierać dystansu do rzeczy, które kiedyś były dla ciebie zupełnie normalne. Ba, nawet nigdy się nad nimi nie zastanawiałeś, nawet nie wiedziałeś że można się nad nimi zastanawiać. Ten dystans może być błogosławieństwiem, ponieważ np. pomaga wyzwolić ze schematów czy sposobów myślenia które nie przynosił nam szczęścia i nas ograniczały. Może jednak być też przekleństwem, bo wywraca uporządkowany świat do góry nogami i trzeba sobie na nowo wszystko zdefiniować i poukładać, a to już nie każdemu się udaje i nie każdy potrafi. Dla mnie ten dystans okazał się błogosławieństwem, a teraz pozwala mi patrzeć na odbywającą się debatę o aborcji z, jak na mnie, dość dużą dozą spokoju. Mieszkam w kraju, gdzie aborcja jest legalna już od lat i debata ‘za czy przeciw’ praktycznie nie istnieje. Tutaj to …

DESIGN PROJECT BY JOHN LEWIS

W tym miesiącu swój debiut miała nowa kolekcja mebli i dodatków do wnętrz zaprojektowana przez zespół projektantów Johna Lewisa. Tutaj potrzeba jest mała dygresja, ponieważ John Lewis to w Polsce marka nieznana. To sieć domów towarowych powstała w UK koło 1800 roku. Ich flagowy sklep przy Oxford Street otworzył swoje podwoje już w 1864 i od tamtej pory kreuje gusta wyspiarzy. Należy raczej do wyższej ligi, choć nie tak wysokiej jak Harrods czy Liberty. John Lewis ma swoje własne produkty, oraz sprzedaje inne marki. Tutaj także dominują te raczej z górnej półki: Barbour, Hugo Boss, West Elm, czy Chanel. Możemy tutaj dostać wszystko, począwszy od mydła, a skończywszy na telewizorach. Jest też dział spożywczy, ale funkcjonuje pod nazwą Waitrose i ma taże swoje osobne supermarkety. Ogólnie mówiąc, John Lewis to taka Mekka zakupowa angielskiej klasy średniej. Meble w John Lewis nie są nowością, ale do tej pory raczej projektanci mierzyli w gusta dość przeciętnego klienta – były to dobrze wykonane i wysokiej jakości meble, ale o tradycyjnych kształtach i dobrze znanych formach. Kolekcja Design Project, …

REMONT ŁAZIENKI: PRZED I PO

Zrobienie remontu łazienki było moim priorytetem. Najpierw kuchnia, potem łazienka  – tak sobie mówiłam zaraz po zakupie domu. Od tamtego momentu minęło pięć lat a łazienka pozostała bez zmian. Zawsze znajdowały się ważniejsze sprawy do zrobienia. Albo łatwiejsze i tańsze. A do łazienki po prostu zamykał się drzwi… żeby jej nie widzieć. Była oczywiście zdatna do użytkowania. Można było się myć, brać prysznic a nawet kąpać. Tylko jak było brzydko! Tandetne kafle imitujące chyba marmur czy coś, kibel najtańszy z supermarketu.  Umywalka w podobnym stylu. Wanna jakaś wydziwiona z uchwytami i falowaniami. Na podłodze moje znienawidzone panele. Oczywiście wszystko wykonane metodą jak z kreskówki ‘Sąsiedzi’, czyli szpary pozaklejane silikonem i inne historie. Wilgoć, grzyb i wiecznie gdzieś cieknąca woda. Nic miłego. Co prawda w między czasie zrobiliśmy mały upgrade, można o nim poczytać tutaj. Łazienka zaczęła wyglądać trochę lepiej, ale jednak cały czas była to prowizorka. Wreszcie w tym roku udało mi się zrobić prawdziwy, porządny remont tej mojej nieszczęsnej łazienki. Zaczęłam się do niego przymierzać już jesienią, ale nie miałam koncepcji i szło mi jak po grudzie. …

dobry styl

OSWAJAMY DOBRY STYL: OD ZDJĘCIA DO REALIZACJI

Często nie robisz rzeczy tylko dlatego, że wydają ci się one niedostępne, dlatego że są drogie i trudne do realizacji. Z tego właśnie powodu ludzie jedzą niezdrowe jedzenie, nie podróżują oraz brzydko mieszkają. Bo rzucają sobie mentalne kłody pod nogi. Bo myślą, że dobry styl jest drogi. A  jest taka jak w staropolskim powiedzeniu: dla chcącego nic trudnego. Widzisz zdjęcie pięknego wnętrza i sobie wzdychasz: ach jaka szkoda, że ja nie mogę tak mieć w domu. Bo lampa dizajnerska i super droga, dywan pewno wełna za milion a regał pozłacany… To wszystko prawda, tylko że nie masz odwzorowywać. Masz się tym inspirować. Dobry styl nie musi wiązać się z ogromnymi wydatkami. Szukaj podobnych, ale tańszych przedmiotów. Zastanów się jak uzyskać podobny klimat. Czasem wystarczy coś przemalować, np. stary drewniany regał na książki stanie się super modnym loftowym meblem gdy pomalujemy go na czarno i zdejmiemy z niego trochę gratów i durnostojek. Na tym zdjęciu jest lampa AJ za £550, dywan Beni Qurain za pewno podobną kwotę oraz stolik HAY za £120. Jednak nie trzeba kupować dokładnie tych przedmiotów żeby …