mój dom

SYPIALNIA PRZED I PO REMONCIE

Na remont sypialni czekałam bardzo długo. Wprowadziliśmy się do domu w 2011 roku, sypialnia doczekała się remontu dopiero w tym roku. Dlaczego tak długo zwlekaliśmy? Nie było tyle funduszy aby wyremontować cały dom za jednym zamachem i musieliśmy to robić etapami. Na pierwszy rzut poszły rzeczy najpilniejsze: kuchnia i duży pokój. Kolejny był pokój zwany telewizyjnym. Potem zdecydowaliśmy się na remont garderoby – trochę dziwnie ale jest to bardzo małe pomieszczenie i wydawało się najlepsze do testowania naszych dekoratorskich umiejętności. Wcześniej zawsze mieliśmy panów specjalistów do pomocy, pokoje na piętrze zdecydowaliśmy remontować sami. Garderoba poszła gładko i następna w kolejce była sypialnia gościnna, zwana też domowym biurem. Tutaj uczyliśmy się kłaść tapetę. Ten pokój również poszedł nam sprawnie i nie potrzebowaliśmy pomocy fachowców. Sypialnia została na sam koniec bo tutaj właśnie była potrzebna pomoc fachowców. Poza tym ja długo nie mogłam się zdecydować co chcę w tym pomieszczeniu osiągnąć. Czy tapeta we wzory, czy na szaro a może nawet na czarno? Dylematem był kominek, brak kontaktów w ścianach, brzydki sufit… no i tak jakoś zawsze odkładałam ten remont w czasie.

Co było do zrobienia? Wystarczy tylko rzut ona na zdjęcia ‘przed’ by zorientować się że WSZYSTKO było do zrobienia. Na podłodze straszyła beżowa wykładzina, ściany w kolorze magnolia, artexowy sufit, kominek w kwiaty. Tragedia jednym słowem.

Największym problemem był dla mnie sufit i kominek. Kominek za duży, z kaflami w kwiaty. Chciałam go wymienić ale finalnie zdecydowałam, że będzie to kosztowało za dużo i będzie większy kłopot.  Sufit oczywiście chciałam zrobić gładki i biały.  Co do reszty nie miałam żadnej koncepcji nawet gdy już zrywałam wykładzinę i tapetę.

Co zrobiliśmy? Najpierw zerwałam wykładzinę. Potem zabraliśmy się za tapetę. Okazało się ze to wstręctwo na ścianie nie schodzi tak łatwo. Po namaczaniu schodziła tylko pierwsza, gruba warstwa. Potem trzeba było namaczać ponownie i zrywać warstwę kolejną. Wszystko to zabrało bardzo dużo czasu, dużo więcej niż było w planowane i cały remont bardzo się przeciągnął w czasie. Gdy już cały pokój był pusty zabraliśmy się za porządkowanie podłogi i ścian – trzeba było usunąć gwoździe, pozalepiać dziury, wyszlifować, wygładzić. Dużo dłubania i jeszcze więcej kurzu. Poźniej zaprosiliśmy fachowców na jeden dzień. Wstawili oni drzwi do garderoby, zainstalowali dodatkowe gniazdka, wycyklinowali podłogę. Po posprzątaniu pokój był wreszcie gotowy by zacząć malować i tapetować.

Po odrzuceniu opcji wzorzystej tapety i kilku wariantów kolorystycznych stanęło na bieli – postanowiłam że nasza sypialnia będzie ascetycznie biała. Niestety całkowicie bez tapety się nie obyło. Ściany były dość nierówne a ja nie chciałam wydawać majątku na tynkarze itp. Kupiłam zatem grubą tapetę do malowania (lining wallpaper).  Kładło ją się dość trudno z powodu tej grubości właśnie. Trzeba było bardzo grubo smarować klejem i potem długo czekać aż klej wsiąknie. No ale jakoś się udało i efekt końcowy był niezły. Potem trzy warstwy białej farby i gotowe. Ściany są gładkie i białe.

Sufit okazał się trudnym orzechem do zgryzienia, ale po wielu debatach postanowiliśmy go po prostu tylko pomalować i zobaczyć co będzie. Ku mojemu zaskoczeniu kilka warstw matowej białej farby uczyniły cuda – faktura przestała być aż tak widoczna i sufit wygląda znośnie. Na kilku zdjęciach widać już pomalowany sufit, możecie więc ocenić sami.

Kominek potraktowałam czarną farbą. Z drewnianymi elementami nie było problemu, ale trochę nagłowiłam się nad pomalowaniem tych wstrętnych kafli. Jedyne farby do kafli które znalazłam były błyszczące. Czy na prawdę nikt nie maluje kafli na czarny mat? Zdecydowałam się spróbować farb w sprayu, takich co podobno pokryją każdy materiał. Pierwsze podejście zakończyło się fiaskiem – nie umyłam kafli dokładnie i farba zaczęła się łuszczyć a w gdzieniegdzie pokazały się dziwne grudki. Trzeba było niestety wszystko zdrapywać… Chyba nigdy w życiu tak nie klęłam jak podczas tego cholernego drapania! Nauczona doświadczeniem kafle wyszorowałam i wysuszyłam i odtłuściłam like a boss! Kilka warstw farby w sprayu i mam teraz pięknie matowe kafle. Uff…

Nie będę się rozpisywać na temat podłogi, ponieważ cały wpis o jej malowaniu można przeczytać tutaj.

No to gotowe. Pozostało tylko umeblować. Tutaj nie poszalałam zbytnio ponieważ łóżko już mieliśmy, komodę też. Nic innego nie planowałam w tym pomieszczeniu, chciałam żeby było tutaj pusto i minimalistycznie. Dokupiłam tylko stoliki nocne. Z jednej strony strony stoi biały Componibili firmy Kartell, z drugiej Yeh Wall Table od Menu. Lampa sufitowa to chmurka z IKEA – była super tania a wygląda super. Zrobienie oszczędności w jednym miejscu sprawia, że można wydać więcej na inne rzeczy. Złota lampa na stoliku nocnym to moja wymarzona Junction z Heal’s. Udało mi się upolować ją na przecenie, więc stan konta aż tak bardzo nie ucierpiał.

Ten druciany kosz także był długo na mojej liście marzeń. Oryginalnie wypatrzyłam taki u jednej ze znanych marek wnętrzarskich ale był trochę zbyt drogi. Potem odkryłam polską markę Belmam i ich tańszą wersję tego kosza. Muszę przyznać że zakup to była trochę upierdliwa sprawa – na ich stronie nie było oczywiste, czy kosz jest już z blatem czy nie. Okazał się, że przyszedł bez blatu. Napisałam maila z pytaniem, odpowiedzi się nie doczekała (ed. odpowiedź dostałam po wielu tygodniach). Chciałam zamówić blat, na stronie nie było takiej możliwości. Napisałam więc kolejnego maila, ten także pozostał bez odpowiedzi. Pisała także moja mama, która pomagała mi z zamówieniam – też bezskutecznie. Już zrezygnowałam i kombinowałam jak tutaj sobie dorobić taki blat, ale mama zaraportowała że pojawiła się możliwość zamównienia na stronie Belmam. No taka zabawa żeby jeden kosz z blatem zamówić, trochę niepoważne ze strony tej firmy. Nie mogę jednak zbytnio narzekać bo kosz jest fajny i jestem z niego bardzo zadowolona. Jest dobrze wykonany i super wygląda w mojej sypialni.

Ta mała wnęka z witrażowym oknem jest wykorzystana jako dodatkowa szafa. Mam tutaj system ALGOT z IKEA. Nie ma co pokazywać bo trzymamy tutaj głównie buty, płaszcze i inne szpargały. Ale dzięki ALGOT panuje tutaj teraz porządek i wszystko ma swoje miejsce.

To chyba wszystko w temacie sypialni na dzień dzisiejszy. Mam tak jak chciałam – jasny pokój z niewielką ilością przedmiotów. Śpi mi się teraz o niebo lepiej!

collage_beforem i h g k n c l sypialnia przed i po remoncie sypialnia przed i po remoncie b f

  • Agnieszka

    Bardzo mi sie podoba , kominek na czarno to byla swietna decyzja. Wszystko lekko i przejrzyscie. Bezpretensjonalnie, ale stylowo.
    Zdjecia wzbudzil moja tesknote za biala podloga . Mielismy taka w 2003 roku, kiedy jeszcze bialy na podlodze byl malo popularny . Byla bardzo praktyczna, kurzu i bialych wlosow i drzewnego zwirku moich kotow nie bylo widac. Potem kupilismy mieszkanie w starej kamienicy i odrestaurowalismy podloge z wielkich i dlugasnych desek, byla tak cudna ze tylko olejem ja potraktowalismy. Teraz, tu w domu w Luksemburgu tez mamy ciemnadrewniana podloge. Jest bardzo ladna, ale tesknie za bialym….Szczegolnie ktorys raz w tygodniu sprzatajac kocia siersc (ciagle te same koty)i zwirek, widoczne jak na dloni na ciemnym drewnie.
    Pozdrawiam
    Agnieszka

  • Aga Novak

    Bardzo ładnie! I ciekawe jest to, jak te same przedmioty ze starej sypialni wygladaja dużo ładniej w tej nowej wersji – mam tu na myśli brazowa komodę oraz wiklinowy koszyk i choćby lusterko 🙂

    • Agatha

      tło jest najważniejsze 🙂

  • Osobiście nie znoszę remontów, ale kiedy patrzę na efekty tego u autorki bloga, aż chce mi się działać. OD dawna marzy mi się sypialna, utrzymana w podobnej stylistycy i może na wiosnę, zafunduję jej lekką metamorfozę:)

    • Agatha

      remonty to nic przyjemnego – bałagan, brud, zamieszanie… ale jak miło potem siedzieć w ładnym otoczeniu 🙂

  • Rewelacyjna metamorfoza! Ta czerwona tapeta to jakaś porażka, dobrze że nie musiałam długo na nią patrzeć bo od razu zjechałam na dół. W takiej sypialni to ja mogłabym spać:)

    • Agatha

      dzięki! ja też nie mogłam na nią patrzeć. Do sypialni chodziłam tylko spać, teraz lubię tutaj posiedzieć także z otwartymi oczami, hihi

  • Piękne biele! Kominek robi ogromne wrażenie i te piękne deski na podłodze <3

  • Paulina Czubatka (Misza1503)

    Super! Bardzo inspirująco! Dla mnie świetny efekt! Dzięki Tobie wiem jak pomalować drewniane podłogi u mnie w domu, nawet nie wiesz jaka jestem Ci wdzięczna. Interesuje mnie jeszcze jak przygotowałaś kafle do malowania i jakiej farb użyłaś? Mam takie kafle w łazience i chętnie bym zamalowała paskudy. Dodam jeszcze, że pięknie pokazujesz, że mniej znaczy więcej! Gratuluje efektu <3

    • miło mi, że się do czegoś przydaję 🙂
      pytasz o te kafle na kominku? nie mogłam znaleźć czarnej, matowej farby do kafli więc użyłam farby w spraju. zdecydowanie nie polecam ponieważ bardzo łatwo się zdrapuje! u mnie to nie jest problem, bo kafli jest tylko kilka i w takim miejscu, że nigdy i nikt ich nie dotyka. w każdym innym miejscu malowała bym specjalną farbą do kafli. są takie do dostania w sklepach i na internecie. przeczytaj tylko dokładnie instrukcję! mi się wydaje, że kluczem jest dobre przygotowanie przed malowaniem – kafle muszą być czyste i odtłuszczone, inaczej farba źle pokryje albo będzie odpryskiwać. znalazłam taki poradnik na blogu House Loves, może Ci się przyda: http://www.houseloves.com/blog/2014/5/5/malowanie-kafelek-painting-tiles