TROCHĘ INNY POKÓJ DZIECKA

Dawniej ludzie mieli tak samo w domach ponieważ nic nie można było kupić. Jak rzucili meblościankę, to całe miasto kupowało. I potem właśnie wszyscy mieli te nieszczęsna meblościanki, kryształy, czerwone dodatki do kuchni. Czasy się zmieniły, w sklepach towaru aż nadto a…. i tak wszyscy mają identycznie w mieszkaniach. Tutaj chyba działa prawo inżyniera Mamonia: Mnie się podobają melodie, które już raz słyszałem. Po prostu. No… To… Poprzez… No reminiscencję. No jakże może podobać mi się piosenka, którą pierwszy raz słyszę. Podoba nam się to, co już gdzieś widzieliśmy, co jest nam znane. A znane to tak na prawdę synonim słowa modne. Nie kierujemy się zatem naszym własnym gustem, ale chęcią bycia modnym. Kupując torebkę Michael’a Kors’a czy też jej kopię, dajemy znać otoczeniu, że znamy się na najnowszych trendach. Czy torebka ta jest ładna, czy nam pasuje, czy jest oryginalna – to są już nikogo nie interesuje. Wszyscy mają, będę miała i ja. Tą samą zasadę stosujemy przy urządzaniu naszych domów i chyba jest ona najbardziej widoczna w pokojach naszych pociech.

Ja przepraszam bardzo, ale nie mogę już patrzeć na te nalepiane trójkąty czy kropki na ścianach, na lampki króliczki i wystawki książeczek na półkach. Pastele, szaro-biało, czasem z dodatkiem czerni albo żółtego. Pewno, ładne to to jest. Ale wszystkie te pokoiki wyglądają IDENTYCZNIE. I co najważniejsze, wyglądają jak pokoje małych dorosłych. Nie ma dziecięcych szpargałów, rysunków, skarbów. Ja zawsze miałam jakieś swoje rzeczy, czy to plakaty z ulubionym zespołem, jakieś plastikowe tandety wygrane w automatach nad morzem, komiksy, wycinaki, wyszywanki, ludki z modeliny… Rodzice nie ingerowali w moje zapędy dekoratorskie, nawet jeśli naklejałam Smerfy na szafki i malowałam plakatówkami wzorki na biurku. Te współczesne, tak bardzo modne pokoje dzieciaków są w całości kreacjami ich matek. Designerskie plakaty ze zwierzętami, jakiś artystyczny Batman. Wszystko piękne, wszystko modne. Wszystko nudne.

Wydaje mi się, że rodzice powinny jak najmniej wtrącać się w wygląd pokoju dzieciaka. Oczywiście trzeba wybrać meble, wszystko ustawić i czasem zagonić potomka do sprzątania. I wystarczy. Niech sobie małolat wiesza, nakleja, koloruje, wycina i bazgrze do woli. Artystyczna bohema i chaos wizualny. Dzieciakiem jest się tylko raz i bardzo krótko, nie ograniczajmy więc maluchów i nie wtłaczajmy ich w naszym zdaniem jedyną słuszną estetyczną wizję. Jak chłopak chce różowe ściany, to niech sobie ma. Dziewczynka w czarnej sukience nie wyrośnie na narkomankę i wyznawczynie szatana. Dzieciak wychowany w białym i minimalistycznym  mieszkaniu wcale nie będzie upośledzony w rozwoju. Otaczanie naszego potomka modnymi, designerskimi meblami wcale nie gwarantuje, że nie wyrośnie z niego wielbiciel discopolo i meblościanek. Serio, to są tylko niczym nie poparte stereotypy.

kids2 pokój dziecka pokój dziecka kids5 kids6kids7

Zdjęcia z Pinterest

This post is also available in: English

  • Bożena

    Przy okazji Twojego wpisu też przypomniałam sobie zapędy dekoratorskie,jak to nazywasz,moich dzieci:syn malował ściany kredkami świecowymi tak wysoko,jak mógł sięgnąć z podłogi,potem z fotela(jak taki maluch przysunął go do ściany nie wiem do dziś),na ścianach wisiały gustowne rysunki dzieci przyklejane taśmą,a …uwaga! SZYBY okien zdobiły piękne landszafciki i inne “dzieła”,wykonane plakatówkami.A ja byłam zachwycona…Oj,to se ne wrati,pane Havranek…

  • ściany pomalowane farbą tablicową (i udekowoane przez maluchy), czy nasz ulubieniec – ciemna tapeta z “bohaterami” lasu są genialne i z pewnością nie nudne;)