Month: June 2015

szare ściany

SZARE ŚCIANY

Dawno nie wpadło mi w oko żadne mieszkanie. Już zaczynałam się obawiać, że dopadło mnie jakieś zblazowanie wnętrzarskie. Co prawda widuję codziennie piękne wnętrza, cudne stylizacje i świetne produkty, ale dawno nie pomyślałam ‘Tu mogłabym mieszkać’ o żadnym mieszkaniu. Na szczęście pojawiło się to cudeńko  – wszędzie szare ściany!. Trochę industrialne, trochę minimalistyczne. Całe w szarościach i jasnym drewnie. A ta surowa kuchnia? Piękna! Metalowe szafki i świetne lampy. Tak, mogę się wprowadzać. Ciekawi mnie jak zrobione są te betonowe ściany – czy to faktycznie beton, czy taka farba? Photos from AHRE

emigracja

EMIGRACJA TO PRZYWILEJ

Emigracja to nie jest zło, to przywilej, powiedział niedawno Jurek Owsiak i wzbudził wielkie oburzenie. A ja się z nim całkowicie zgadzam. W definicji słowa ‘emigracja’ nie ma nic negatywnego, oznacza ono po prostu wyjazd z ojczystego kraju w celu osiedlenia się w kraju innym. Jednak zwykle emigracja kojarzy nam się z czymś bardzo przykrym. Dlaczego tak się dzieje? Z Polski ludzie zawsze wyjeżdżali z przymusu. Najpierw była wojna i trzeba było uciekać przed hitlerowskim okupantem. Potem był komunizm i wszyscy, którzy mieli inne poglądy zmuszeniu byli wyjechać by chronić siebie i swoje rodziny. Następnie nadeszła bieda i trzeba było opuszczać kraj za chlebem. U nas sklepy świeciły pustkami, zachód nęcił kolorowymi supermarketami. Reasumując, z kraju wyjeżdżało się w poszukiwaniu godnego i bezpiecznego życia. W czasach mojej wczesnej młodości wyjazd za granicę był tożsamy ze wstąpieniem do Raju. Wyjechać mogli tylko nieliczni. Wyjechać i zostać – ten scenariusz wydawał się niczym z powieści fantastycznej. Nigdzie w Europie nie można było legalnie pracować bez wizy, a wizę dostać było niezmiernie trudno. Szczęśliwcy którym udało się ‘robić’ …

DOOR SIXTEEN JEST NA SPRZEDAŻ

Są takie blogi które czytam już od wielu lat. Door Sixteen to właśnie jeden z nich. Napisałam ‘czytam’ z premedytacją, ponieważ ja faktycznie tego bloga czytam, a nie tylko oglądam zdjęcia. Często blogerzy wnętrzarscy niestety nie mają nic ciekawego do pisania i chyba nawet byłoby lepiej, gdyby porzucili pisanie zupełnie i zajęli się tylko robieniem zdjęć. Anna Dorfman na szczęście do takich blogerów nie należy. Bardzo lubię ją czytać, jej bardzo osobisty, ale zarazem dowcipny i z dystansem sposób pisania bardzo mi odpowiada. Door Sixteen zaczęłam czytać już dobrych kilka lat temu i historię tego domu w Newburgh znam bardzo dobrze. Pamiętam jak Anna planowała zakup, remont, przeprowadzkę. Czytałam o tym, jak zmagała się z odnową i malowaniem okien, jak robiła remont kuchni,szukała idealnej lampy do jadalni i jak z dumą pisała o swojej garderobie. Na Door Sixteen zawsze znajdowałam dużo inspiracji, a nawet kilka pomysłów po prostu od Anny zgapiłam. Imponowało mi, że potrafi stworzyć tak piękny dom przy małym nakładzie pieniędzy – Anna i jej mąż prawie wszystko robili sami i z pomocą przyjaciół. …

druciane krzesła

DRUCIANE KRZESŁA

/1/Ivy chair /2/DKR Wire Chair /3/4/Menu WM String chair /5/Hee Stackable chair /6/Reso Stackable chair Napisałam długi tekst na temat drucianych krzeseł i…. skasowałam go przez przypadek. Teraz jestem zła na siebie i na swojego nowego laptopa (zachciało mi się maka!). Nowego tekstu pisać nie będę, dlatego dziś będą tylko zdjęcia. Jezusmaria, jakie to frustrujące jest! Generalnie chodziło o to, że druciane krzesła ładnie wyglądają ale nikt nie lubi na nich siedzieć. Wpijają się w cztery litery i zostawiają brzydkie ślady. Nie przeszkadza mi to jednak się nimi zachwycać. Piękne, prawda? Idę teraz szukać jakiegoś dobrego edytora tekstu bo jak jeszcze raz stracę całą stronę napisanego tekstu to…. się zdenerwuję. Może macie jakieś godne polecenia aplikacje albo programy do blogowania? Najlepiej z opcją automatycznego zapisywania co 10 sekund. No i jak po latach używania myszki z dwoma przyciskami mam teraz przyzwyczaić się do takiej z tylko jednym przyciskiem? Problemy pierwszego świata!  

east london

WSCHODNI LONDYN

Wschodni Londyn to moje magiczne miejsce. Tutaj długi czas mieszkałam, tutaj spędzam każdą wolą chwilę. Dziesięć lat temu nie było to zbyt przyjazne miejsce. Zaniedbana dzielnica klasy pracującej. To tutaj narodził się cockney, to tutaj robotnicy mieszkali w ciasnych szeregowcach, to tutaj panowała bieda. Robotnicy zostali zastąpieni imigrantami z dalekiej Azji i Afryki. Wschód podupadł jeszcze bardziej. Pamiętam swoja pierwszą wyprawę do Dalston – musiałam załatwić jakieś papiery w tamtejszym urzędzie. Był środek dnia a ja przemykałam się pod czujnym wzrokiem mało przyjaźnie wyglądających panów podpierających lokalne ściany. Ze strachu schowałam komórkę do skarpety. Teraz wschodni Londyn to mekka wszystkich chcących być cool. Brodaci hipsterzy obsiadają kafejki serwujące drip coffee i flat white. W pubach można napić się lokalnie warzonego piwa, zjeść fikuśne danie na jednym z wielu targów jedzeniowych i wybrać się na zakupy do butików sprzedających wyroby nowej fali londyńskich rzemieślników. Od wiszących, ręcznie wyplatanych makram na doniczki, po piękną biżuterię czy lokalnie robione kosmetyki. Brick Lane to chyba najbardziej znany punkt na mapie wschodniego Londynu. Nie jest to jednak najciekawsze miejsce. Razem …

dobrowolna prostota

DOBROWOLNA PROSTOTA

Minimalna ilość mebli i sprzętów. Proste materiały: sklejka, beton, drewno, białe tkaniny i skóra. Dobrowolna prostota. Mieszkanie dla kobiety, dla mężczyzny. Mieszkanie dla pary. Może nawet dla pary z psem. Nie mają zbyt wiele przedmiotów. Kuchnie zrobili sami, tylko betonowe blaty zamówili u rzemieślnika. Ostatnio przybyło trochę roślin w doniczkach, ale kobieta martwi się, że nie będzie miał kto podlewać jak wyjadę na wakacje w sierpniu. Zwykle wstają wcześnie rano, robią kawę i gotują jajka na miękko. Potem obydwoje pracują w domu, skupieni nad swoimi laptopami.  Koło południa kobieta wychodzi kupić pomidory i pęk sałaty. Gotuje zupę i podaje sałatę do grzanek z mozzarelą.  Pies śpi w słońcu a oni cicho rozmawiają jedząc obiad. Po południu przerwą pracę i pójdą na spacer do pobliskiego parku. Może będzie też w pobliżu rzeka, może pies cały się zmoczy w pogoni za kaczką. Wieczory spędzają na rozmowach i czytaniu książek. Czasem oglądają filmy. Przez otwarte okna słychać szum miasta.  Płomień świecy tworzy drgające cienie na białych ścianach. Na balkonie suszy się pranie. W piekarniku rumieni się chleb na niedzielne śniadanie. Do pokoju wpadł gruby …

REMONT GARDEROBY

Nie pokazywałam jeszcze tego pokoju na blogu. Mowię na niego ‘najmniejszy pokój’ ale zwany jest także garderobą albo pokojem z piecem gazowym. Nie potrafie wytłumaczyć daleczego piec znajduję się akurat tutaj… Może kiedyś tutaj była łazienka? To chyba jedyne logiczne wytłumaczenie. Do pokoju wchodzi się po trzech mini schodkach. Jest też spadzisty sufit, taki jak na poddaszu. Oryginalnie podłogę przykrywała cudnej urody wykładzina a ściany i sufit były pomalowane na niebiesko. Ktoś dodał też artystyczne gwiazdki… W zeszły weekend wykładzina poszła precz. Naprawiliśmy też ściany bo w kilku miejscach były ślady po dawnych zaciekach. Potem cyklinowanie podłogi i cała masa kurzu. Ble, cyklinowanie to okropne zajęcie! Następnie pomalowaliśmy ściany i sufit na biało. Zabezpieczyłam też sęki w podłodze takim specjalnym płynem. Mam nadzieję, że nie będzie mi przesiąkała ciemna żywica przez biała farbę… Malowanie podłogi jest nawet przyjemne, tylko trochę potem kolana bolą… Całe dwa dni pracy ale efekt już jest! Brakuje tylko drzwi, czy też jakieś płyty zasłaniającej piec (patrz sklejka!). Nie chcę tutaj już nic więcej, żadnych ozdób czy dekoracji. Pokój będzie nadal …

urban jungle bloggers Show your Plant Gang

URBAN JUNGLE BLOGGERS: MY PLANT GANG

Roślin jakoś u mnie ostatnio przybywa. Nie wiem, czy rosną, czy po prostu ciągle kupuję nowe…. fakt jest taki, że nigdy jeszcze nie miałam tyle roślin w domu. Niektóre stoją samotnie, inne tworzą zielone szajki. Na jakiej zasadzie się grupują? Tego też nie wiem. Nie jest bowiem tak, że trzymają się razem ze względu na kształt, wysokość i kolor. Na pewno też nie chodzi tu o jakąś solidarność gatunkową. Do głowy przychodzi mi tylko jeden wyznacznik – zasięg kociego pyszczka. W miejscach łatwo dostępnych uchowały się rośliny niesmaczne. Wszelkie smakowite kąski ustawiły się na półkach, wysokich regałach, czy też zawisły pod sufitem. Te roślinne gangi  cieszą me oko i czasem nawet kupię im jakiś nowy domek. Tutaj szklany klosz z H&M Home i torebka z UASHMAMA. Uwielbiam też doniczki INGEFÄRA z IKEA, mam już kilka i planuję jeszcze dokupić. Zastanawiam się czy nie przemalować ich na jakiś kolor? Biały albo czarny? Wpis ten jest też częścią cyklu Urban Jungle Bloggers, który trochę ostatnio zaniedbałam. Postaram się teraz trzymać się rozkładu i publikować jeden  wpis z tego …