filozofia życia, lifestyle, minimalizm

MINIMALIZM

Słowo minimalizm pojawia się ostatnio wszędzie i w dużej ilości. Wszyscy chcą się podczepić pod to jakże modne zjawisko. Nagle wszyscy stali się minimalistami. Tak, minimalizm to moda. Jednak tak jak każda inna moda minimalizm narodził się na obrzeżasz kultury, był domeną odmieńców, outsiderów i ludzi chcących żyć poza ogólnie przyjętymi normami. Był alternatywą dla konsumpcyjnej kultury jeszcze zanim została ona zdefiniowana jako konsumpcyjna właśnie. Nie chcę tutaj pisać historii minimalizmu a raczej chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Kiedy zatem pierwszy raz zaczęłam podejrzewać, że mniej znaczy lepiej? Ano, kiedy jako młoda nastolatka przeczytałam książkę ‘Wprowadzenie do buddyzmu Zen’ autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki. Byłam trochę zbyt młoda aby wszystko zrozumieć, ale lektura ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Idea życia bez gromadzenia i posiadania rzeczy wydawała mi jednocześnie absurdalna i niezmiernie pociągająca. Czy przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia? Czy zatem trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej?

Parę lat później zaczytywałam się w pismach Sartre i wyniosłam z nich kolejne objawienie: człowiek jest wolny i tylko od niego zależy jak przeżyje swoje życie. Dla jednych ta wolność jest przekleństem, bo okazuje się, że za swoje porażki można winić tylko siebie. Jesteś odpowiedzialny za swoje własne życie i tylko od ciebie zależy jak będzie ono wyglądać. Można oczywiście pójść na łatwiznę i zapisać rozum i sumienie do jednej z wielu ideologii. Dają one gotowe odpowiedzi na pytanie ‘jak żyć’. Prawdziwa zabawa zaczyna się jednak tylko wtedy, gdy bierzemy sprawy w swoje własne ręce.

Trzeci, i ostatni, element w tej układance to ‘Bunt Mas’ Ortegi y Gasseta. Napisana w 1929 roku książka doskonale przewidziała to, co stało się w XX wieku. Masy, nieutożsamiane tu z żadną specyficzną klasą, ale rozumiane jako ludzie prymitywni, zawładnęły kulturą, polityką, stały się siłą dominującą. Wszystko, co przez wieki uważane było za kulturę niską zyskało teraz status kultury po prostu. Już nie filozofowie, pisarze czy naukowcy są naszymi bohaterami. Teraz mamy celebrytów, różnej maści śpiewaków pop, raperów czy po prostu kobiety z obfitym zadem i to właśnie oni są nowymi idolami i kształtują (wpływają na?) nasze gusta i pragnienia.

Te trzy idee, buddyzm, egzystencjalizm i trzeźwe spojrzenie na współczesną kulturę, są podstawą minimalizmu, którym się w życiu kieruję. Do szczęścia i osiągnięcia wewnętrznej harmonii nie są nam potrzebne materialne przedmioty. Nie chciałabym też aby moje życie definiowane było przez to, co posiadam i przez moją siłę nabywczą, ale raczej przez to jakim jestem człowiekiem. Chcę jak najlepiej korzystać z danej mi wolności a to oznacza ciągłą krytyczną analizę świata aby wybrać z niego tylko to, co na prawdę ważne i wartościowe. Nie konsumuje bezrefleksyjnie kultury głównego obiegu bo zastałą ona zawłaszczona przez zidiociałe masy goniące za coraz to nowymi podnietami i tanią sensacją. Powierzchowne treści, brak oryginalności i refleksji. Byle tylko więcej i więcej.

Wypisałam się z tego już dawno temu, zanim minimalizm stał się modą i zanim jego znaczenie zostało rozmyte.

Jestem zdania, że jeśli definiujemy siebie jako wyznawcę pewno poglądu, to musi być to oświadczenie świadome. Jeśli mowisz że jesteś minimalistą to musi to oznaczać, że jesteś świadomy co to oznacza i potrafisz to sensownie wytłumaczyć czy też przedstawić mocne argumenty popierające swoją postawę. Większość tekstów o minimalizmie na które trafiam są strasznie naiwne i głoszą tezy typu jestem minimalistą bo ‘mam tylko 37 ciuchów na sezon’, ‘na czas lunchu wyłączam facebooka’, ‘zrobiłam porządek w gazetach’ albo ‘schowałam cały szajs do szuflad i teraz mam minimalistyczny dom’. Minimalizm został wchłonięty przez mainstream, przetrawiony a to co zostało jest tylko jego wątłym cieniem. . Taki świat i nie ma co bawić się w Don Kichota. Ważne jest by być świadomym swoich wyborów i decyzji, a nie tylko podążać za modą. Zresztą dla mnie cały czas to też jest wyzwanie, cały czas się uczę i doskonale. Poddaje głębokiej analizie codzienne rytuały i nawyki. Staram się znaleźć sposób na życie w zgodzie ze sobą. Staram się nie być tylko wytworem marketingu i powielaczem ustalonych przez nie wiadomo kogo norm.

Postanowiłam, że na blogu będzie ukazywało się więcej wpisów na ten temat. Chcę pisać więcej o swoich doświadczeniach, porażkach i sukcesach w dążeniu do życia z mniej i życia bardziej.
_DSC0119 _DSC0121 _DSC0122 _DSC0124 _DSC0133

  • Mądre i ładnie napisane. Proszę o więcej!