Month: April 2015

Alternatywne podróżowanie

ALTERNATYWNE PODRÓŻOWANIE

Uwielbiam podróżować. Uwielbiam być w drodze i uwielbiam poznawać nowe miejsca. Lubię to nawet pomimo mojego strachu przed lataniem. Nie wiem, czy podróżowałam mało czy dużo. Wydaje mi się, że raczej niedużo i mam z tego powodu pewne kompleksy. Zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że wyjeżdżałam tak niewiele i doszłam do wniosku, że wynikało to z mojej wybredności. Nie pociągały mnie nigdy wyjazdy zorganizowane. Takie grupowe obwożenie autokarem po mieście, zwiedzanie na czas i komendę przewodnika. Oczywiście jeździłam w taki właśnie sposób dosyć często będąc jeszcze w podstawówce i w liceum. Trudno jest wysłać dzieciaki w podróż inaczej niż właśnie z taką zorganizowaną wycieczką. Niestety prawdą jest, że z tych wyjazdów pamiętam niewiele, bo składały się one głównie z imprez. Piszę ‘niestety’ bo żałuję, że nie pamiętam zwiedzanych miejsc, ale przecież towarzysko te wyjazdy były rewelacyjne. Do tej pory wspominam niektóre wieczory z uśmiechem na twarzy. Później, gdy już mogłam organizować wakacje na własną rękę, byłam przekonana, że jedyną dostępną opcją są wyjazdy przez biura podróży. Przeglądało się katalogi, wybierało hotel i warunki …

DUŻE OKNA

Cztery rzeczy mnie urzekły w tym mieszkaniu: 1/Duże okna. Nie ma nic piękniejszego niż duże okna i mieszkanie zalane światłem. 2/Kanapa. Idealny kolor i idealny kształt. Wygląda wygodnie. 3/Granatowa ściana w sypialni. Piękny kolor, na który można się gapić godzinami. Wszystko na jego tle wygląda królewsko. 4/Kafle w kuchni. Ich kształt ale chyba bardziej fakt, że są od podłogi do sufitu. Wygląda to pięknie.

MINIMALIZM

Słowo minimalizm pojawia się ostatnio wszędzie i w dużej ilości. Wszyscy chcą się podczepić pod to jakże modne zjawisko. Nagle wszyscy stali się minimalistami. Tak, minimalizm to moda. Jednak tak jak każda inna moda minimalizm narodził się na obrzeżasz kultury, był domeną odmieńców, outsiderów i ludzi chcących żyć poza ogólnie przyjętymi normami. Był alternatywą dla konsumpcyjnej kultury jeszcze zanim została ona zdefiniowana jako konsumpcyjna właśnie. Nie chcę tutaj pisać historii minimalizmu a raczej chciałam się podzielić swoimi doświadczeniami i przemyśleniami. Kiedy zatem pierwszy raz zaczęłam podejrzewać, że mniej znaczy lepiej? Ano, kiedy jako młoda nastolatka przeczytałam książkę ‘Wprowadzenie do buddyzmu Zen’ autorstwa Daisetz Teitaro Suzuki. Byłam trochę zbyt młoda aby wszystko zrozumieć, ale lektura ta zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Idea życia bez gromadzenia i posiadania rzeczy wydawała mi jednocześnie absurdalna i niezmiernie pociągająca. Czy przedmioty materialne naprawdę nie przynoszą szczęścia? Czy zatem trzeba szukać szczęścia gdzieś indziej? Parę lat później zaczytywałam się w pismach Sartre i wyniosłam z nich kolejne objawienie: człowiek jest wolny i tylko od niego zależy jak przeżyje swoje życie. Dla …

MINIMAL FLAT IN STOCKHOLM

Po intensywnym tygodniu poszukuję teraz spokoju. Pustych pomieszczeń, minimalnych form, spokojnych kolorów. To mieszkanie uspokaja i wycisza. Piękna sofa, świetne krzesła, oczywiście dużo bieli. Przeglądam zdjęcia leżac pod kocem na sofie. Dnie są już ciepłe i słoneczne ale wieczorami przychodzi jeszcze chłód. Grzeje mnie ciepły koc i mruczący kotek. Rozmyślam jakby to było zupełnie się zmienić. Zmienić nie swoje otoczenie, nie swój dom czy garderobę ale zmienić siebie, stać się nową osobą. Przecież znam  swoje wady i słabości, wiem jakim chciałabym być człowiekiem ale nic z tą wiedzą nie robię.  Wiedza nie zawsze jest katalizatorem zmian i postępu. Photos from Fantastic Frank

stół Wielkanocny

STÓŁ WIELKANOCNY

Nie wiem czy można nazwać to śniadaniem Wielkanocnym. Cały czas szukam idealnego sposobu na zaadoptowanie świąt tradycyjne religijnych na potrzeby ludzi z religią niemających nic wspólnego. Czy przestać obchodzić je zupełnie? Jednak w świętach jest także aspekt socjalny i jeśli porzucimy celebrowanie zupełnie to on także zniknie. Nie będzie już okazji do spotkania z rodziną czy przyjaciółmi. Zniknie także okazja do tego by w naszych zaganianych życiach na chwilę zagościło piękno w postaci kwiatów, starannie przygotowanych potraw czy udekorowanego stołu. Tego bym bardzo nie chciała, bo ciągłe życie w pośpiechu między jednym spotkaniem a drugim sprawia, że redukujesz się do robota tylko zaspokajającego swoje konsumpcyjne popędy. Święta, pozbawione już wymiaru religijnego, stały się po prostu czasem wolnym który powinniśmy przeznaczyć na robienie rzeczy przyjemnych. Jeśli nie jest dla mnie przyjemne wykonywanie czynności tradycyjnie przypisanych na ten czas (patrz: pieczenie ciast, gotowanie żurku, parzenie kiełbasy, mycie okien czy bieganie z koszyczkiem) to po prostu wykonywać ich nie będę. Nie można być niewolnikiem tradycji, bo one też się dezaktualizują i stają bezsensowne. Z tych właśnie powodów śniadanie …

wielkanocne dekoracje

WIELKANOCNE DEKORACJE

Nie potrafię wykrzesać z siebie entuzjazmu dla świąt Wielkanocnych. Jako dzieciak bardzo je lubiłam ale to chyba dlatego, że kojarzyły mi się z wiosną, wyjazdem do babci i wolnym od szkoły. Lubiłam malowanie jajek i cały rytułał szykowania koszyczka. Wszystko było trochę takie jak dla lalek: mała kiełbaska, mały chrzanik, mały kawałek chleba, kolorowe jajka… Do moich zadań należało  też chodzenie z tym koszyczkiem do kościoła. Zawsze chodziłam razem z Pawłem, moim najlepszym kolegą. Spotykaliśmy się pod blokiem  i szliśmy  gadając, śmiejąc się i machając tymi śmiesznymi koszyczkami. Nigdy nie wchodziliśmy jednak do kościoła. Podbiegaliśmy tylko jak ksiądz machał kropidłem żeby się załapać na ten “święty deszcz” i wracaliśmy na ławkę czy murek by powyjadać najlepsze smakołyki z naszych koszyczkowych wałówek. Potem, gdy zabrakło tych porannych eskapad, święta straciły prawie cały urok. Teraz nie obchodzę Wielkanocy już zupełnie. Religijne rytuały zawsze mi bardziej przeszkadzały niż bawiły. Brałam w nich udział trochę tak z rozpędu, bo wszyscy tak robili, i trochę dla świętego spokoju, żeby uniknąć głupich pytań. Z wiekiem człowiek jednak mądrzeje i teraz przestałam …