Month: November 2014

NIEZADOWOLENIE

Macie czasem tak, że jesteście rozczarowani swoim domem, swoim mieszkaniem? Ja właśnie teraz tak mam. Patrzę na te swoje w pocie czoła malowane ściany i jestem niezadowolona. Nie wiem czy to z powodu mojego perfekcjonizmu, zmiany gustu czy może spowodowane jest to zbyt częstym oglądaniem przepięknych wnętrz na internetach. Za dużo u mnie kolorów, za dużo szpargałów. Pokoje zbyt małe i ciemne, brakuje mi otwartej przestrzeni. Chciałabym mieć więcej dizajnerskich gadżetów, mniej taniochy z sieciówek (ale próżność, pfff..). Szafki w kuchni za bardzo rustyklane, ściany zbyt szare. Chodzę i wymyślam. Jak taka stara maruda. Ale kuchnie posprzątałam, bo jak tu nie posprzątać?

black kitchen

BLACK KITCHEN

There was a time in my life when I wanted to paint everything black. I wore only black clothes, black makeup, had black hair. Even my room was black, with black and white posters and artwork on the walls, black bed linen and black carpet. I have learned to appreciate lighter shades but black is still my favorite colour. Everything looks great in black. Yes, even black kitchen cabinets look great. If I had time and patience, I would make myself new doors to my kitchen cabinets and paint it all black. Deep, non reflective, darkest black. Nauczyłam się doceniać kolory dość późno bo dopiero kilka lat temu. Wcześniej była tylko czerń. Czarne były moje włosy, makijaż, ubrania. Czarny był mój pokój. Nawet jeśli to się zmieniło i zrobiło się jaśniej oraz słonecznie, to nadal uwielbiam czerń. Gdybym miała czas i cierpliwość to na pewno zmajstrowałabym sobie nowe drzwiczki do kuchennych szafek. Czarne jak noc, czarne jak smoła, pochłaniające światło i pięknie matowe. W takiej kuchni smażyłabym krwiste steki i głośno recytowała Baudelair’a.

TU I TERAZ

1. Doniczka – cieszę się z mojej nowej doniczki Serax kupionej w Triangle Store. Jest ciężka, betonowa i po prostu piękna. Teraz tylko muszę coś w niej posadzić. 2. Trampki – najlepszy zakup tej jesieni. Nike Internationalist Mid. Wygodne i stylowe. Ubrałam i już nie zdejmę. 3. Jesienne wrzosy – park koło domu wygląda zjawiskowo. Wrzosy już przekwitły ale cały czas mają piękny kolor. 4. Sofa – tutaj ostatnio mieszkam. Pod ciepłym kocem, z laptopem na kolanach. 5. Mgliste poranki – rozwidnia się zanim wyjdę do pracy. Te pierwsze promienie światła są zwykle mgliste i mleczne. Często poranki są mokre od deszczu. Światło jest zawsze magiczne. 6. Kalosze – 10 lat w Anglii i dopiero teraz stałam się posiadaczką kaloszy. Nie mam pojęcia jak udawało mi się tyle przeżyć bez nich! Deszcz? Ulewa? W kaloszach już mi angielska pogoda nie straszna. 7. East London – moje miejsce na ziemi. Tu jem, pije, tutaj się relaksuję. Spotykam znajomych, robię zakupy i chodzę do kina. Chyba muszę się tam przeprowadzić. 8. Czarno-białe – wymiana poduszek na sofie …

white and green interior

MIESZKANIE PEŁNE ZIELENI

Pretty flat filled with plants. It feels very peaceful and cosy here and I am sure that’s thanks to all these plants and botanical prints on cushions and walls. Mieszkanie pełne roślin. Kompaktowe ale jasne i przestronne. I pełne mebli z IKEA. No i oczywiście roślin. Bardzo spodobała mi się tapeta w sypialni i póło-biurko String –  świetny sposób na domowe miejsce do pracy w niewielkim mieszkaniu. Jakoś tak tutaj przytulnie, prawda? Takich inspiracji właśnie teraz mi potrzeba, na tą ponurą aurę i ponury nastrój. Oj nie jestem stworem zimowym. Zdecydowanie nie. Chcę już zieleni za oknem i ciepłych promieni słońca na twarzy… a to jeszcze przynajmniej cztery miesiące tych ciemności przed nami. Znacie jakieś dobre sposoby na przetrwanie zimy? Photos from Bolaget

laundry

KOSZ NA PRANIE

I wish I had a laundry room. Bright and spacious space where I could store, wash, iron and fold all my laundry. But instead I have washing machine in the kitchen and laundry basket in dressing room. Well, I had laudry basket… it was infected with mold. I’ve tried to clean it, dry it, use anti-mold detergents – nothing worked so this laundry basket is no more. Quest to find new one has begun! Nigdy nie chciałam budować domu. Zawsze bardziej pociągało mnie remontowanie i odnawianie. Nie mam zatem wymarzonych projektów i nie rozplanowuję w myślach układu pomieszczeń. Jednak na pewno w moim budowanym domu była by pralnia. Na pewno! Zawsze denerwowało mnie upychanie pralek po łazienkach, chowanie deski do prasowania za szafą i przekładanie góry prasowania z miejsca na miejsce. Marzy mi się pomieszczenie przeznaczone tylko do robienia prania: pralki, proszki, wieszaki, żelazko. Takie miejsce, gdzie można sobie wymyć brudne kalosze, składać skarpetki do pary i prasować koszule. No ale nie mam i dlatego potrzebuję ładnego kosz na pranie. Ten kupiony na przecenie w …

KUCHENNE DETALE

Dziś kilka migawek z mojej kuchni. Za oknem szaro i mokro, idelany dzień do siedzenia w domu. Nikogo nie ma, z głośników leci Dead Can Dance, pralka właśnie kończy wirować a ja czytam książkę i piję herbatę. Pachnie świeżo umytą podłogą i olejkiem eukaliptusowym. Nuda. Nie, nie uważam aby nuda była czymś złym. Jest to raczej czas na refleksję i czas na bycie tu i teraz. Nuda jest trudną sztuką ponieważ nie każdy potrafi być sam na sam ze sobą. Bezustannie poszukujemy ekscytacji i nowych doznań. Nawet w wolnym czasie snujemy plany a przyszłość. Trudno jest po prostu być, zapełniać chwile myślami i refleksją. Bardzo trafnie pisze o tym Maria Popova na swoim blogu Brain Pickings: ‘Our version of being good is being productive. Choosing constant distraction or busyness — two sides of the same coin — we seek to avoid not boredom and passivity, but end up robbing ourselves of presence, because presence presupposed a detachment from what we look forward to, what is to come, and a mindful groundedness in what is. This …