Month: September 2014

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY W DOMOWYM BIURZE

Od wielu już lat rok nie zaczyna się dla mnie we wrześniu. Nie chodzę do szkoły, na wakacje jeżdżę kiedy chcę i raczej nie w sierpniu. Wrzesień zatem to kolejny zwykły miesiąc. Chyba właśnie dlatego nie mogłam się zabrać tak długo do napisania nowego wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Tematem tego miesiąca są rośliny w  miejscu pracy. Gdzie ja pracuję? Ano najczęściej leżąc z laptopem na sofie. Czasem jednak zasiadam do stołu, szczególnie rano gdy dom wypełniony jest słońcem. Najbardziej lubię siedzieć w jadalni bo słońce wpada tam przez duże okno i grzeje w plecy. Mogę też patrzeć na ogród przez kuchenne okno a na stole obok mnie rośnie sobie kolekcja roślin. Ostanio doszło kilka nowych nabytków a kilka innych dostało nowe doniczki. Przynoszę też do domu jesienne kolory. Czerwone listki winobluszczu, wypłowiałe hortensje. Lubię pisać maile, pracować otoczona roślinami. Mogę wtedy co kilka chwil oderwać wzrok od ekranu i popatrzeć na kojącą zieleń.

how to decorate osb board

HOW TO DECORATE WITH OSB BOARD

Did you know that OSB can be very decorative? This building material can be easily used in interiors as well. Think shelves, headboard, table top. Think floor and wall covering. OSB is cheap and possibilities are endless. I want to try some little DIY, maybe new table top, maybe just noticeboard. I love its rough look and busy, chaotic pattern. Would you use it in your home? Moja miłość do sklejki jest już znana. Kto by jednak pomyślał, że przerzucę się na kochanie jeszcze bardziej industrialnej dechy? Płyta kompozytowa zwana także płytą OSB (Oriented Standard Board) wydaje się taka nieprzystępna. Mi jednak niezmiernie podoba się jej faktura.Taka surowa ale za razem bardzo przyjazna bo drewniana. Od razu chcę taką płytę gdzieś przykręcać, wystawiać i przycinać. Ale taka nieobrobiona też może stanowić fajną ozdobę. Można zrobić zagłówek do łóżka, blat do stołu czy po prostu oprzeć o scianę i używać jako tablicy do przyczepiania notatek lub zdjęć. Można też robić z płyty OSB mebel, trochę pomalować. Nabiera wtedy artystycznego pazura. Nie malowałabym jednak w żadne wzory …

RÓWNONOC JESIENNA

Dziś pierwszy dzień jesieni ale ja utrzymuje, że jeszcze jest późne lato. Nie można już raczej chodzić w krótkich spódnicach i z gołymi nogami ale jeszcze nie jest czas na jesienne płaszcze i wysokie buty. Wrzesień i wczesny październik to jedne z moich ulubionych miesięcy w Londynie. Wyjeżdza wtedy większość turystów i robić się przyjaźniej, mniej tłoczno, mniej haotycznie. Miasto wraca do pracy i do swojego zwykłego rytmu. Co rano z dworca Charing Cross wysypują się tłumy. Masa ludzi przeciska sie przez wąskie korytarze ale już za chwile znika rozproszona pośród budynków, autobusów i sklepów z kawą na wynos. Lubię obserwować ten proces, lubię przechodzić wczesnym rankiem przez Trafalgar Square i patrzeć jak słońce tworzy wzory na National Gallery i miniaturowe tęcze w fontannach. Potem rześkie powietrze miejskiego parku na The Mall i parujące oddechy rowerzystów śpieszących do pracy. Pod stopami szeleszczą liście, pan na budowie macha przyjaźnie, policjanci pilnujący wejścia uśmiechają się i mówią Dzień Dobry. Tak zaczynam dzień. Jeszcze nie trzeba przemykać w ciemnościach, chować zmarzniętych rąk w kieszeniach. I choć wieczór przychodzić …

PRANIE I SPRZĄTANIE

Today was all about cleaning. All cobwebs, dust, piles of laundry are gone. All worries, doubts and regrets are also gone from my head. Sun was shining, birds were singing and I was folding shirts, t-shirts, socks. I knew that soon He will come home and we will eat dinner while taking and laughing. Happiness lies in simplicity. Od rana sprzęty elektryczne buczały, wirowały, dyszały. Odkurzanie, prasowanie, pranie. Zniknęły podsufitowe pajęczyny, kurz na półkach, okruchy w kuchni. Dom pachniał proszkiem do prania i oparami z żelazka. Zmieniałam pościel, porządkowałm w szafach, chowałam letnie buty. Takie wrześniowe porządki. Nie traktuję tego jak przykrego obowiązku. Lubię sprzątać. Nie zawsze bo czasem mi się nie chce, czasem robię to tylko z obowiązku. Dziś sprzątałam bo miałam ochotę. Świeciło słońce a ja rozwieszałam koszule, składałam skarpetki i piłam herbatę. W piekarniku rumienił się obiad, w wannie woda kapała z dopiero co podlanych roślin a mi było jakoś tak przytulnie. I myślałam, że to jest właśnie ten moment w którym świat ma sens. Że nie jestem zła, rozczarowana, nie czekam …

rattan

RATTAN

What will be the next big thing in the world of interiors and decoration? Not wicker, not wood but something far more exotic, something bendy – rattan. In it’s natural colour or painted. In retro shapes or in modern, slightly geometric and minimal edition. So if you still have that old patio furniture, a rocking chair, a bedside table hidden somewhere in the attic, cellar or garage… it is now the right time to dig it out. Kto jeszcze pamięta modę na meble rattanowe? Ależ to był szał. Takie nowoczesne, powyginane. Potem na wiele lat rattan odszedł w zapomnienie. Myślę jednak, że teraz zobaczymy jego wielki powrót. Jeszcze nieśmiało, jeszcze głównie w wydaniu retro. Będzie go jednak coraz więcej. W nowoczesnym wydaniu, w odważnych kolorach. Może także będzie rattan minimalistyczny, w oszczędnych formach, neutralnych kolorach. Zobaczycie, będzie jeszcze rattan modny. Szkoda, że nie mam już foteli i stolika ze starego mieszkania moich rodziców. Wtedy szczyt nowoczesnosci i stylu, teraz… okręcane fotele z poduszkami w tropikalno-etniczne wzory. No coż, takie sobie. No ale co gdybym pomalowała …

dressing room

URZĄDZAMY GARDEROBĘ

Jakiś czas temu pokazywałam jak zmieniał się ‘mały pokój’ w moim domu. Można zobaczyć to tutaj. Teraz wreszcie wszystko jest gotowe! Jest to najmniejsze pomieszczenie w naszym domu więc zostało przeznaczone na garderobę. Poprzedni właścieciele mieli tutaj pokój dla dzieci, ściany były więc pomazane w paskudne gwiazdki. Wszystko było w kolorze niebieskim a podłogę zdobił beżowy dywan. Teraz jest biało. Nie chcieliśmy inwestować zbyt dużo w to pomieszczenie bo przecież tutaj tylko się ubiera i rozbiera. Szafa jest więc z IKEA. Komoda i szafka z półkami z serii ANEBODA. Komoda kupiona tanio na eBay’u i trochę przerobione przy pomocy marmurowej naklejki. Kosz wypatrzyłam na wyprzedaży w Zara Home. Lustro to ostatni nabytek – duże, proste i oczywiście też z IKEA. Sklejka zasłania piec ale jest przyczepiona na rzep, żeby było może szybko zdjąć gdy zajdzie taka potrzeba. Zastanawiam się jeszcze nad jakimiś wieszkami na ścianę. Myślałam o takich. Nie wiem jednak czy to dobry pomysł. Nie chciałabym zagracać. Ale z drugiej strony, przydało by się miejsce na moje szaliki i chusty, może nawet na powieszenie …

WEEKEND W KORNWALII

Tym razem zdjęcia, a nie słowa, opowiedzą co działo się u mnie w miniony weekend. Krótki wypad do Kornwalii udał się znakomicie. Zatrzymaliśmy się w uroczej Tug’s Barn w wiosce Grampound. Nasi gospodarze, Juliet i Jonathan, rozpieszczali nas domowymi wypiekami, bukietami kwiatów z ogrodu i jabłkami z przydomowego sadu. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca. Zwiedziliśmy wiele: romantyczne i pełne historii Bodmin Moor, nawiedzaną przez duchy Jamaica Inn, urocze rybackie miasteczka, tropikalne ogrody i piaszczyste plaże. Dla mnie to miejsce idealne i już nie mogę się doczekać kiedy znowu tam pojedziemy.

urban jungle bloggers

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PODLEWAMY ROŚLINY

Rośliny doniczkowe trzeba podlewać raz w tygodniu. Tak radzą mądre głowy, prawda? Próbowałam, zawsze kończyło się to katastrofą. Jak podlewam? Ano raz na dwa tygodnie albo i jeszcze rzadziej. Najczęściej nie kieruję się kalendarzem tylko stanem rośliny. A stan sprawdzam organoleptycznie: sucha ziemia, miękkie, oklapnięte liście? Czas podlać!Jak podlewam? Jak nie mam czasu to wodą ze szklanki. Jak mam czas to wodą z kranu. Rośliny wędrują do zlewu na sesję kranówkowego deszczu. Większe krzaki dostają deszcz prysznicowy w wannie. Nawadnia i czyści lisie za jednym razem. Trzeba tylko pamiętać żeby po takim deszczu rośliny trochę odstały. Jak się przełoży je za szybko do osłonek to potem woda zbiera się na dnie i mamy gotową katastrofę. Korzenie cały czas zanurzone w wodzie zaczną  gnić. To już lepsza susza niż gnicie. Dlatego właśnie jestem zdania, że lepiej przesuszyć niż przelać. A jak wy dbacie o swoich zielonych przyjaciół?

olympic park

WSCHODNI LONDYN: PARK OLIMPIJSKI I OKOLICE

Kolejny przewodnik po wschodnim Londynie. Tym razem wycieczka rozpoczęła się w Parku Olimpijskim. Pierwszy raz tam byłam i muszę przyznać, że całkiem całkiem jest to miejsce. Trudno sobie wyobrazić, że jeszcze parę lat temu była tutaj tylko porośnięta chwastami pustynia. Teraz to miejsce idealnie na rowerową przejażdżkę, bieganie czy po prostu siedzenie na trawie. Można też podziwiać stadion, basen i inne sportowe obiekty. Zaraz na obrzeżach Parku jest restauracja Number 90. Można tutaj zjeść lunch czy napić się herbaty (piwa!) siedząc nad brzegiem kanału. Super miejsce. Moim celem była jednak Chatsworth Road. Czytałam o kilku miejscach w Homerton i chciałam je odwiedzić. Nie było rozczarowania! Najbardziej spodobała mi się mała kwiaciarnia, a raczej sklepik z roślinami, Botany. Kolejnym świetnym miejscem jest London Borough of Jam, gdzie można kupić przetwory wyrabiane przez właścicielkę. Domowe dżemy, mniam! Kawałek dalej znajduję się mały Triangle Store – HAY, House Doctor i piękna biżuteria, moje klimaty. E5 ma świetny klimat bo jeszcze nie jest tak ‘zchipsteryzowana’ jak np. Hoxton czy Shoerditch. Na pewno tam jeszcze wrócę. Udało mi się też upolować …