Year: 2014

christmas

STÓŁ WIGILIJNY

Nakrywanie stołu dla tylko dwóch osób jest dużo trudniejsze niż dla większej gromady. Jak to zrobić by wyglądało elegancko ale nie pusto? Chciałabym żeby Wigilia jednak była trochę bardziej odświętna niż zwykła kolacja. Nie chciałam używać dużej ilości dekoracji i durnostojek, a już z całą pewnością nie chciałam na takie bzdety wydawać pieniędzy. Przetrząsnęłam więc wszystkie kąty w domu i oto co znalazłam i użyłam do dekoracji stołu na Wigilijną kolację: biały lniany obrus, czarny i złoty papier, świeczki, orzechy i zwykły biały papier do pakowania. Niby miało być prosto i szybko ale całą operację utrudniał kot, który postanowił bawić się wszystkim co tylko było na stole a potem uznał, że jest to idealne miejsce na szybką toaletę i gimnastykę. Zdjęcia można zobaczyć tutaj ale uprzedzam że są drastyczne i oglądacie je na własną odpowiedzialność! Na szczęście wszystko się udało i wczesnym wieczorem na stół wjechały przeróżne smakołyki. Najedzeni, napici, zabraliśmy się za rozpakowywanie prezentów. Okazało się że Mikołaj zna mnie bardzo dobrze i dostałam bardzo trafione prezenty. Jeden mnie jednak zaskoczył, dostałam mianowicie przewodnik …

ROŻOWE ŚWIĘTA

Czy w tym roku masz: prawdziwą choinkę ubraną na biało, szaro, czarno? Zapakowałaś prezenty w zwykły szaro-brązowy papier i przewiązałaś sznurkiem? Czy obrus jest lniany? Czy wycinałaś gwiazdki? Jeśli tak to znaczy, że jesteś wzorowym konsumentem trendów. Masz dekoracje świąteczne jak z ‘żurnala’. Znaczy to także że masz ładnie ale dokładnie tak samo jak 9,9999 innych babeczek. Wiem, że w grupie siła ale mnie jednak zawsze ciągnie to tych wystających z szeregu. Święta na różowo? Proszę bardzo! Anki z bloga Zilverblauw już któryś rok z rzędu dekoruję swój dom cukierkowo i jest cudnie. Wszystko tutaj jest dobrze znane ale zestawione w niebanaly sposób. Świeżo. Stylowo. Czy to trzeba mnieć wrodzony talent, czy stylówy można się nauczyć? Photos from Zilverblauw

KOT I WIENIEC

Niedziela była szara i ponura ale nie było mi z tego powodu smutno. Nareszcie miałam czas żeby trochę ogarnąć dom, popakować prezenty i nawet udało mi się zrobić wieniec na drzwi. Zajęło mi to 5 minut i kosztowało £1 – tyle właśnie zapłaciłam za trzy pęczki Chamelaucium w zeszłą niedzielę na Columbia Flower Market (było już późno i wszystko było przecenione). Reszta rekwizytów jest z mojego ogrodu. Kot wyszedł spod kanapy. Choinka też już ubrana a wczoraj mój H przytargał jeszcze te piękne czerwone kulki. Wszystko gotowe. Och chwila! Gdzie to ja postawiłam moje grzane wino….?

ALTERNATYWNE ŚWIĘTA

Ze świętami zaczęłam mieć problem od kiedy zamieszkałam w Anglii. Wcześniej ten czas zawsze był tak jakby dla mnie tworzony przez moją mamę, babcie i resztę rodziny. To dzięki nim święta zawsze były magiczne. Zmieniłam kraj, zmieniłam kulturę, zmieniłam się i ja. Święta stały się problemem bo już nikt mi ich nie tworzył i poczułam że muszę je stworzyć na nowo. Zaczęłam się zastanawiać nad sensem tej grudniowej szopki. Dlaczego bowiem mam celebrować Boże Narodzenie jeśli jestem niewierząca? Najbardziej oczywistą alternatywą dla świąt religijnych jest poddanie się mamonie i rzucenie się w wir zakupów. Można też spędzić cały grudzień produkując kolejne ozdoby i obwieszając nimi chatę. Jednak perspektywa biegania w pogoni za kolejnym zbędnym towarem czy spędzanie wieczorów układając i fotografując kolejne stroiki z gałęzi czy innych bibuł nie jest dla mnie kusząca. Kolejnym dylematem było pogodzenie tradycji Polskich i Angielskich. Czy smażyć karpia i dusić kapuchę, czy może piec indora i okraszać brukselkę bekonem? W tym roku po raz pierwszy nie mam żadnych dylematów i wątpliwość. Jak to się udało? Po prostu przestałam się …

HEAL’S KOLEKCJA WIOSNA/LATO 2015

W zeszły czwartek miałam przyjemność gościć na pokazie prasowym nowej kolekcji Heal’s na wiosnę/lato 2015. Kto przegląda mojego bloga wie już że jestem fanką Heal’s od dłuższego czasu. Na pokazie prasowym byłam jednak pierwszy raz, za zaproszenie serdecznie dziękuję przemiłej Viktorii. Były piękne skórzane kanapy produkowane we Włoszech, śnieżno białe meble i marmurowe stoliki. Bardzo spodobała mi się właśnie ta biała kolekcja – niezmiernie elegancka. Jednak akcesoria interesują mnie zawsze najbardziej więc dużo czasu spędziłam podziwiając kolekcję plakatów i domowych dodatków, Plakaty to reprodukcje oryginalnych materiałów reklamowych z 1890 roku i lat późniejszych, Heal’s ma bardzo długo historię i takich skarbów w archiwach wiele. Mają także pokaźną kolekcję tkanin i właśnie one są inspiracją przyszłorocznej linii dodatków. Poduszki, obrusy, tace i naczynia inspirowane pięknymi materiałami tworzą 1810 Collection. Nowoczesny design inspirowany historią jest zawsze mile widziany u mnie w domu i na pewno kilka rzeczy z tej kolekcji do mnie przywędruje. Heal’s storzył też kolekcję świec i olejków zapachowych i te są już w sprzedaży. Można wybierać z pięknych kompozycji: drzewo sandałowe i jaśmin czy …

Aurélie Lécuyer

LE DANS LA

Znacie bloga Le Dans La? Ja jestem zakochana w zdjęciach pani właścicielki Aurélie Lécuyer. Subtelne, romantyczne piękno uchwycone na przepięknie skomponowanych zdjęciach. A najlepsze jest to, że w tym domu ktoś mieszka, nie jest to tylko wystylizowana wystawka. Talent Aurélie można podziwiać na jej blogu tutaj. Dom w całości jest do pooglądania tu. Photos from Le Dans La

NIEZADOWOLENIE

Macie czasem tak, że jesteście rozczarowani swoim domem, swoim mieszkaniem? Ja właśnie teraz tak mam. Patrzę na te swoje w pocie czoła malowane ściany i jestem niezadowolona. Nie wiem czy to z powodu mojego perfekcjonizmu, zmiany gustu czy może spowodowane jest to zbyt częstym oglądaniem przepięknych wnętrz na internetach. Za dużo u mnie kolorów, za dużo szpargałów. Pokoje zbyt małe i ciemne, brakuje mi otwartej przestrzeni. Chciałabym mieć więcej dizajnerskich gadżetów, mniej taniochy z sieciówek (ale próżność, pfff..). Szafki w kuchni za bardzo rustyklane, ściany zbyt szare. Chodzę i wymyślam. Jak taka stara maruda. Ale kuchnie posprzątałam, bo jak tu nie posprzątać?

black kitchen

BLACK KITCHEN

There was a time in my life when I wanted to paint everything black. I wore only black clothes, black makeup, had black hair. Even my room was black, with black and white posters and artwork on the walls, black bed linen and black carpet. I have learned to appreciate lighter shades but black is still my favorite colour. Everything looks great in black. Yes, even black kitchen cabinets look great. If I had time and patience, I would make myself new doors to my kitchen cabinets and paint it all black. Deep, non reflective, darkest black. Nauczyłam się doceniać kolory dość późno bo dopiero kilka lat temu. Wcześniej była tylko czerń. Czarne były moje włosy, makijaż, ubrania. Czarny był mój pokój. Nawet jeśli to się zmieniło i zrobiło się jaśniej oraz słonecznie, to nadal uwielbiam czerń. Gdybym miała czas i cierpliwość to na pewno zmajstrowałabym sobie nowe drzwiczki do kuchennych szafek. Czarne jak noc, czarne jak smoła, pochłaniające światło i pięknie matowe. W takiej kuchni smażyłabym krwiste steki i głośno recytowała Baudelair’a.

TU I TERAZ

1. Doniczka – cieszę się z mojej nowej doniczki Serax kupionej w Triangle Store. Jest ciężka, betonowa i po prostu piękna. Teraz tylko muszę coś w niej posadzić. 2. Trampki – najlepszy zakup tej jesieni. Nike Internationalist Mid. Wygodne i stylowe. Ubrałam i już nie zdejmę. 3. Jesienne wrzosy – park koło domu wygląda zjawiskowo. Wrzosy już przekwitły ale cały czas mają piękny kolor. 4. Sofa – tutaj ostatnio mieszkam. Pod ciepłym kocem, z laptopem na kolanach. 5. Mgliste poranki – rozwidnia się zanim wyjdę do pracy. Te pierwsze promienie światła są zwykle mgliste i mleczne. Często poranki są mokre od deszczu. Światło jest zawsze magiczne. 6. Kalosze – 10 lat w Anglii i dopiero teraz stałam się posiadaczką kaloszy. Nie mam pojęcia jak udawało mi się tyle przeżyć bez nich! Deszcz? Ulewa? W kaloszach już mi angielska pogoda nie straszna. 7. East London – moje miejsce na ziemi. Tu jem, pije, tutaj się relaksuję. Spotykam znajomych, robię zakupy i chodzę do kina. Chyba muszę się tam przeprowadzić. 8. Czarno-białe – wymiana poduszek na sofie …

white and green interior

MIESZKANIE PEŁNE ZIELENI

Pretty flat filled with plants. It feels very peaceful and cosy here and I am sure that’s thanks to all these plants and botanical prints on cushions and walls. Mieszkanie pełne roślin. Kompaktowe ale jasne i przestronne. I pełne mebli z IKEA. No i oczywiście roślin. Bardzo spodobała mi się tapeta w sypialni i póło-biurko String –  świetny sposób na domowe miejsce do pracy w niewielkim mieszkaniu. Jakoś tak tutaj przytulnie, prawda? Takich inspiracji właśnie teraz mi potrzeba, na tą ponurą aurę i ponury nastrój. Oj nie jestem stworem zimowym. Zdecydowanie nie. Chcę już zieleni za oknem i ciepłych promieni słońca na twarzy… a to jeszcze przynajmniej cztery miesiące tych ciemności przed nami. Znacie jakieś dobre sposoby na przetrwanie zimy? Photos from Bolaget

laundry

KOSZ NA PRANIE

I wish I had a laundry room. Bright and spacious space where I could store, wash, iron and fold all my laundry. But instead I have washing machine in the kitchen and laundry basket in dressing room. Well, I had laudry basket… it was infected with mold. I’ve tried to clean it, dry it, use anti-mold detergents – nothing worked so this laundry basket is no more. Quest to find new one has begun! Nigdy nie chciałam budować domu. Zawsze bardziej pociągało mnie remontowanie i odnawianie. Nie mam zatem wymarzonych projektów i nie rozplanowuję w myślach układu pomieszczeń. Jednak na pewno w moim budowanym domu była by pralnia. Na pewno! Zawsze denerwowało mnie upychanie pralek po łazienkach, chowanie deski do prasowania za szafą i przekładanie góry prasowania z miejsca na miejsce. Marzy mi się pomieszczenie przeznaczone tylko do robienia prania: pralki, proszki, wieszaki, żelazko. Takie miejsce, gdzie można sobie wymyć brudne kalosze, składać skarpetki do pary i prasować koszule. No ale nie mam i dlatego potrzebuję ładnego kosz na pranie. Ten kupiony na przecenie w …

KUCHENNE DETALE

Dziś kilka migawek z mojej kuchni. Za oknem szaro i mokro, idelany dzień do siedzenia w domu. Nikogo nie ma, z głośników leci Dead Can Dance, pralka właśnie kończy wirować a ja czytam książkę i piję herbatę. Pachnie świeżo umytą podłogą i olejkiem eukaliptusowym. Nuda. Nie, nie uważam aby nuda była czymś złym. Jest to raczej czas na refleksję i czas na bycie tu i teraz. Nuda jest trudną sztuką ponieważ nie każdy potrafi być sam na sam ze sobą. Bezustannie poszukujemy ekscytacji i nowych doznań. Nawet w wolnym czasie snujemy plany a przyszłość. Trudno jest po prostu być, zapełniać chwile myślami i refleksją. Bardzo trafnie pisze o tym Maria Popova na swoim blogu Brain Pickings: ‘Our version of being good is being productive. Choosing constant distraction or busyness — two sides of the same coin — we seek to avoid not boredom and passivity, but end up robbing ourselves of presence, because presence presupposed a detachment from what we look forward to, what is to come, and a mindful groundedness in what is. This …

URBAN JUNGLE BLOGGERS: SHELFIE

URBAN JUNGLE BLOGGERS: PLANT SHELFIE

W tym miesiącu już chciałam się poddać i nie publikować wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Temat w październiku to półka z roślinami a ja za dużo półek w domu nie posiadam. Jedynie w kuchni ale nie byłam przekonana do pomysłu pokazywania moich talerzy i misek. Zapomniałam jednak o półce tak zwanej ‘herbacianej’ – trzymam tutaj dzbanki, kubki i moje ulubione herbaty. Stała tutaj już jednak roślina, zielistka czubiasta, postanowiłam więc dodać parę innych mieszkańców i…gotowe! Ta wisząca, string of hearts, chyba zostanie tutaj na stałe bo w aktualnie jest w trochę zbyt ciemnym miejscu. Katkusiki to ostatni nabytek w IKEA i też bardzo ładnie wyglądają na tej półce, chyba je tu zostawię. Ufff, chyba się udało. Jak wam się podoba moja herbacina półka ozdobiona roślinami?

candles

ŚWIECZKI

Bardzo śmieszna rzecz się stała bo ten wpis wylądował na blogu zbyt wcześnie, bez teksu. Nie wiem jak to się stało! Wieczoram wybierałam zdjęcia i chyba po prostu zamiast ‘save’ nacisnęłam ‘publish’ i poszłam spać. Dziś patrzę a tu już komentarze i generalnie ruch w interesie. Zaskoczenie ale miłe! Miałam zamiar napisać o tym, że świeczki są dla mnie nierozerwalnie związane z jesienią. Że nie wyobrażam sobie długich, jesiennych wieczorów bez migoczącego płomyka.  Taka namiastka ogniska, daje poczucie bezpieczeństwa. Stwarza przytulny nastrój i przegania jesienne smutki. Najbardziej lubię zwykłe białe świece, mogą być małe tea-lights albo tradycyjne, długie i smukłe. Można zrobić świetne aranżacje tylko przy pomocy szklanych naczyń czy prostych świeczników. Zapalona świeczka sama w sobie jest piękna więc inne dekoracje ograniczam do minimum, a jeśli już to będą to dodatki naturalne: kamyczki, piasek, gałęzie. Nie przepadam za świeczkami zapachowymi bo jestem podejrzliwa w stosunku do składu chemicznego owych pachnideł. Oczywiście są zapachowe świeczki dobrej jakości i w przepięknych opakowaniach (tylko nie Yankee to są wstrętne!) ale przyznam szczerze, że szkoda mi na nie …

TOWER OF LONDON PEŁNE MAKÓW

W Tower of London wyrosły maki. A dokładniej w fosie okalającej Tower. Słyszeliście? Jeśli nie to już śpieszę donieść bo widok jest zaiste ciekawy. Instalacja nosi tytuł  Blood Swept Lands and Seas of Red i upamiętnia 100 rocznicę wybuchu Pierwszej Wojny Światowej. W fosie ma wyrosnąć 888,246 maków. Jeden dla każdego poległego brytyjskiego żołnierza. Kto te maki posadzi? Ano wolontariusze tacy jak ja. Udało mi się załapać na jeden dzień ale sprawa nie była prosta ponieważ chętnych jest więcej niż dostępnych miejsc. Każda zmiana trwa 4 godziny. Najpierw  przechodzi się krótkie szkolenie i słucha wykładu o bezpieczeństwie i zasadach. Potem każdy dostaje koszulkę, znaczek, parę rękawic i do roboty. Sadzenie maków to proces złożony bo maki najpierw trzeba samemu zrobić. Płatki, czyli kwiat właściwy, przyjeżdzają w pudełkach. Potem trzeba je zainstalowac na łodyżce czyli metalowym pręcie. Nie jest to takie łatwe jak się wydaje i wymaga użycia siły – trzeba wciskać ciasne gumki na gruby pręt… Gotowy kwiat wbija się w ziemię i gotowe. Pracuje się w grupach i często się zmienia, np. moja grupa najpierw robiła …

przewodnik po londynie

PRZEWODNIK PO LONDYNIE

Londyn to Big Ben, Hyde Park, Oxford Street i fish and chips. Każdy dzieciak to wie. Wie to także tażdy turysta. I na tym poprzestaje. Tłoczą się wycieczkowicze w tych oklepanych miejscach, pstrykają zdjęcia i cisną dalej. Sama także lubię zobaczyć najbardziej znane miejsca gdy jadę na wakację. Jednak staram się żeby to nie było wszystko. Miasto poznaje się najlepiej chodząc za miejscowymi. Tylko skąd mamy wiedzieć gdzie ci miejscowi chodzą jak wpadamy tylko na kilka dni i nie mamy na miejscu żadnych znajomych? Ano już śpieszę z pomocą. Daję wam chłopcy i dziewczęta listę moich ulubionych miejsc w Londynie- mój osobisty alternatywny przewodnik po Londynie. Znajdziecie tutaj moje ulubione sklepy, bary, knajpy i inne atrakcje. Jest coś dla brzucha ale i dla duszy. Galerie które odwiedzam, puby w których przesiaduję. Dla każdego coś miłego. Lista nie jest stała i skończona. Na pewno będą pojawiać się nowe miejsca, nowe komentarze. Zapraszam zatem do zwiedzania: KLIKNIJ TUTAJ Londyn to nie tylko miejsce gdzie mieszkam. To takżę moja miłość i fascynacja. Zawsze poluję na różne historie i ciekwostki …

LOFT SZCZECIN

Would you like to buy property in Poland? How about this gorgeous old townhouse flat in Szczecin? Very Scandinavian but with mid-century twist. Beautifully renovated by Loft studio. Check out their website to see more projects. Był kiedyś w Szczecinie bar zwany ‘szóstki’. Jeden z pierwszych. Mała piwnica na tyłach byłego domu towarowego. Cegła, ciemno, meble z odzysku, odrapane kible. Atmosfera dekadecji i beztroskiej młodości. Spędziłam tam jedne z lepszych chwil w życiu. Potem była kafeja niedaleko od Zamku – tutaj pyszne sałatki, bagietki i litry wina w karafce. Dużo później zaglądałam także do Cafe Prawda na latte i ciabatty z kurczakiem. Wszystkie te miejsca miały świetny kimat i wystój. Wszystkie były wzorem do naśladowania. Teraz ten sam pan od ‘szóstek’ i Prawdy przerzucił się na lokale mieszkalne. I wychodzi mu to znakomicie. Już od dłuższego czasu obserwuję i kibicuję wszystkim projektom Loft. To mieszkanie jednak podoba mi się najbardziej. No i jest na sprzedaż! Gdybym kiedykolwiek miała wrócić do Szczecina to na pewno to mieszkanie stałoby się moje. Nie jest zbyt duże bo tylko 69m2 …

URBAN JUNGLE BLOGGERS: ROŚLINY W DOMOWYM BIURZE

Od wielu już lat rok nie zaczyna się dla mnie we wrześniu. Nie chodzę do szkoły, na wakacje jeżdżę kiedy chcę i raczej nie w sierpniu. Wrzesień zatem to kolejny zwykły miesiąc. Chyba właśnie dlatego nie mogłam się zabrać tak długo do napisania nowego wpisu z serii Urban Jungle Bloggers. Tematem tego miesiąca są rośliny w  miejscu pracy. Gdzie ja pracuję? Ano najczęściej leżąc z laptopem na sofie. Czasem jednak zasiadam do stołu, szczególnie rano gdy dom wypełniony jest słońcem. Najbardziej lubię siedzieć w jadalni bo słońce wpada tam przez duże okno i grzeje w plecy. Mogę też patrzeć na ogród przez kuchenne okno a na stole obok mnie rośnie sobie kolekcja roślin. Ostanio doszło kilka nowych nabytków a kilka innych dostało nowe doniczki. Przynoszę też do domu jesienne kolory. Czerwone listki winobluszczu, wypłowiałe hortensje. Lubię pisać maile, pracować otoczona roślinami. Mogę wtedy co kilka chwil oderwać wzrok od ekranu i popatrzeć na kojącą zieleń.

how to decorate osb board

HOW TO DECORATE WITH OSB BOARD

Did you know that OSB can be very decorative? This building material can be easily used in interiors as well. Think shelves, headboard, table top. Think floor and wall covering. OSB is cheap and possibilities are endless. I want to try some little DIY, maybe new table top, maybe just noticeboard. I love its rough look and busy, chaotic pattern. Would you use it in your home? Moja miłość do sklejki jest już znana. Kto by jednak pomyślał, że przerzucę się na kochanie jeszcze bardziej industrialnej dechy? Płyta kompozytowa zwana także płytą OSB (Oriented Standard Board) wydaje się taka nieprzystępna. Mi jednak niezmiernie podoba się jej faktura.Taka surowa ale za razem bardzo przyjazna bo drewniana. Od razu chcę taką płytę gdzieś przykręcać, wystawiać i przycinać. Ale taka nieobrobiona też może stanowić fajną ozdobę. Można zrobić zagłówek do łóżka, blat do stołu czy po prostu oprzeć o scianę i używać jako tablicy do przyczepiania notatek lub zdjęć. Można też robić z płyty OSB mebel, trochę pomalować. Nabiera wtedy artystycznego pazura. Nie malowałabym jednak w żadne wzory …

RÓWNONOC JESIENNA

Dziś pierwszy dzień jesieni ale ja utrzymuje, że jeszcze jest późne lato. Nie można już raczej chodzić w krótkich spódnicach i z gołymi nogami ale jeszcze nie jest czas na jesienne płaszcze i wysokie buty. Wrzesień i wczesny październik to jedne z moich ulubionych miesięcy w Londynie. Wyjeżdza wtedy większość turystów i robić się przyjaźniej, mniej tłoczno, mniej haotycznie. Miasto wraca do pracy i do swojego zwykłego rytmu. Co rano z dworca Charing Cross wysypują się tłumy. Masa ludzi przeciska sie przez wąskie korytarze ale już za chwile znika rozproszona pośród budynków, autobusów i sklepów z kawą na wynos. Lubię obserwować ten proces, lubię przechodzić wczesnym rankiem przez Trafalgar Square i patrzeć jak słońce tworzy wzory na National Gallery i miniaturowe tęcze w fontannach. Potem rześkie powietrze miejskiego parku na The Mall i parujące oddechy rowerzystów śpieszących do pracy. Pod stopami szeleszczą liście, pan na budowie macha przyjaźnie, policjanci pilnujący wejścia uśmiechają się i mówią Dzień Dobry. Tak zaczynam dzień. Jeszcze nie trzeba przemykać w ciemnościach, chować zmarzniętych rąk w kieszeniach. I choć wieczór przychodzić …

PRANIE I SPRZĄTANIE

Today was all about cleaning. All cobwebs, dust, piles of laundry are gone. All worries, doubts and regrets are also gone from my head. Sun was shining, birds were singing and I was folding shirts, t-shirts, socks. I knew that soon He will come home and we will eat dinner while taking and laughing. Happiness lies in simplicity. Od rana sprzęty elektryczne buczały, wirowały, dyszały. Odkurzanie, prasowanie, pranie. Zniknęły podsufitowe pajęczyny, kurz na półkach, okruchy w kuchni. Dom pachniał proszkiem do prania i oparami z żelazka. Zmieniałam pościel, porządkowałm w szafach, chowałam letnie buty. Takie wrześniowe porządki. Nie traktuję tego jak przykrego obowiązku. Lubię sprzątać. Nie zawsze bo czasem mi się nie chce, czasem robię to tylko z obowiązku. Dziś sprzątałam bo miałam ochotę. Świeciło słońce a ja rozwieszałam koszule, składałam skarpetki i piłam herbatę. W piekarniku rumienił się obiad, w wannie woda kapała z dopiero co podlanych roślin a mi było jakoś tak przytulnie. I myślałam, że to jest właśnie ten moment w którym świat ma sens. Że nie jestem zła, rozczarowana, nie czekam …

rattan

RATTAN

What will be the next big thing in the world of interiors and decoration? Not wicker, not wood but something far more exotic, something bendy – rattan. In it’s natural colour or painted. In retro shapes or in modern, slightly geometric and minimal edition. So if you still have that old patio furniture, a rocking chair, a bedside table hidden somewhere in the attic, cellar or garage… it is now the right time to dig it out. Kto jeszcze pamięta modę na meble rattanowe? Ależ to był szał. Takie nowoczesne, powyginane. Potem na wiele lat rattan odszedł w zapomnienie. Myślę jednak, że teraz zobaczymy jego wielki powrót. Jeszcze nieśmiało, jeszcze głównie w wydaniu retro. Będzie go jednak coraz więcej. W nowoczesnym wydaniu, w odważnych kolorach. Może także będzie rattan minimalistyczny, w oszczędnych formach, neutralnych kolorach. Zobaczycie, będzie jeszcze rattan modny. Szkoda, że nie mam już foteli i stolika ze starego mieszkania moich rodziców. Wtedy szczyt nowoczesnosci i stylu, teraz… okręcane fotele z poduszkami w tropikalno-etniczne wzory. No coż, takie sobie. No ale co gdybym pomalowała …

dressing room

URZĄDZAMY GARDEROBĘ

Jakiś czas temu pokazywałam jak zmieniał się ‘mały pokój’ w moim domu. Można zobaczyć to tutaj. Teraz wreszcie wszystko jest gotowe! Jest to najmniejsze pomieszczenie w naszym domu więc zostało przeznaczone na garderobę. Poprzedni właścieciele mieli tutaj pokój dla dzieci, ściany były więc pomazane w paskudne gwiazdki. Wszystko było w kolorze niebieskim a podłogę zdobił beżowy dywan. Teraz jest biało. Nie chcieliśmy inwestować zbyt dużo w to pomieszczenie bo przecież tutaj tylko się ubiera i rozbiera. Szafa jest więc z IKEA. Komoda i szafka z półkami z serii ANEBODA. Komoda kupiona tanio na eBay’u i trochę przerobione przy pomocy marmurowej naklejki. Kosz wypatrzyłam na wyprzedaży w Zara Home. Lustro to ostatni nabytek – duże, proste i oczywiście też z IKEA. Sklejka zasłania piec ale jest przyczepiona na rzep, żeby było może szybko zdjąć gdy zajdzie taka potrzeba. Zastanawiam się jeszcze nad jakimiś wieszkami na ścianę. Myślałam o takich. Nie wiem jednak czy to dobry pomysł. Nie chciałabym zagracać. Ale z drugiej strony, przydało by się miejsce na moje szaliki i chusty, może nawet na powieszenie …

WEEKEND W KORNWALII

Tym razem zdjęcia, a nie słowa, opowiedzą co działo się u mnie w miniony weekend. Krótki wypad do Kornwalii udał się znakomicie. Zatrzymaliśmy się w uroczej Tug’s Barn w wiosce Grampound. Nasi gospodarze, Juliet i Jonathan, rozpieszczali nas domowymi wypiekami, bukietami kwiatów z ogrodu i jabłkami z przydomowego sadu. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego miejsca. Zwiedziliśmy wiele: romantyczne i pełne historii Bodmin Moor, nawiedzaną przez duchy Jamaica Inn, urocze rybackie miasteczka, tropikalne ogrody i piaszczyste plaże. Dla mnie to miejsce idealne i już nie mogę się doczekać kiedy znowu tam pojedziemy.